Nasza podróż rozpoczęła się ponad piętnaście lat temu, gdy poślubiłam mojego męża. Na początku mieszkaliśmy razem z moją teściową w małym mieszkaniu w Krakowie i pracowaliśmy wspólnie w fabryce. Później przeprowadziliśmy się do akademika, a życie zaczęło układać się coraz lepiej. Zauważyłam potencjał zawodowy mojego męża, więc zachęciłam go do studiów wyższych, sama troszcząc się o dom, prowadząc jego studia, pisząc dla niego eseje, sprawozdania i prace zaliczeniowe, aby mógł ukończyć uczelnię i awansować w pracy. Moja własna kariera, mimo wyższego wykształcenia, nie rozwinęła się, ale znajdowałam ukojenie w szczęściu naszej rodziny.
Gdy nasz syn Aleksander podrósł, urodziłam córkę Jadwigę. Po pewnym czasie wróciłam do pracy, jednak dzieci często chorowały, więc musiałam nieustannie się nimi opiekować i zabierać do lekarza. Mimo przeciwności, zachowywałam pogodę ducha i wdzięczność za miłość, która łączyła naszą rodzinę. Zaangażowanie męża w pracę rosło, a my zdobyliśmy pieniądze na zakup większego mieszkania w Warszawie dla dzieci, które cieszyły się własnymi pokojami. Jednak coraz częstsza nieobecność męża w domu zaczęła mnie niepokoić.
Pewnego dnia dowiedziałam się o jego romansie od byłej koleżanki, która przechodziła podobne trudności małżeńskie. Odważyłam się skonfrontować kochankę męża w jego pracy, prosząc, by zostawiła moją rodzinę w spokoju. W odpowiedzi jednak zostałam upokorzona przy wszystkich, bez krzty żalu z jej strony. Kiedy pojawił się mój mąż, przyznał się do zdrady i oświadczył, że chce rozwodu, twierdząc, iż ma już dość prowadzenia podwójnego życia.
Wynajął najlepszych adwokatów w mieście i zostawił mnie z dziećmi bez niczego, nie troszcząc się ani o nasze warunki życia, ani o bezpieczeństwo finansowe. Mój były mąż był zafascynowany nowym związkiem, a ja nie mogłam sobie z tym poradzić. Na szczęście rodzice udzielili mi wsparcia dzięki nim kupiłam niewielkie mieszkanie w Gdańsku, znalazłam zatrudnienie i zaczęłam utrzymywać rodzinę własnymi siłami. Życie powoli zaczęło się zmieniać na lepsze.
Po roku były mąż przyszedł do mnie po pomoc; stracił pracę, a jego nowa żona porzuciła go po wypadku. Ani razu nie przeprosił za zdradę, zachowywał się wyniośle i roszczeniowo. Pomimo jego próśb odmówiłam wsparcia. Pozostawił nas bez opieki i bez środków do życia, zabrał wszystko. Teraz nadszedł mój czas, aby zadbać o siebie i o dzieci, tak jak on zadbał kiedyś o siebie.



