Moja eksżona chciała mnie pozwąć o połowę domu, ale nie przewidziała, że wszystko miałem już dawno przemyślane

No więc, moja była żona chciała mnie naciągnąć na połowę domu, ale nie spodziewała się, że ja już dawno wszystko przemyślałem.

Skończyło się tak, że spotkaliśmy się w sądzie. Nie ma sensu szukać winnych wiadomo, że w związku zawsze obie strony coś zawalają.

Ale prawda jest taka, że moja druga żona znalazła sobie bogatego kochanka jakiegoś biznesmena, który przyjechał do nas z Warszawy i otworzył elegancką kawiarnię w Krakowie. Najpierw udawała, że go nie zna, ale potem nawet nie kryła się z tym romansem.

I wtedy przyszła do mnie jak gdyby nigdy nic i oświadczyła, że chce rozwodu i połowy naszego mieszkania. Myślała pewnie, że wpadnę w panikę, ale dom kupiłem za własne, ciężko zarobione pieniądze. Ona nie dołożyła się do niego nawet złotówki, tylko sobie w nim mieszkała przez te dwa lata. A teraz nagle ma pretensje?

Nie dałem się wyprowadzić z równowagi. Nawet nie próbowałem jej odwieść od pozwu. Czekałem tylko, aż sąd ją oleje i kazał jej zapłacić koszty. Po pierwszym małżeństwie już wiedziałem, jak to działa. Tamta sprawa ciągnęła się trzy lata, bo za każdym razem, gdy stawaliśmy przed sędzią, kończyło się awanturą.

No i pierwsza żona Krystyna jednak wygrała. Znalazła sprytnego adwokata i zabrała mi połowę mieszkania po moim ojcu.

Dlatego za drugim razem byłem mądrzejszy. Zanim ożeniłem się z Magdą, miałem już swoje mieszkanie we Wrocławiu, które sam wyremontowałem, ale było na nazwisko mojego brata, Jacka. Zaufanie do niego mam absolutne. I kiedy przyszło do rozwodu, okazało się, że niby nic nie mam. Po Krystynie już żadna mnie nie zrobi w bambuko.

Rate article
Fajna Tajna
Moja eksżona chciała mnie pozwąć o połowę domu, ale nie przewidziała, że wszystko miałem już dawno przemyślane