Na progu stał nieznajomy. Michał był zakochany w Janie jeszcze od czasów liceum. Pisał jej liściki,…

31 grudnia

Dziś na progu pojawił się ktoś, kogo nie spodziewałam się zobaczyć.

Pamiętam, jak w liceum Wojtek był we mnie zauroczony. Potajemnie podrzucał mi liściki, stale próbował zwrócić na siebie uwagę, czasem nawet dość niezdarnie.

Ale mnie wtedy podobał się Kuba wysoki blondyn, który trenował siatkówkę, tak jak ja, w naszej szkolnej drużynie.

Wojtek był wtedy nieśmiały, trochę nieporadny, a do tego miał problemy z nauką. Nie zwracałam na niego większej uwagi.

W końcu zresztą, Kuba zaczął spotykać się z Magdą z równoległej klasy.

Po maturze Wojtek jeszcze raz spróbował wzbudzić moje zainteresowanie. Nawet oświadczył mi się na studniówce…

Byłam zszokowana, ale odparłam stanowcze “nie”. Kompletnie nie myślałam wtedy o nim w tych kategoriach.

Po studiach dostałam pracę jako księgowa w jednej z firm w Poznaniu. Mój szef Marek Romanowski był przystojnym brunetem, starszym ode mnie o dziesięć lat.

Podziwiałam jego kompetencje, klasę, inteligencję. Zakochałam się, chociaż wiedziałam, że Marek był żonaty i miał małego synka.

Obiecywał, że odejdzie od żony i powtarzał mi, że kocha tylko mnie.

Mijały lata, a ja przyzwyczaiłam się do spędzania świąt i weekendów samotnie. Cały czas miałam nadzieję, że jego obietnica w końcu się spełni.

Któregoś dnia przypadkiem zobaczyłam Marka z żoną w markecie. Trzymał ją czule za rękę, pomagał w zakupach, a ona była wyraźnie w ciąży.

Stałam za regałem i z trudem powstrzymywałam łzy, patrząc na tę szczęśliwą rodzinę.

Następnego dnia rzuciłam pracę.

Zbliżał się Sylwester, a ja nie miałam nastroju ani na zakupy, ani na dekorowanie domu, ani na świętowanie. Czułam się kompletnie pusta.

Któregoś wieczoru, wracając do domu, zauważyłam, że w domu jest strasznie zimno. Okazało się, że piec przestał działać, a ja mieszkałam sama na obrzeżach miasta.

Zadzwoniłam do kilku serwisów, ale tuż przed świętami wszyscy żądali astronomicznych pieniędzy, szczególnie gdy usłyszeli, że muszą przyjechać kawałek od Poznania.

Czułam się już bezsilna, więc zadzwoniłam do Leny, mojej przyjaciółki. Jej mąż Adam pracował w tej branży i być może znałby kogoś, kto by pomógł.

Lena obiecała, że natychmiast porozmawia z Adamem.

Po dwóch godzinach usłyszałam dzwonek do drzwi.

Na progu stał mężczyzna, którego w pierwszej chwili nie poznałam. A jednak… to był Wojtek, mój dawny kolega z klasy.

Cześć, Jagoda! Co z tym twoim piecem? zagadnął z przyjaznym uśmiechem.

Ojej… Skąd ty się tu wziąłeś?

Adam zadzwonił. Powiedział, że tu kupa lodu i trzeba pilnie zająć się ogrzewaniem. Zlałaś wodę z kaloryferów, zanim piec stanął?

Nie, ja nawet nie wiem jak to zrobić…

Ech, Jagoda! Niewiele brakowało, żeby ci tu wszystko popękało. Na szczęście mróz nie jest taki straszny.

Wojtek sprawnie zajął się systemem, potem poszedł po potrzebne części.

Po godzinie wrócił i naprawił piec. Zrobiło się ciepło, przyjemnie. Umył ręce i zapytał:

A u ciebie wiecznie cieknie kran i lampa mruga… Twój mąż tego nie naprawi?

Nie mam męża odpowiedziałam cicho.

Serio? A czemu tak? Czekasz na księcia z bajki?

Skąd tam… po prostu nie mam nikogo wyrwało mi się nieoczekiwanie.

A kiedyś nie chciałaś mnie… uśmiechnął się lekko Wojtek.

Nie odpowiedziałam.

Poprawił kran, wymienił żarówkę i pożegnał się.

Zostałam sama i zaczęłam wspominać dzieciństwo, liceum… Pulchny chłopak, który tak bardzo był we mnie zakochany. Dziś Wojtek to wysoki, szczupły mężczyzna o brązowych oczach; tylko uśmiech ma ten sam.

Nie zapytałam nawet, czy ma żonę.

A dziś, 31 grudnia, tuż przed północą, zadzwonił dzwonek do drzwi.

Nie oczekiwałam już nikogo.

Na progu stał Wojtek. Nowy garnitur, bukiet kwiatów w ręce.

Jagoda! Zapytam raz jeszcze. Czy zostaniesz moją żoną, czy będziesz czekać na wymarzonego księcia aż do emerytury?

Popłakałam się ze wzruszenia i tylko kiwnęłam głową.

Za drugim razem w końcu się zgodziłam…

Rate article
Fajna Tajna
Na progu stał nieznajomy. Michał był zakochany w Janie jeszcze od czasów liceum. Pisał jej liściki,…