Na co tylko ludzie nie wpadną, by nie spłacać swoich długów?

Wyobraź sobie, że razem z mężem siedzieliśmy w domu na kwarantannie. Skończyły nam się pieniądze, a do wypłaty został jeszcze cały tydzień, więc naprawdę musieliśmy się jakoś ratować, bo portfel świecił pustkami.

No ale nie ma co panikować, myślę sobie w lodówce jeszcze coś tam zostało, jakoś dociągniemy (śmieję się teraz, wiadomo!).

No i wtedy przypomnieliśmy sobie o jednym naszym dłużniku. Kwota, którą był nam winien to niby drobnostka, ale w tej sytuacji ratowała nam skórę.

Gdy ja robiłam herbatę, mój mąż, Tomek, już wygrzebał numer do tego faceta i do niego zadzwonił. Na początku rozmawiał z nim takim stanowczym tonem, jak to Tomek, że potrzebujemy tych pieniędzy teraz, zaraz! Ale nagle słyszę zmianę w głosie, przeprasza i zaczyna współczuć.

Jak się okazało, dłużnik powiedział, że właśnie zmarła mu mama. No i wiesz jak to jest jako porządni ludzie nie naciskaliśmy, powiedzieliśmy, że rozumiemy, niech odda jak już się pozbiera.

Kilka tygodni później postanowiliśmy z Tomkiem ugotować coś ekstra w domu, więc wybraliśmy się do warzywniaka na rogu. Kupiliśmy, co trzeba, już prawie wychodziliśmy, kiedy nagle patrzymy, a tu stoi sobie niewzruszona mama zmarłego dłużnika, cała i zdrowa! Ja tylko spojrzałam na Tomka i już wiedziałam, że zaraz coś się wydarzy.

Nie pamiętam, żebym wcześniej widziała go tak wkurzonego. Wskoczyliśmy do auta i od razu pojechaliśmy do tego naszego żałobnika. A ten, nie dość, że pijany jak bela, to jeszcze bezczelnie odmówił oddania pieniędzy!

Tomek był już bliski, żeby go stamtąd wyciągnąć własnoręcznie i załatwić sprawę siłą, ale w ostatniej chwili dłużnik się ugiął i wszystko wyśpiewał przyznał się, że zmyślił całą historię o mamie, żeby tylko nie oddać nam kasy. Poszedł do pokoju, wrócił z gotówką (to było chyba coś koło 200 złotych) i wręczył nam bez słowa. Od tamtej pory więcej go nie spotkaliśmy.

No serio, powiedz mi jak po takim numerze jeszcze ufać ludziom na słowo?

Rate article
Fajna Tajna
Na co tylko ludzie nie wpadną, by nie spłacać swoich długów?