Moja mama zasłużyła, by świętować rocznicę w domku letniskowym, a twoi biedni rodzice niech się na ten czas wyniosą! oświadczył mężczyzna.
Drewniany dom o pochyłym dachu i rzeźbionych framugach stał wśród starych jabłoni. Dom odziedziczyła Ola po rodzicach, gdy zmarła babcia. Tu spędziła dzieciństwo, każdy kąt przechowywał wspomnienia. Teraz Ola mieszkała tu z mężem, Szymonem, już trzeci rok.
Wieczór wrześniowy zabarwił niebo na purpurowo. Na werandzie Ola rozstawiała filiżanki do wieczornej herbaty. Przez otwarte drzwi dobiegały głosy rodziców Piotr opowiadał matce, jak dziś zebrał ostatnie pomidory w szklarni.
Weroniko, jutro trzeba będzie wykopać marchew mówił ojciec, wycierając ręce ścierką. Zimno już nadchodzi.
Oczywiście, Piotrze. Olu, może pomożesz jutro? zwróciła się matka do córki.
Ola skinęła głową, nalewając gorącą herbatę. Rodzice przyjechali do córki na początku lata i od tamtej pory pomagali w gospodarstwie. Ojciec naprawiał płot, pracował w ogrodzie, matka gotowała konfitury z porzeczek i agrestu zebranych w sadzie. Dom wypełnił się znajomym ciepłem odgłosami kroków na drewnianej podłodze, zapachami domowych wypieków, cichymi rozmowami przy kolacji.
Szymon pojawił się w progu, strząsając z kurtki krople deszczu. Pracował jako inżynier w mieście, codziennie dojeżdżał samochodem.
Piotrze, jak tam z dachem w szopie? zapytał zięć, siadając przy stole.
Trzeba nowe deski kupić. Stare zupełnie spróchniały odparł ojciec Oli.
Szymon pił herbatę w milczeniu, tylko czasem przytakując na uwagi teścia. Ola zauważyła, że mąż jest roztargniony, często marszczył brwi bez powodu. Gdy rodzice szli spać, Szymon godzinami przesiadywał przed telewizorem, przeskakując kanały.
Coś się stało? zapytała Ola pewnego wieczoru, siadając obok męża na kanapie.
Nie, nic takiego odparł Szymon, nie odrywając wzroku od ekranu.
Ola nie nalegała. Mężczyźni bywają posępni, zwłaszcza jesienią. Może po prostu był zmęczony.
Ale po kilku dniach zachowanie Szymona się zmieniło. Gdy ojciec zaproponował pomoc w naprawie garażu, mężczyzna odmówił ostro, jak nigdy dotąd. Przy kolacji milczał, odpowiadał monosylabami. Weronika spytała, czy zięć nie jest chory, ale Ola uspokoiła matkę.
W sobotni poranek, gdy rodzice poszli do lasu na grzyby, Szymon podszedł do żony w kuchni. Ola zmywała naczynia po śniadaniu.
Ola, musimy porozmawiać powiedział mężczyzna, siadając przy stole.
Ola wytrzeła ręce w ścierkę i odwróciła się. Twarz Szymona była poważna.
Mama niedługo obchodzi jubileusz. Sześćdziesiątkę. Wanda chce go uczcić tutaj, w domu. Zaprosić rodzinę, przyjaciół. Wiesz, jak mama lubi przyjęcia.
Ola skinęła głową. Teściowa uwielbiała biesiady. Na każde święto zapraszała tłumy gości, gotowała dniami.
I co proponujesz? spytała Ola.
Szymon milczał, potem spojrzał żonie prosto w oczy.
Twoi rodzice będą musieli na jakiś czas wyjechać. Choćby na tydzień. Mama chce wszystko przemeblować, udekorować dom po swojemu. Goście zostaną na noc. Nie starczy miejsca dla wszystkich.
Ola zastygła ze ścierką w rękach. Słowa męża zabrzmiały jak wyrok.
Jak to wyjechać? Dokąd mieliby jechać? Dom należy do mnie, rodzice mieszkają tu legalnie.
Nie na zawsze! Tylko na kilka dni! Mogą pojechać do twojej ciotki albo do sanatorium. Mają opcje.
Ola powoli powiesiła ścierkę na haczyku. Myśli plątały się, nie układały w głowie.
Szymonie, mówisz poważnie? Wyrzucić rodziców z ich domu przez przyjęcie? Matka i ojciec tu gospodarują, pomagają nam. Bez nich nie dalibyśmy rady.
Mężczyzna wstał od stołu, podszedł bliżej.
Ola, zrozum. Mama marzyła o takim święcie całe życie. Rodzina przyjedzie z całej Polski. Nie można ich zawieść. A twoi rodzice cóż im szkodzi trochę odpocząć?
Moi rodzice? głos Oli stał się twardy. Piotr i Weronika mieszkają w tym domu, bo mają do tego prawo. Nikt ich nie wysiedli przez jubileusz.
Szymon zmarszczył brwi. Skurcz na policzku znak irytacji.
Nie rozumiesz. Mama już wszystko zorganizowała. Zamówiła stoły, wynajęła muzykę. Za późno na zmiany.
Niech więc świętuje u siebie w mieszkaniu albo wynajmie salę odparła Ola, krzyżując ręce na piersi.
Twarz Szymona zaczerwieniła się. Zaciśni


