Pomyślała, że mąż ma po prostu zły humor, dopóki nie znalazła w jego biurku dokumentów rozwodowych.
Gdzie moja niebieska koszula? Ta w paski! Wojciech stał na środku sypialni w samych spodniach, rozdrażniony, przeszukując szafę.
W pralce odpowiedziała Kasia z łazienki, kręcąc włosy na papiloty. Weź błękitną, też ładna.
Nie potrzebuję błękitnej, tylko niebieską! Ile razy mam powtarzać, żebyś prała na czas!
Wojtek, nosiłeś ją przedwczoraj. Dopiero wczoraj uprałam.
I co z tego? Gdybyś wiedziała, że mam ważne spotkanie, wysuszyłabyś!
Kasia wyszła z łazienki, spojrzała na męża. Ostatnio wybuchał z byle powodu. Raz zupa za mało słona, raz kurz na telewizorze, raz nie ta koszula.
Chcesz, wyprasuję białą? Bardzo ci w niej do twarzy.
Nie trzeba nic prasować! Sam się zajmę!
Wojciech wyrwał z szafy pierwszą lepszą koszulę, wciągnął ją, zapinając guziki. Ręce mu drżały ze złości.
Wojtek, co się z tobą dzieje? Już tydzień jesteś nie swój.
Nic się nie dzieje. Po prostu zmęczony. W pracy zaległości.
Może do lekarza? Ciśnienie sprawdzić?
Kasia, daj spokój! Nie rób ze mnie chorego!
Chwycił marynarkę, teczkę i wybiegł z mieszkania, trzaskając drzwiami. Kasia została na środku pokoju. W piersi ukłuło ją nieprzyjemnie. Dawniej Wojciech nigdy nie podnosił głosu. Przez dwadzieścia lat małżeństwa kłótnie można było policzyć na palcach. Teraz każdego ranka zaczynało się od pretensji.
W kuchni stygło śniadanie. Omlet, tosty, kawa wszystko, jak lubił. Ale ostatnio Wojciech wychodził bez jedzenia. Mówił, że nie jest głodny.
Kasia usiadła przy stole, nalała sobie herbaty. Trzeba z nim porozmawiać wieczorem. Spokojnie, bez wyrzutów. Może rzeczywiście problemy w pracy? A może coś ze zdrowiem?
Zadzwonił telefon. Przyjaciółka Ania.
Cześć! Idziesz dziś na jogę?
Nie wiem, Aniu. Nie mam ochoty.
Co się stało?
Wojtek jakoś taki dziwny. Ciągle zły, do wszystkiego się czepia.
Może kryzys wieku średniego? Mój miał tak samo. Kupił motor i się uspokoił.
Nie sądzę. Wojtek nie z tych. On raczej konserwatysta, nie lubi zmian.
No to pewnie praca. Nie przejmuj się. Minie.
Kasia się pożegnała, odłożyła słuchawkę. Ania miała rację nie ma co się nakręcać. Wszystkie rodziny przez to przechodzą.
Sprzątnęła w mieszkaniu, przygotowała obiad. Barszcz ulubiona zupa Wojtka. Może smaczne jedzenie poprawi mu humor.
W sklepie spotkała sąsiadkę, panią Wandę.
Kasia! Jak się masz? Dawno Wojtka nie widziałam.
Dużo pracuje. Rano wcześnie wychodzi, wieczorem późno wraca.
Pracowity z niego człowiek. Nie to co mój leń kanapę już przeleżał.
Kasia się uśmiechnęła, ale w środku czuła niepokój. Wojtek rzeczywiście ostatnio zostawał dłużej. Zawsze wcześniej dzwonił, uprzedzał. Teraz po prostu wracał późno, jadł w milczeniu i szedł spać.
W domu postanowiła posprzątać w gabinecie męża. Dawno miała to zrobić, ale Wojtek nie lubił, gdy ktoś ruszał jego rzeczy. Dziś na pewno wróci późno będzie miała czas.
Gabinet był mały, ale przytulny. Półki z książkami, biurko, fotel. Na ścianie ich zdjęcie ślubne. Młodzi, szczęśliwi, patrzący na siebie zakochanym wzrokiem.
Kasia przetarła półki z kurzu, zamiotła podłogę. Biurka nie ruszała tam były dokumenty Wojtka, mogłaby coś pomieszać. Ale górna szuflada była uchylona, wystawał z niej róg teczki.
Chciała tylko wsunąć szufladę, ale teczka przeszkadzała. Musiała ją wyjąć, by ułożyć równo.
Na teczce widniał napis Osobiste. Kasia zastygła. Osobiste? Jakie sekrety może mieć przed nią Wojtek?
Ciekawość wzięła górę. Otworzyła teczkę.
Na wierzchu leżała wizytówka. Marek Nowak, adwokat, prawo rodzinne. Dalej wydruk ze strony internetowej. Jak prawidłowo przeprowadzić rozwód. Poniżej wniosek do USC. Wypełniony. Z podpisem Wojtka.
Kasia usiadła w fotelu. W oczach pociemniało. Rozwód? Wojtek chce się rozwieść?
Przeglądała papiery drżącymi rękami. Spis majątku. Podział mieszkania. Konta bankowe. Wszystko rozp



