Mój wymarzony mężczyzna zostawił dla mnie żonę, ale nawet nie podejrzewałam, jak wszystko obróci się przeciwko mnie.

Mężczyzna moich marzeń zostawił dla mnie żonę, ale nawet nie przypuszczałam, jak wszystko obróci się przeciwko mnie.

Podziwiałam go jeszcze od czasów studiów. Można powiedzieć, że to była miłość bezwarunkowa naiwna i ślepa. I gdy wreszcie zwrócił na mnie uwagę, kompletnie straciłam głowę. Stało się to kilka lat po ukończeniu uczelni znaleźliśmy się w tej samej firmie. Mieliśmy tę samą specjalizację, więc nie było w tym nic dziwnego. Ale ja wierzyłam, że to przeznaczenie.

Wydawał mi się mężczyzną moich marzeń. I wtedy, młoda i niedoświadczona, wcale nie przejmowałam się tym, że miał żonę. Nigdy nie byłam zamężna, nie wiedziałam, jak to jest patrzeć, jak rozpadają się małżeństwa. Dlatego nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, gdy Wojciech postanowił zostawić dla mnie swoją żonę. Któż mógł przypuszczać, że przyniesie mi to tyle cierpienia? Ludzie mają rację nie można budować szczęścia na nieszczęściu innych.

Gdy wybrał mnie, byłam w siódmym niebie i gotowa byłam wybaczyć mu wszystko. Prawda jednak okazała się brutalna w codziennym życiu nie był już tym książęciem, za którego uchodził w pracy. Jego rzeczy zawsze leżały porozrzucane po całym mieszkaniu, a on kategorycznie odmawiał zmywania naczyń. Wszystkie domowe obowiązki spadały na mnie. Ale wtedy jeszcze mi to nie przeszkadzało.

Szybko zapomniał o swoim poprzednim małżeństwie. Nie mieli dzieci, a ślub, jak się okazało, został zaaranżowany przez jej rodziców. Ze mną było inaczej przynajmniej tak mi mówił.

Moje szczęście nie trwało długo, bo wszystko się zmieniło, gdy zaszłam w ciążę. Na początku Wojciech był zachwycony, że zostanie ojcem. Zorganizowaliśmy nawet wielkie przyjęcie rodzinne z tej okazji. Wszyscy życzyli nam miłości i zdrowia dla naszego dziecka.

Tamta noc pozostanie w mojej pamięci jako jedna z najpiękniejszych. I nie żałuję jej, gdy o niej myślę. Ale od tamtej chwili moja ślepa miłość zaczęła gasnąć.

Im bardziej rosła moja brzuch, tym rzadziej widywałam Wojciecha. Poszłam na urlop macierzyński, więc teraz spotykaliśmy się tylko późnym wieczorem. Zostawał w pracy coraz dłużej, chodził na firmowe imprezy. Na początku nie zwracałam na to uwagi, ale szybko zaczęło mnie to męczyć. Domowe obowiązki stawały się coraz trudniejsze nie mogłam już nawet schylić się, by zebrać porozrzucane skarpetki.

W tamtych dniach często zadawałam sobie pytanie czy nie pospieszyliśmy się z tym dzieckiem?

Wiedziałam, że z czasem uczucia mogą ostygnąć, ale nie spodziewałam się, że stanie się to tak szybko. Wojciech wciąż przynosił mi kwiaty i czekoladki, ale wtedy pragnęłam tylko, by był przy mnie.

Wkrótce stało się jasne, że nie chodził na firmowe imprezy bez powodu. Koledzy przy kawie mimochodem wspomnieli, że w naszym dziale pojawiła się nowa, młoda pracownica. Brakowało rąk do pracy, a gdy poszłam na macierzyński, sytuacja stała się krytyczna. Ironia losu.

Nie byłam pewna, czy chodzi właśnie o nią, ale mój mąż na pewno miał kogoś innego, bo nie miał już dla mnie czasu. Albo był w biurze, albo na służbowym spotkaniu, albo na kolejnej firmowej imprezie, której nie mógł opuścić. Pewnego dnia znalazłam w kieszeni jego marynarki karteczkę podpisaną inicjałami, których nie znałam. Nie wiem, co mną kierowało, ale odłożyłam ją z powrotem i udawałam, że nic się nie stało.

Było okropnie być samą w siódmym miesiącu ciąży, podczas gdy mąż narzekał, że stałam się zbyt nerwowa. Każda kłótnia kończyła się jego rozczarowanym westchnieniem. Nie wiem jak, ale wyczułam, że jeśli poruszę ten temat, na pewno zostanę sama. Strach przed utratą męża był tak silny, że nie mogłam myśleć o niczym innym. Mówią, że jeśli czegoś bardzo się boisz, to na pewno się spełni.

Nieważne, jak pięknie Wojciech mnie adorował, nie był prawdziwym dżentelmenem. Najgorsze słowa, jakie usłyszałam, to: Nie jestem gotowy na dziecko. I: Mam kogoś innego. Nawet nie pamiętam dokładnie, jak mi to powiedział, ale w tamtej chwili poczułam, że tracę rozum.

Nie spodziewałam się, że znajdę w sobie siłę, by złożyć pozew o rozwód. On też chyba nie spodziewał się, że przestanę tolerować jego zachowanie. I na pewno nie przewidział, że następnego dnia wyrzucę wszystkie jego rzeczy na klatkę schodową. Wtedy cieszyłam się, że mieszkanie było wynajęte, więc nie musieliśmy się o nie kłócić.

A co z dzieckiem? Pomyśl o nim. Jak je utrzymasz?
Znajdę sposób. Będę pracować zdalnie. Poza tym, rodzice od dawna oferowali pomoc. Mama zawsze mówiła, że to kobieciarz powinnam była jej słuchać.

Prawdopodobnie odpowiedzialność za przyszłość mojego syna dała mi siłę. Sama nigdy nie odważyłabym się odejść.

Ale zrozumiałam też, że nie chcę wychowywać dziecka z takim ojcem.

Jego zdrada była tak podła, że nie chciałam mieć z nim już nic wspólnego. Jakby spadła mi przepaska z oczu.

Pierwsze miesiące po rozwodzie, w tym poród, były niezwykle trudne. Wróciłam do rodziców, którzy, zwłaszcza dziadkowie, bardzo się ucieszyli z wnuka. Nie mogę powiedzieć, że nie tęskniłam za Wojciechem, ale starałam się o nim nie myśleć. W środku byłam pewna, że zrobiłam to, co trzeba, i że dam mojemu synowi wszystko, co najlepsze.

A potem nagle on się pojawił.

Okazuje się, że Wojciech bardzo żałuje. Chce poznać syna. Ale czy ja tego chcę? A może lepiej byłoby się wyprowadzić do innego miasta?

Rate article
Fajna Tajna
Mój wymarzony mężczyzna zostawił dla mnie żonę, ale nawet nie podejrzewałam, jak wszystko obróci się przeciwko mnie.