Mój brat był absolutnie przekonany o swoich artystycznych talentach i postanowił rzucić pracę kelnera, gdy jego żona była na urlopie macierzyńskim. Niestety, to nasza rodzina musiała zmierzyć się z konsekwencjami jego decyzji.

Słuchaj, ciężko mi sobie wyobrazić, kto zaszczepił mojemu bratu przekonanie o jego artystycznych zdolnościach jeszcze w czasach szkolnych, bo to tylko sprawiło, że miał mocno przesadzone poczucie własnej wartości. Kiedy odkrył tę swoją pasję i podzielił się nią z rodzicami, oni postanowili go wesprzeć, zapisując go na zajęcia plastyczne. Ale wiesz, po kilku lekcjach stwierdził z niesamowitą pewnością siebie, że już wszystko wie, więc przestał chodzić na kurs. Rodzice liczyli, że z czasem przejdzie mu ten zapał do sztuki przed maturą, ale on uparcie trwał przy swoim i próbował dostać się do liceum plastycznego. Niestety, nie został przyjęty jego prace nie przypadły komisji do gustu, ale mimo wszystko wmawiał sobie, że dyplom nie jest mu do niczego potrzebny i dalej malował.

Nasz tata miał na to zupełnie inne spojrzenie i postanowił już dłużej go nie wspierać finansowo, co oczywiście sprawiło, że relacje się trochę popsuły. Niby mógł mieszkać dalej w domu rodziców, ale zero kieszonkowego czy jakiegokolwiek wsparcia. W końcu pogodził się z tym, spakował się i wyprowadził. Znalazł pracę jako kelner w Warszawie, ale swoje artystyczne ambicje realizował po godzinach. Poznał dziewczynę, która rzeczywiście go doceniała i szybko zamieszkali razem. Wreszcie komuś spodobał się jeden z jego obrazów na tyle, że go kupił to tylko sprawiło, że jeszcze bardziej urósł w sobie i rzucił pracę, żeby całkiemu poświęcić się malowaniu.

Gdy żona została jedynym żywicielem rodziny po urlopie macierzyńskim, zaczęły się kłopoty z pieniędzmi. Zatrudnił się nawet w kawiarni, ale znowu odpuścił, bo stwierdził, że chce zanurzyć się w świat sztuki. Niestety, tej decyzji nie towarzyszył przypływ gotówki, a wręcz przeciwnie brakowało im nawet na jedzenie. Nasza mama nie mogła patrzeć, jak wnuk cierpi głód, więc szybko wkroczyła i kupiła im podstawowe rzeczy spożywcze. Potem brat i jego żona doczekali się trójki dzieci, a ona z racji kolejnego urlopu macierzyńskiego nadal nie pracowała. Brat wciąż malował i co jakiś czas udawało mu się sprzedać obraz przez kilka lat, ale zyski były marne.

Ich sytuacja finansowa w dużej mierze zależała ode mnie i naszych rodziców, bo to my zapewnialiśmy im wszystko, czego potrzebowali, pomagając utrzymać całą rodzinę. To była taka nasza codzienna sztuka przetrwania, z polskim zacięciem i pogodą ducha, chociaż czasem trudno było nie rzucić a nie mówiłem?.

Rate article
Fajna Tajna
Mój brat był absolutnie przekonany o swoich artystycznych talentach i postanowił rzucić pracę kelnera, gdy jego żona była na urlopie macierzyńskim. Niestety, to nasza rodzina musiała zmierzyć się z konsekwencjami jego decyzji.