Myślałam, że moje małżeństwo jest idealne, dopóki przyjaciółka nie zadała mi niewygodnego pytania

Myślałem, że moje małżeństwo układa się po mojej myśli, dopóki Grażyna nie zadała mi pytania.

Poślubiłem Zofię, kiedy miałem dwadzieścia lat, a ona już była w piętnastu. Spotykaliśmy się cztery lata, zanim wzięliśmy się za ręce. Wspólnie przeszliśmy wiele.

Mieszkamy w Warszawie od ponad sześciu lat. Mam pełne zaufanie do żony i do siebie samego. Zofia jest bardzo słodka, opiekuńcza i troskliwa. Zawsze pomaga mi przy obowiązkach domowych. Nie należy do najsilniejszych i nie wyróżnia się przystojnością, ale ma serce wielkie jak morze i niesie w sobie morze pozytywności oraz wiary w dobro, które dodają energii w najtrudniejszych chwilach.

Problem w tym, że jest niezdecydowana i nie potrafi podjąć własnych decyzji, nie chce wychodzić ze swojej strefy komfortu i iść naprzód. Jest też bardzo nieśmiała. Przez sześć lat wspólnego życia niewiele się zmieniła.

Nie dba o siebie ani o zdrowie. Każda zmiana ją onieśmiela. Zofia jest ode mnie starsza o prawie dziesięć lat. Mam dwadzieścia sześć lat i kocham życie. Mam dobrą pracę, kupiłem własny samochód, spłacamy kredyt hipoteczny na nasz dom, a wszystko podlewa złotówki z mojego konta. Ostatnio Grażyna zapytała: Po co ci ona w ogóle?.

To był dla mnie cios, a teraz siedzę i rozmyślam: Po co mi ona naprawdę?.

Rate article
Fajna Tajna
Myślałam, że moje małżeństwo jest idealne, dopóki przyjaciółka nie zadała mi niewygodnego pytania