Kiedy Kinga wróciła do mieszkania, Krzysiek, wyłażąc z kuchni z pełnymi ustami, bezczelnie zapytał o zakupy, więc ona, patrząc mu prosto w oczy, oświadczyła że nie ma męża tylko głupca którego poślubiła, po czym wymownie milcząc spakowała jego walizkę, wyrzuciła za drzwi i zatrzasnęła zamek, czując jak ciężar niesprawiedliwości wreszcie spada z jej ramion.
Myślałam, że znalazłam miłość…



