Moja przyjaciółka Zuzanna prowadzi salon kosmetyczny i jest niezwykle hojna oraz bystra. Często obdarowuje swoje koleżanki prezentami i nigdy nie żąda od nich zapłaty za usługi w swoim salonie. Chciałam się jej jakoś odwdzięczyć, więc pomagałam jej w opiece nad córkami z pierwszego małżeństwa. Zuzanna odeszła od swojego pierwszego męża, bo był przesadnie chciwy oszczędzał nawet na podstawowych potrzebach ich dzieci. Później, w drugim małżeństwie, ich drogi rozeszły się z powodu chorobliwej zazdrości jej partnera, a trzeci mąż zdradzał Zuzannę, co skończyło się kolejnym rozwodem. Na szczęście szybkie rozwody sprawiły, że mogła bez przeszkód zachować na własność mieszkanie i nie musiała go z nikim dzielić.
Mimo że Zuzanna często próbowała znaleźć dla mnie odpowiedniego partnera, jej napięty grafik utrudniał jej realizację tych planów. Ostatecznie jednak, podczas jednej z podróży, poznała mężczyznę imieniem Jakub, który pracował jako taksówkarz. Jakub był przystojnym mężczyzną o zielonych oczach, i mimo wcześniejszych obaw Zuzanny w kwestii jego wyglądu, szybko między nimi zaiskrzyło. Po tygodniu przedstawił ją swojej mamie, przez wszystkich zwanej z czułością “Mama Weronika”. Początkowo wydawała się sympatyczna, lecz prędko okazało się, że jest nadopiekuńcza do granic możliwości.
Pomimo tego, że Jakub ma już 34 lata, jego matka cały czas dzwoni do niego, często go odwiedza i na siłę wtrąca się w ich związek. Pewnego razu zapytała Zuzannę, czy całuje się z Jakubem przed jego wyjściem do pracy, upierając się, że to niezbędne dla szczęścia rodziny. Mama Weronika próbowała sterować ich codziennością, reagowała na każdy, nawet najmniejszy konflikt, wprowadzając tym samym nieprzyjemną atmosferę w domu. Czasami zdarzało się, że kończyła pracę późno tylko po to, by z pretekstem przygotowania kolacji móc pozostać z nimi w mieszkaniu. Jakub natomiast, zadowolony, że może mieć dwie “królowe” w kuchni i sypialni, ani myślał odsunąć się od matki.
W końcu Zuzanna podjęła decyzję o zakończeniu związku, chcąc wreszcie uwolnić się od duszącej obecności apodyktycznej teściowej.



