Drogi Dzienniku,
Zawsze myślałam, że życie jest skomplikowane, a potem samodzielnie je jeszcze bardziej poplątywałam. Już w szkole podstawowej wiedziałam, że podoba mi się Eryk było to tak oczywiste, że nie musiał tego ukrywać. Po lekcjach, w trzeciej klasie liceum, czekał na mnie przy szkole, krocząc pod moim ramieniem niczym wierny rycerz. Opowiadał coś, a ja roześmiewałam się głośno. Traktowała mnie jednak jedynie przyjaźniowo.
Koledzy z klasy początkowo podszczypywali nas oboje. Gdy Eryk nie stał obok, pytali:
A dokąd sama idziesz, gdzie twoja ochrona?
Nie wiem odrzucałam to, śmiejąc się.
Świadomie widziałam, że Eryk jest we mnie zakochany i pozwalałam mu robić, co chciał. Siedzieliśmy razem na lekcjach, pomagał mi w sprawdzianach, a jego oceny były świetne, podczas gdy ja ledwo przeskakiwałam trójki.
Z przyjaciółką Różą rozmawiałam o tym, że Eryk jest prawdziwym i uczciwym chłopakiem, że mógłby być dobrym mężem.
Och, Różo, nie podoba mi się, że Eryk jest taki skromny i mieszka razem z mamą. Co mam od niego wziąć? Zostanie zwykłym, rodzinnym facetem. A ja marzę o namiętnościach i emocjach rzekłam w jedenastym klasie.
Ula, myślisz, że Antoni wyrośnie na prawdziwego mężczyznę? zapytała Róża. Nie pokazuj tak otwarcie chłopakowi, że mu się podobasz. Wszyscy w klasie, włącznie z Erykiem, wiedzą, że tęsknisz za nim.
Skąd wiesz, jak się zachowywać z chłopakami? Przecież nie spotkałaś jeszcze nikogo, jesteś cicha. Po co mi to ukrywać? Antoni też o tym wie i często się na siebie patrzymy odparłam, nie mając zamiaru się kryć.
Czytam, oglądam filmy odpowiedziała Róża i mama zawsze mówi, że lepiej niech facet biega za tobą, a nie odwrotnie.
Róża i ja znamy się od dziecka, nie mamy przed sobą tajemnic. Ja jestem energiczna, a ona spokojna i nieśmiała.
**** Szkolna miłość
Na studniówce Antoni nagle zobaczył mnie w pięknej sukni, smukłą i niemal eteryczną. Podszedł, wziął mnie za rękę i poprowadził na środku sali. Tańczyliśmy, tworząc naprawdę ładną parę, a wielu podziwiało nasz taniec. Eryk stał z boku, smutny, a Róża przyglądała mu się z troską.
Potem Antoni zaproponował mi:
Może spróbujemy być razem? Dziś patrzę na ciebie zupełnie innymi oczami. Jesteś piękna i masz promienny uśmiech.
Zgadzam się od razu przyznałam, choć starałam się ukryć radość. W rzeczywistości czułam się jak na siódmym niebie.
Antoni od dawna wiedział, że mi się podoba, ale wokół było tyle dziewczyn, że wybór był trudny, a jego serce było szerokie i pełne miłości. Tego wieczoru bawiliśmy się do rana z całą klasą, a potem zostaliśmy we dwójkę, kiedy Antoni odprowadził mnie do domu. Nie pomyślałam o Eryku; on już wcześnie wrócił do domu, bo jego matka była chora nie tylko z tego powodu, po prostu nie mógł dłużej zostawać. Nie miałam ochoty rozważać Eryka, gdy przy mnie był Antoni. Żyje się tak, że nie bez powodu mówi się: Raniemy tych, którzy nas kochają, nie rozumiejąc dobra»
Od tego dnia zaczęłam snuć plany o wspólnym życiu z Antonim, choć wciąż musiałam kontynuować naukę. Czy naprawdę można myśleć o edukacji, kiedy w sercu króluje miłość? Rozmawiałam z Antonim o przyszłości, a on słuchał i skinął głową.
Antoni, zamierzam iść na medyczny college, a ty? zapytałam.
Ja nie planuję studiów. Ewentualny świadectwo ledwo dostałem zaśmiał się. Nauczyciele odetchnęli, kiedy wreszcie opuściłem szkołę. Zrobię kurs kierowcy w wojskowym rekrutacyjnym i pójdę na służbę.
Będziesz musiał zostać w wojsku, ale poczekam na ciebie, nie wątp. obiecałam, przytulając się do niego.
