Dawno, dawno temu, gdy podróżowaliśmy z mężem na upragniony urlop nad Bałtykiem, zdarzyła się historia, którą do dziś wspominam z lekkim uśmiechem. W końcu udało nam się wyrwać z Warszawy, choć bilety na samolót kupiliśmy w ostatniej chwili i siedzieliśmy w różnych rzędach. Nie przejmowałam się tym zbytnio liczyło się, że w końcu odpoczniemy we dwoje w Sopocie.
Gdy weszłam na pokład, mimochodem zauważyłam, kto zajął miejsce obok mojego Wojtka. Młoda dziewczyna, może dwudziestoletnia, w obcisłych szortach i z makijażem tak wyrazistym, że aż raził. Nie byłam z natury zazdrosna, więc tylko pomyślałam: Niech sobie siedzi.
Lecz po pół godzinie lotu jej zachowanie stało się nazwijmy to, zbyt swobodne. Szeptała coś do ucha Wojtkowi, śmiała się przesadnie z każdego jego słowa, choć odpowiadał krótko. Co chwilę przypadkiem dotykała jego dłoni, prosiła o podanie wody, o pomoc z bagażem. Mąż zachowywał się jak dżentelmen, ale widziałam, że jest wyraźnie znudzony.
W końcu jednak przebrała miarka. Dziewczyna przerzuciła nogi przez oparcie przedniego siedzenia, tuż przed twarzą Wojtka, jakby specjalnie chciała pokazać każdy swój ruch. Wtedy coś we mnie pękło.
Powoli podeszłam do ich rzędu, trzymając w dłoni kubek z kawą. Uśmiechnęłam się słodko, nachyliłam do męża i pocałowałam go w policzek. Jednak przy okazji trochę niechcący trąciłam kubkiem.
Ojej, przepraszam! szepnęłam, gdy gorąca kawa wylała się na jej udo.
Dziewczyna podskoczyła jak oparzona.
Zwariowała pani?! wrzasnęła tak głośno, że pasażerowie się odwrócili. To moje nowe spodenki!
Nie tracąc zimnej krwi, odparłam:
Rzeczywiście, trudno było ich nie zauważyć. Tak starannie je pani prezentowała przez cały lot. Może teraz usiądzie pani jak człowiek?
Warknęła coś pod nosem, wyciągnęła z torby dresowe spodnie i z impetem ruszyła do toalety się przebrać.
Wojtek spojrzał na mnie wzrokiem, który mówił: Jesteś niemożliwa. Ja zaś wróciłam na miejsce i wreszcie, spokojna, otworzyłam magazyn. Kobiety, czy i wam zdarzyło się coś podobnego? Jak byście zareagowały?


