Mój mąż nie znosił, gdy ktoś przyłapał go w zabawnych sytuacjach, bo przecież jest prawdziwym twardzielem. Dlatego po cichu zaglądam do łazienki, podziwiam wszystko, co widzę, a potem ukradkiem chowam się za ścianę i… Zaraz zacznę się turlać ze śmiechu:

Mój mąż nie cierpi, kiedy ktoś przyłapie go w jakichś śmiesznych sytuacjach przecież on taki twardziel, wiadomo. Więc ja po cichutku zerknęłam do łazienki, trochę się roześmiałam pod nosem z tego, co zobaczyłam, i zaraz mnie chyba do czkawki rozbawi:
Jeśli jesteś grzecznym kotkiem powiedz miau!
Jeśli jesteś super kotkiem powiedz miau…
Jeśli jesteś ukochanym kotkiem powiedz miau!
Mój Michał cichutko podśpiewywał, myjąc naszego kota. Zazwyczaj zwierzak szaleje, drapie, gryzie i hałasuje, ale tym razem chyba mu się podobało, że mu śpiewają, albo był w szoku.
Umyjemy Ci plecki powiedz miau…
Umyjemy Ci łapki powiedz miau…
Umyjemy Ci ogonek powiedz miau…
Miau cichutko pisnął kot.
Padłam za ścianą ze śmiechu… Szkoda, że nie nagrałam tego arcydzieła, ale podejrzewam, że Michał by mi tego nie wybaczył.
Nie podoba się? To może zaśpiewam Ci coś innego?
Miau.
Michał na chwilę zamilkł i zaczął bardzo cichutko śpiewać, dalej myjąc kota:
Znowu pada deszcz na zapłakane okno
Twój smutny cień, Madonna
Łzy mi leciały ze śmiechu strumieniami.
W tym samym czasie dotarło do mnie, że mój mąż mi nigdy nie śpiewał. On nie jest z tych romantycznych, raczej praktyczny chłopak, ale ma inne plusy. A kotu takie serenady wyśpiewuje! Pewnie byłoby mi trochę przykro, gdyby nie to, jak mnie to bawiło. W tym czasie nasza Madonna drugi raz cicho i żałośnie zamiauczała, a Michał przeszedł do Latających huśtawek.
Nie mogłam już wytrzymać, bo jeszcze chwilę i wyda się, że tam jestem. Czas było ewakuować się do pokoju, bo właśnie kończyli kąpanie kota, a Michał już miał go owijać ręcznikiem. Uspokoiłam się już niemal całkiem, ale nagle słyszę:
Dryc-tyc telewizor,
Dryc-tyc telewizor,
Dryc-tyc telewizor
Wtedy nie wytrzymałam i dopowiedziałam przez śmiech:
I dwa pieski w środku!
Jednocześnie czołgałam się na kanapę, rechocząc w głos.
Nie wiem, czy jeszcze śpiewali coś innemu, bo już naprawdę nie miałam siły ze śmiechu aż mnie skręciło. Po kilku minutach przyszła para obrażonych twardzieli, spojrzeli na mnie z wyrzutem i dumą. Ja już wciśnięta w poduszkę, tylko się trzęsłam ze śmiechu, próbując nie wybuchnąć ponownie.
Kocur i Michał obdarzyli mnie lodowatym spojrzeniem i z godnością wycofali się do kuchni.

Rate article
Fajna Tajna
Mój mąż nie znosił, gdy ktoś przyłapał go w zabawnych sytuacjach, bo przecież jest prawdziwym twardzielem. Dlatego po cichu zaglądam do łazienki, podziwiam wszystko, co widzę, a potem ukradkiem chowam się za ścianę i… Zaraz zacznę się turlać ze śmiechu: