Jestem żonaty z mężczyzną, który wcześniej był w związku małżeńskim i z tamtego małżeństwa ma dwoje dzieci. Mój mąż rozstał się z byłą żoną już dawno temu, ale nadal utrzymuje z nią kontakt. Ich rozmowy dotyczą głównie spraw związanych z dziećmi. Płaci na nie alimenty, więc wciąż w jakiś sposób jej pomaga. Ogólnie rzecz biorąc, mój mąż wie wszystko o tym, co dzieje się u jego dzieci, u byłej żony oraz nawet u byłej teściowej.
I nagle dowiaduję się, że mój mąż postanowił wesprzeć byłą żonę finansowo. Okazało się, że ma ona spore długi. Trzy lata temu wzięła kredyt w banku, żeby otworzyć mały biznes. Niestety, z niewiadomych przyczyn jej przedsięwzięcie splajtowało. Kredyt został, ale pieniędzy na spłatę nie ma. Suma zadłużenia urosła do niemałych rozmiarów. Jak ona w ogóle wpadła na pomysł, by przepisać swój majątek na matkę? Inaczej wylądowałaby z dziećmi na ulicy z powodu długów.
Mój mąż dowiedział się o tym niedawno i zaczął delikatnie mnie o tym informować. Mówi, że jego była żona ma długi, a przecież są tam również jego dzieci. I może warto byłoby jej pomóc finansowo. W końcu, jeśli nie spłaci tej sumy, to dług przejdzie na dzieci.
Wczoraj usłyszałem od męża: Będę dawał byłej żonie połowę swojej pensji każdego miesiąca, żeby mogła jak najszybciej to spłacić… Co o tym myślisz?
Zamurowało mnie. Czy ty się przypadkiem nie zagalopowałeś, kochany? Kim ona dla ciebie jest, żebyś miał jej pomagać? Jest ci dziś obca. Jaką pomoc?
Nie dawał za wygraną: Ale przecież są tam moje dzieci. Jeśli nie pomożemy, dług przejdzie na nie. Muszę coś zrobić.
Powiedziałem mu, że przecież już płaci alimenty i często dorzuca jeszcze dodatkowe pieniądze. Jego dzieci mają dobrą opiekę i niczego im nie brakuje. Długi byłej żony to już nie jego sprawa. Co mu do tego? Powiedziałem wprost, że się nie zgadzam. Dlaczego mielibyśmy oboje żyć oszczędniej i odmawiać sobie rzeczy, żeby wspierać twoją byłą żonę? Nie, nawet o tym nie myśl!
Mąż się obraził, zamilkł… Ale czy naprawdę byłem w błędzie?
Dzisiejszy wpis kończę z refleksją: Czasem granica pomiędzy odpowiedzialnością za dzieci, a nadmiernym angażowaniem się w sprawy byłych partnerów, powinna być jasno postawiona i tego muszę pilnować, bo w innym przypadku sam stracę grunt pod nogami.



