Moje marzenia o zostaniu sławną piosenkarką zostały pogrzebane przez moich rodziców, którzy uważali to jedynie za niepoważną rozrywkę. Mimo to nie zrozumieli jednej bardzo istotnej rzeczy.

Siedzę sobie ostatnio na fotelu u mojej fryzjerki, Grażyny, i rozmawiamy na tematy, które po prostu muszą zostać poruszone. Już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie, czy powinnam zapisać swoją córkę, Zosię, do szkoły muzycznej. Z jednej strony, to wydatek trzeba przecież kupić pianino, a do tego cała logistyka: wożenie dziecka na zajęcia, pomaganie jej w nauce. Wszystko byłoby na mojej głowie. Ale Zosia naprawdę bardzo tego chce, marzy o muzyce od małego.

W trakcie tej rozmowy Grażyna podzieliła się swoją własną historią. Powiedziała: Urodziłam się w małym miasteczku, pod Kielcami. Od zawsze kochałam śpiewać słuchałam radia, chodziłam do kółka muzycznego w domu kultury, próbowałam dostać się wszędzie, gdzie można było poćwiczyć. Nawet rozmawiałam o śpiewaniu z nauczycielami muzyki w szkole. Przez cały ten czas próbowałam się nauczyć gry na pianinie, bo czułam, że muzyka to moje powołanie. Każdy, kto mnie słuchał, mówił, że mam talent.”

Problemem było to, że w moim mieście nie było poważnej edukacji muzycznej, opowiada Grażyna. Gdy miałam dziewięć lat i chodziłam jeszcze do podstawówki, przyszła do nas delegacja ze szkoły muzycznej z Warszawy. Zaprosili nas do sali gimnastycznej, kazali klaskać, potem wybierali dzieci, które zaśpiewają coś przed komisją. Ja i jeszcze dwie osoby trafiliśmy na przesłuchanie, potem przez wiele tygodni ćwiczyliśmy melodie, klaskaliśmy rytm, uczyliśmy się nut. Tak minęło kilka miesięcy i wszyscy zapomnieliśmy o tej sprawie. Nagle, pewnego dnia moja mama znalazła w skrzynce pocztowej kopertę z napisem ‘APLIKACJA’ wielkimi czerwonymi literami. Okazało się, że zostałam jedyną uczennicą z naszej szkoły zaproszoną do prestiżowej szkoły muzycznej w Warszawie.”

Szkoła pokrywała wszystkie opłaty, nie musieliśmy nic płacić, wspomina Grażyna. Ale wtedy pojawił się sprzeciw rodziców. Moi rodzice pracowali w fabryce na trzy zmiany, byli dumni ze swojej pracy i traktowali ją jako coś porządnego. Powiedzieli mi, że muzyka to tylko marzenia, a w życiu trzeba mieć stabilną pracę. Przez rok dostawałam zaproszenia co dwa miesiące, aż w końcu przestały przychodzić. Coś wtedy we mnie się złamało straciłam chęć do śpiewania, szkoła muzyczna już mnie nie kusiła.

Mimo to pojawiła się iskierka nadziei, kiedy skończyłam czternaście lat. Wtedy dyrygent lokalnego zespołu szukał młodej wokalistki i wybrał właśnie mnie spośród kilku kandydatek. Znów poczułam, że mam szansę, że mój talent żyje. Niestety, po dwóch czy trzech próbach moi rodzice dowiedzieli się o wszystkim. Kategorycznie zabronili mi chodzić na próby, tłumacząc się troską o moje bezpieczeństwo. To był koniec moich muzycznych poszukiwań.”

Grażyna wspomina, że potem rzuciła naukę muzyki, zaczęła spotykać się z kolegami, którzy palili i popijali; uważała, że to u nas normalne, bo większość znajomych tak robiła. Ledwo skończyła podstawówkę i dostała się do liceum, a życie jakoś nie chciało się poukładać. Do dziś jej mama przechowuje tamte zaproszenia w albumie ze zdjęciami czasem je wyciąga, czyta i wkłada z powrotem do środka.

No i słuchając tego wszystkiego, poczułam, jak ważne jest wspieranie dzieci w ich pasjach. Nawet jeśli to wymaga czasu, pieniędzy i trochę kombinowania warto. Wiesz, po tej rozmowie Zosia już ma pianino i widzę, jak jej oczy się uśmiechają, gdy gra. Po prostu myślę, że dobrze czasem posłuchać serca.

Rate article
Fajna Tajna
Moje marzenia o zostaniu sławną piosenkarką zostały pogrzebane przez moich rodziców, którzy uważali to jedynie za niepoważną rozrywkę. Mimo to nie zrozumieli jednej bardzo istotnej rzeczy.