Nie wątpię. Służę, wrócę i wziążemy się, mruknął, mocno obejmując mnie, a ja czułam, że pragnie bliskości.
Antonie, nie rób tego, namawiałam. Po powrocie złożymy wniosek, wtedy będę twoją. Tak wychowała mnie mama.
Antoni zgodził się, nie nalegając mocno, choć ja nie wiedziałam, że po naszym ślubie wyjdzie za inną, bardziej swobodną Anię i rano wróci do domu.
Pożegnałam Antona, gdy wstępował do wojska, i czekałam szczerze. Eryk wciąż do mnie podchodził.
Ula, to nie Antoni jest tym, którego potrzebujesz w życiu. Uwierz i zrozum mówił, ale ja śmiała się i liczyłam go po prostu za przyjaciela.
Eryk był jedynym synem samotnej matki, leżącej już od dawna w łóżku. Sam opiekował się nią, czasem wzywając sąsiadkę Warzę, by umyła mamę.
Gdy doprowadzę mamę na nogi, będę miał więcej czasu mawiał znajomym, ucząc się w lokalnym technikum, nie musząc wyjeżdżać do Warszawy na uczelnię.
**** Oczekiwanie i rozczarowanie
Minęły lata, Antoni wrócił z wojska. Kiedy dowiedziałam się o tym, po lekcjach pobiegłam do niego, nie zważając na nic. Wpadłam do jego domu i zamarłam, widząc go w objęciach innej dziewczyny, razem się śmiejąc. Stres rozpłynął się w moim ciele, jakby mnie przypalił prąd, i pobiegłam prosto do domu.
Mama starała się mnie uspokoić.
Córeczko, mówiłam ci, że Antoni nie jest dla ciebie, a Eryk zawsze ci to powtarzał. Jesteś uparta. Wkręciłaś się, że oprócz Antona nie potrzebujesz nikogo.
Po pewnym czasie dowiedziałam się, że Ania, z którą złapałam Antona, spodziewa się dziecka i wkrótce się pobierze. Wtedy sama podeszłam do Eryka i zaproponowałam mu małżeństwo, na przekór Antoniowi. Może Eryk się domyślił.
Minęły dwa lata. Żyliśmy z Erykiem spokojnie, nie kłóciliśmy się. Jego matka zmarła, więc zostaliśmy w ich domu. Czułam, że mąż kocha mnie całym sercem, ale oczekuje ode mnie czegoś więcej niż zwykłego szacunku. Nie mogłam tego znieść, zamknęłam się w swojej skorupie i rzadko wychodziłam na zewnątrz, choć wciąż była we mnie jakaś gniewna woń.
Pewnego dnia, wracając z zakupów, niespodziewanie spotkałam Antona. Skinęłam głową, chciała przejść obok, ale on złapał mnie za rękę.
Cześć, Ula. Przepraszam, że cię zraniłem.
Już ci wybaczyłam odparłam. Nasze drogi się rozeszły. Muszę iść. Chciałam jak najszybciej uciec, bo Antoni wyglądał jeszcze piękniej, a ja bałam się, że nie dam rady sobie radzić.
Poczekaj. Posłuchaj mnie. Zrozumiałem, że kocham tylko ciebie. Wiem, że czekałaś na mnie po powrocie z wojska i nie spotkałaś nikogo. Ania i ja się rozstaliśmy. Dziecko nie było moje. Została mnie zdradzona mówił szczerze, a ja uwierzyłam.
Czy to prawda, Antonie? nie mogłam uwierzyć własnym uszom.
Prawda, nie mam po co cię oszukiwać.
Zamknęłam drzwi i znowu skomplikowałam sobie życie.
Moje serce odwróciło się w lewo i w prawo. Nie mogłam myśleć o niczym poza Antonim. Wyznaję Erykowi:
Spotkałam Antona, on się rozwiódł. Chcę się rozwieść, kocham go.
Ula, co robisz krzyczała mama. Pożałujesz tego miliony razy. Eryk naprawdę cię kocha, a Antoni nie jest wart twojej miłości.
Eryk powtarzał to samo.
Ula, ochłonź, on już raz cię zdradził, po co jeszcze to przeżywać?
Wy i mama nie rozumiecie nic. Kocham go odpowiedziałam i poszłam do Antona.
Trochę czasu później czułam się najszczęśliwszą kobietą na świecie. Antoni czasem wracał z pracy lekko pobity, a ja zamykałam na to oczy, wciąż nosząc różowe okulary. Pewnego ranka przywitał mnie w domu z odciskami obcej szminki na koszuli.
