Gdy Klara usłyszała dźwięk kluczy w zamku, serce podskoczyło jej do gardła. Te władcze uderzenia obcasów po korytarzu znała lepiej niż własny oddech. Ósmy miesiąc ciąży sprawiał, że każdy ruch był męką, a teraz miała zmierzyć się z kimś, kogo bała się bardziej niż porodu. Drzwi otworzyły się gwałtownie, a do mieszkania wpadł huragan krytyki w osobie Bronisławy Nowak.
Co to ma być! zamiast powitania krzyknęła teściowa. Dlaczego moja synowa ma taką ponurą minę?
Pojawienie się matki Igora było ostatnią rzeczą, jakiej Klara pragnęła w tej chwili. Po obiedzie planowała odpocząć ciąża wymagała ciągłych przerw. Nawet proste domowe obowiązki stawały się wyzwaniem.
Wreszcie urlop macierzyński pozwalał odetchnąć, ale plany legły w gruzach w jednej chwili.
Witam, Bronisławo cicho powiedziała Klara, cofając się o krok.
A gdzie mój Igorek? matka męża od razu zaczęła rozglądać się za synem.
Pracuje odpowiedziała spokojnie Klara. Zarabia dla naszej rodziny i dziecka.
Czy sama nie dasz rady? Bronisława postawiła ciężkie torby i ruszyła dalej, omal nie przewracając ciężarnej. Dorosła kobieta, niedługo matka, czas się wziąć w garść!
Gdy tylko teściowa weszła, zaczęła lustrować mieszkanie jak inspektor. Klarę to zaniepokoiło.
Przyjechała pani w jakiejś sprawie? zapytała ostrożnie. Coś pani zapomniała?
Co? Bronisława obróciła się zdziwiona. Teraz tu zamieszkam.
Słowa teściowej niemal wytrąciły Klarę z równowagi.
Ale jak wyjąkała.
Znudził mi się ten gbur, z którym wynajmowałam pokój wyjaśniła teściowa z irytacją. Dość mam jego chamstwa. Wyniosłam się od razu. Mieszkanie należy do męża, nowego szukać trudno, więc na razie zostanę u was.
Wyjaśnienie tylko pogorszyło sprawę. Dom był przestronny, ale czy to dawało teściowej prawo do wtargnięcia i żądania miejsca?
Klara chciała zaprotestować, ale zmęczenie wzięło górę. Bez słów poszła do sypialni, czekając na męża.
Niestety, powrót Igora niewiele zmienił współczuł matce. Chociaż Bronisława była trudna, to jednak go wychowała, nie mógł jej porzucić.
Klara pogodziła się z tym, rozumiejąc uczucia męża. Może teściowa pomoże w domu?
Nadzieje szybko się rozwiały. W ciągu dwóch dni Bronisława przejęła kontrolę nad domem. Igor był w pracy, więc to Klarze przyszło dostosować się do jego matki.
A dostosować się było trudno. Teściowa krytykowała każdy ruch synowej: brudną podłogę, okruszki na stole, nawet jedną nieumytą filiżankę.
Bronisławo w głosie Klary brzmiało zmęczenie. Proszę zrozumieć, ciąża utrudnia schylanie się, bolą mnie plecy, nogi
Co za bzdury! teściowa założyła ręce na piersi. Kobiety zawsze dźwigały trud! Ciąża nie zwalnia z obowiązków! Ja wychowałam syna, a ty dopiero się uczysz!
Klara nie miała siły na kłótnie. Stres szkodził dziecku, więc wolała milczeć.
Pewnego dnia skończyły się produkty i trzeba było iść na zakupy.
Dobrze, pójdę z tobą zgodziła się teściowa z wyższością. Żebyś czegoś nie pomyliła.
Dziękuję Klara wolałaby iść sama, ale w jej stanie nawet zakupy były wyzwaniem.
Droga na rynek minęła spokojnie, choć teściowa cały czas narzekała.
No co się tak guzdrasz? zirytowała się. Bierz torby i wracamy. Dość już tego spaceru.
Klara zdziwiła się. Bierz torby?
Bronisławo szepnęła niepewnie. Pomoże mi pani? Nie powinnam dźwigać
Ach, zawsze jakieś wymówki! przedrzeźniła ją teściowa. Tam ledwo co jest, dasz radę!
Klara nie protestowała, wzięła torby. Ale po kilku krokach zrobiło jej się słabo.
Och jęknęła.
I co znowu? Bronisława nawet nie drgnęła.
Klara przestała słyszeć, w uszach szumiało.
Pani! Pani! jakiś mężczyzna podbiegł i podtrzymał ją. Potrzebuje pani pomocy? Wezwać lekarza?
Nie, zaraz przejdzie odparła słabo.
Dzisiejsze kobiety teściowa wzruszyła ramionami. Do niczego się nie nadają.
Na szczęście Klarze szybko ulżyło. Bronisława w końcu wzięła część zakupów i wrócili do domu.
Gdy Igor dowiedział się, co się stało, natychmiast wrócił.
Kochanie, przepraszam głaskał rękę żony. Powinienem ci pomóc. Czemu nie zaczekałaś? Sam bym poszedł.
Myślałam, że dam radę szepnęła Klara. Pracujesz cały dzień, chciałam ci ulżyć
Czemu nie poprosiłaś mamy? zapytał.
Klara zamknęła oczy i westchnęła.
Nie chciałam mówić odparła. To Bronisława kazała mi nieść ciężkie torby.
Igor zastygł w bezruchu.
Mama? wyszeptał.
A gdy zrobiło mi się słabo głos Klary się załamał. Ona tylko wzruszyła ramionami.
Zapadła ciężka cisza.
Rozmówię się z nią powiedział stanowczo i wyszedł.
Klara słyszała podniesione głosy. Modliła się, by teściowa wreszcie odpuściła.
W końcu nadszedł upragniony moment. Klara trzymała na rękach córeczkę, a Igor płakał ze szczęścia. Wydawało się, że zaczyna się nowe, lepsze życie.
Ale rzeczywistość okazała się trudniejsza. Macierzyństwo to ciężka praca, a Klara przekonała się o tym każdej nieprzespanej nocy. Córka często płakała, a teściowa wciąż krytykowała.
I ty nazywasz się matką! Bronisława nie przestawała.
Po rozmowie z synem sytuacja nie poprawiła się wręcz przeciwnie. Teściowa stała się jeszcze bardziej złośliwa.
Pewnego wieczoru, gdy Klara w końcu zjadła kolację, Igor wrócił z pracy blady.
Zwolnili mnie powiedział sucho.
Klara opuściła głowę. Wiedzieli, że czekają ich trudne chwile.



