Myśl, chłopcze, myśl!

Kamil zatrzymał samochód przy dystrybutorze paliwa.

„Dziewięćdziesiąta piąta, pełny bak” – rzucił obsługującemu stację młodemu chłopakowi i ruszył w kierunku budynku.

W drzwiach zderzył się z mężczyzną. Tamten przesunął wzrokiem po twarzy Kamila i wbił oczy w telefon. „Bartek?!” – mało nie krzyknął Kamil, ale w porę się powstrzymał. Wszedł do środka, obserwując przez szklane drzwi byłego przyjaciela. Widział, jak ten wsiadł do BMW. Kamil rzucił się do kasy, podając kasjerce kartę. Dłonie mu drżały z podniecenia.

Gdy wyszedł na parking, BMW już wjeżdżało na główną drogę. Bez wahania Kamil wskoczył do swojego Opla, by dogonić tamten samochód.

„A to spotkanie. Nieźle się ustawił. Dobrze się ożenił? Nieważne, dowiem się, skąd mu się to wzięło…” – myślał, nie spuszczając oczu z BMW.

Samochód skręcił w stronę osiedla domków jednorodzinnych. Gdy zatrzymał się przed ogrodzeniem jednej z posesji, Kamil przejechał kilka metrów dalej, śledząc sytuację w lusterku. BMW wjechało przez otwartą bramę, a Kamil delikatnie cofnął, unikając pola widzenia kamery nad wjazdem.

Przez sztachety zauważył, jak Bartek zatrzymał auto przed garażem. Na wysokie schody wyszła młoda kobieta. Kamil rozpoznał ją, choć dzieliła ich spora odległość.

„Nie może być!” – szepnął.

Kobieta zeszła ze schodów i podeszła do Bartka. Objęli się, pocałowali i razem weszli do domu.

„Są małżeństwem. To ich dom. Kurde… Jak to możliwe? Zemsta? Ale ta Kinga… Cicha, niepozorna, a tu proszę. A Bartek? Tak to się przyjaźni. A mogłem być na jego miejscu…”

***

W klubie panował gwar i dusznica. Muzyka grzmociła, światła reflektorów ślizgały się po rozgrzanych twarzach tańczących.

Kamil siedział przy barze, sączył drinka i z obojętną miną przyglądał się wijącym się ciałom. Jego uwagę przykuła wysoka dziewczyna w obcisłej czerwonej sukience. „Ta jest całkiem niezła” – pomyślał i odwrócił się do baru.

Nie zdążył ponownie unieść szklanki, gdy usłyszał znajomy głos.

„To mój kumpel, Kamil.” – Do baru podszedł Bartek, trzymając pod rękę właśnie tę dziewczynę w czerwieni. – „Kamil, poznaj, to Ola, moja dziewczyna.”

Kamil obrzucił ją wzrokiem. Z bliska wyglądała jeszcze lepiej – podkrążone oczy, dołeczki w policzkach, falowane blond włosy. Ideał.

„Podoba ci się?” – zaśmiał się Bartek.

„Co zamawiacie?” – spytał Kamil, nie odrywając wzroku od Oli.

„Ja kieruję. Chłopaki, może do mnie? Tu za głośno, a i wypić by się chciało” – powiedziała.

„Jedziemy?” – Bartek spojrzał na Kamila.

Ten nie odpowiedział, wychylił drinka i zeskoczył z barowego stołka.

Na zewnątrz muzyka była cichsza.

„Podoba ci się?” – Bartek wskazał na czerwone Audi. – „Oli tata dał na urodziny” – dodał z dumą, jakby sam miał w tym udział.

Kamil przeniósł wzrok z samochodu na przyjaciela. Bartek mrugnął porozumiewawczo, jakby mówił: „Dopiero zobaczysz!”

„Jak on ją złapał?” – Kamil nie wierzył własnym oczom. Bartek przecież nigdy nie błyszczał urodą. „I nic nie mówił, cwaniak.”

„A gdzie Kinga? Zapraszałem was oboje” – zaskoczył go Bartek, gdy jechali już przez nocne miasto.

„Źle się czuje. Toksykoza.” – Na wspomnienie Kingi humor Kamila natychmiast się popsuł.

„No bez jaj! Czemu nic nie mówiłeś? Chciałeś ślub ukryć?” – zaśmiał się Bartek.

Kamil milczał. Nie miał ochoty rozmawiać o Kindze.

Audi zatrzymało się przed wysokim blokiem. Wjechali windą na szesnaste piętro.

„To twoje?” – Kamil rozglądał się po luksusowym wnętrzu. – „Gdzie taką znalazłeś?” – szepnął przyjacielowi do ucha.

„Na ulicy. Prawie mnie przejechała” – Bartek wybuchnął śmiechem.

Kamil dolewał mu wina, aż ten się solidnie upił. Ola odprowadziła go do sypialni. Gdy wróciła, Kamil stał przed obrazem.

„To moja robota” – powiedziała, podchodząc od tyłu.

„Twoja?” – Kamil odwrócił się zaciekawiony. – „A mnie byś namalowała?”

„Malarze malują, nie rysują.” – Ola cofnęła się krok, oceniająco przyglądając mu się. – „Masz ładną sylwetkę. Pozowałbyś nago?”

„Teraz?” – zmieszał się.

„Nie tu. W pracowni, przy dobrym świetle. Zostaw numer, zadzwonię, gdy będę miała czas.”

Gdy Kamil wrócił do domu, zastał zapłakaną Kingę.

„Piłeś?” – spytała podejrzliwie.

„Trochę. Z Bartkiem.”

„Zjesz coś?” – Kinga wytarła nos.

„Nie. Idę spać.”

I jak on dał się w to wkręcić? Nigdy nie planował nic poważnego z Kingą. Nie, fajna dziewczyna, tylko ta ciąża nie w porę. A Ola… To zupełnie inna liga. Trzeba się Kingi pozbyć. Ale jak?

Pod prysznicem myślał o Oli. Nie może dostać się Bartkowi. Tylko jest przeszkoda – Kinga. Trzeba to szybko rozwiązać.

Położył się, odwracając się plecami do Kingi.

Dwa dni czekał na telefon od Oli. Gdy już tracił nadzieję, zadzwoniła, podając adres pracowni. „Ma własną?” – zdziwił się.

Stawił się na czas, elegancki i wyperfumowany. Ola zaprowadziła go do sali pełnej obrazów i kazała się rozebrać.

„Tak od razu?” – zdębiał.

„Pracownię studenci wynajmują na godziny. Mamy dwie. Więc się zdecyduj.”

Kamil rozebrał się. Ola ustawiała go długo, bez skrępowania. Wreszcie zaczęła malować. Po dwudziestu minutach Kamil jęknął.

„Można przerwę?”

„Dobrze. Zrobię kawę.”

Kamil zerknął na szkic. Choć nie znał się na sztuce, wydał mu się idealny. Nagi, na palcach, podszedł za Olę i objął ją. Nie drgnęła, odwróciła się i zarzuciła mu ręce na szyję…

Wrócił do domu zadowolony. Kinga siedziała na kanapie, szlochając.

„Znowu coKamil spojrzał na nią z niechęcią, myśląc już tylko o tym, jak szybko pozbyć się problemu.

Rate article
Fajna Tajna
Myśl, chłopcze, myśl!