Antonie, wyjaśnij mi, co to jest wcisnęłam mu odcisk pod nosem.
Nie wiem, skąd to się wzięło udawał. Może ktoś chce nas ze sobą sprzeczyć odparł i poszedł do pracy.
Takie życie Antoniego trwało dalej przychodził w stanie podniecenia i w szmince. To był rodzaj szczęścia, które mnie przerażało. Nie złożyliśmy jeszcze papierów, choć wniosek już był złożony. Po kolejnym jego wybryku zabrałam wniosek i odszedłam. Nie dzwonił, nie szukał mnie. Zamieszkałam u mamy.
Ostrzegała mnie mama, ostrzegał Eryk. Nie słuchałam, miłość jest moja! myślałam nocą. Czemu tak źle potraktowałam Eryka? Co mnie spotkało?
Zrozumiałam, że to ja zamknęłam drzwi w naszym małżeństwie. Teraz krzyczałam z rozpaczy.
Coraz częściej myślałam o Eryku, chciałam przyjść i przeprosić, ale duma mnie powstrzymywała. Pewnego dnia zobaczyłam go na progu naszego domu.
Ula, może to dobrze, że tak się stało. Teraz wreszcie rozumiesz, kto kocha cię naprawdę powiedział, nie patrząc mi w oczy.
Zrobiłam krok w jego stronę.
Dziękuję ci, kochanie. Teraz wszystko rozumiem, dziękuję, że wróciłeś.
Znowu wzięliśmy ślub. Zmieniłam się. Byłam wdzięczna mężowi, żyłam prawdziwymi uczuciami. Urodził się syn, Gienek. Obaj nie mogli się nim nacieszyć. Mąż wspierał mnie we wszystkim, a ja czułam jego miłość i opiekę.
**** Niespodziewany kryzys
Nie zawsze wszystko układa się gładko. Gdy Gienkowi było pięć lat, wracałam z przedszkola, a spotkała mnie znajoma ze sklepu.
Ula, nie zauważyłaś, że Eryk cię zdradza?
Co? Nie, nigdy tego nie widziałam. On nie jest zdolny do takiego
Mężczyźni nie są zdolni A widziałam go u sąsiadki Weroniki, z jej córką, nawet razem się bawili. Widziałam, jak wychodził z jej domu. Lepiej przyglądaj się swojemu mężowi powiedziała i odeszła.
Stałam jak sparaliżowana, Gienek ciągnął mnie za rękę.
To niemożliwe, nie może być… Muszę go obserwować.
Obserwowałam i zobaczyłam Eryka z małą dziewczynką, trzymającego ją za rękę. Bez słowa zabrałam syna i uciekłam do przyjaciółki Róży w małym miasteczku, od razu złożyłam pozew o rozwód. Nie mogłam pojąć, jak Eryk mógł to zrobić.
**** Trzeci akt
Po czasie Eryk w końcu nas odnalazł. Nawet moja matka nie wiedziała, gdzie się podziewam. Był wychudzony, szary, i zatrzymał mnie przed domkiem, w którym tymczasowo mieszkałam.
Ula, musimy porozmawiać.
O czym? Nie chcę słuchać
Zrozumiałeś źle Ja też jestem winny. Musiałem ci wyjaśnić od razu, ale bałem się, że nie uwierzysz. Kobieta, z którą przebywałem, była żoną mojego przyjaciela Igora. Igor zginął w wypadku, a ona zachorowała na nowotwór. Prosiła mnie, żebym opiekował się ich córką, kiedy nie mogła odebrać jej z przedszkola. Gdy ją nie będzie, chciała, żebym umieścił dziewczynkę w domu dziecka sam dorastałem w takim domu. Kiedy wyjechałaś z Gienkiem, postanowiłem zabrać Alinkę dla siebie. Dlatego przyjechałem, by ci wszystko wyjaśnić. Niestety, jest już za późno
Zszokowana, ale opanowując emocje, objąłam byłego męża. Troje znowu wsiadło do samochodu i pojechaliśmy do domu. Rozstaliśmy się po raz trzeci, na zawsze.
Alinka została adoptowana, a my, brat i siostra, dorastaliśmy razem, przyjaźniąc się. Dzieci dorosły, założyły własne rodziny. Teraz ja i Eryk jesteśmy otoczeni wnukami, często spotykamy się w naszym domu. Zawsze dziękuję losowi, że dał mi miłość, szczęście, kochanego męża i dzieci, choć nie od razu. Trzy razy wzięłam ślub zawsze z tym samym mężczyzną. Czasem tak się dzieje.



