Zamówimy fioletową tapetę, powiedział mąż Zofii.
Nie widzisz, że nie będzie pasować do podłogi? Lepiej weźmy beż…
Moja mama nie znosi beżu, doskonale to wiesz.
Ale twoja mama lubi rzeczy za darmo, odpowiedziała Zofia.
Teściowa Zofii raz mimochodem rzuciła, że fajnie byłoby odnowić jej mieszkanie. Zofia przemilczała. Ale jej mężowi ten pomysł się bardzo spodobał. W końcu to przecież jego mama. Zofia była przeciwna, ale nie powiedziała nic.
W końcu nie był to jej interes. Jeśli on musi to zrobić, to niech to robi. Niech ona się tym zajmie. Teściowa szybko pokazała, że zależy jej tylko na efekcie. Żadnego dziękuję. Jedynie lista wymagań.
Zofia, to nie jest żadna darmowa robota, to remont od syna, zapewniał ją Andrzej.
Oczywiście, że tak.
Matka Andrzeja zawsze lubiła wszystko co się dostaje. I zawsze mu to powtarzała. Gdyby jej się coś nie spodobało, na pewno by to zmienili. Zofia miała rację. W końcu odnowienie zostało ukończone, a teściowa wróciła. Obejrzała całe mieszkanie i powiedziała:
To mi się nie podoba. Tapeta nie taka, jak sobie wyobrażałam. Kuchnia też nie jest dobra. Co to za szafki? Wszystko zrobione byle jak, aż brak mi słów. Najchętniej bym was pozwała.
I kogo niby, własnego syna, który wszystko zrobił na własny koszt?
Zofio, daj spokój To tylko żartowałam!
Moja teściowa ewidentnie nie była w najlepszym humorze. Spodziewała się remontu jak spod igły, a dostała zwyczajny. Wszystko nowe, porządne, ale pewnie nie tak drogie, jak oczekiwała. Dlatego nie była zadowolona. Andrzej i Zofia nie byli milionerami, żeby fundować luksusowe naprawy. Wydali tyle, ile mogli, a mama nawet nie powiedziała dziękuję.
Zofio, wydaje mi się, że mamie nie odpowiada ten nasz remont, wyznał kiedyś Andrzej.
A czy twojej mamie kiedykolwiek coś odpowiada? Chciała coś lepszego
Słuchaj, nie mamy tylu pieniędzy.
Nie moglibyście wziąć kredytu?, wkroczyła teściowa.
Zofia była pewna, że matka męża niczego nie słucha.
Z miłości do swojej mamy można by było wziąć pożyczkę, oddać z odsetkami, nawet dorzucić kilka złotych, myślała Zofia.
Ale to byłoby przesadą. Na szczęście Andrzej zareagował pierwszy:
Mamo, jakie kredyty? Wiesz, co sądzę o zadłużaniu się, a już szczególnie dla remontu. Wszystko zostało zrobione ze smakiem. Czego chcesz więcej?
Chociaż kuchnię przeróbcie. I wyszła.
Andrzej, ona już nie ma żadnych hamulców, rzuciła Zofia.
Zosiu, przecież wiesz, że ona ma trudny charakter.
W sklepie z materiałami było mnóstwo ludzi. Zofia trzymała nowy obrus, Andrzej armaturę. Wyszło na to, że znowu wydadzą sporo pieniędzy. I tak w kółko. Miała wrażenie, że nigdy się to nie skończy.
Nagle Zofia się zatrzymała.
Przecież mówiłeś, że nie mamy już pieniędzy na remont.
Masz rację, musiałem pożyczyć trochę.
Mam już dosyć! Zofia odłożyła obrus. Kto chce, niech kupi. Zrobiliśmy dla twojej mamy już wystarczająco. Pożyczyłeś? To już przesada. Nawet nie próbuj się ze mną kłócić!
Zofia ruszyła w stronę drzwi. Andrzej pobiegł za nią. Nawet jeśli to była mama, chyba już czas powiedzieć dość.
Czasami, pomagając innym, zatracamy granice i zapominamy o własnym szczęściu. Warto pamiętać, że dobroć nie polega na poświęceniu się za wszelką cenę, ale także na szacunku do samego siebie.



