13kwietnia 2024 r.
Dzisiejszy poranek przywitał mnie w niecodziennej atmosferze. Jadwiga obudziła się z nagłą chorobą. Dzień wcześniej była ze mną na cmentarzu w Krakowie, bo poprosiłem ją, by posprzątała przy grobie mojej babci. Gdy szukałem jej miejsca pochówku, Waleria zauważyła stado kruków przy zardzewiałym ogrodzeniu. Jakby wyczuła czyjeś wpatrzenie, przyjrzała się metalowemu pomnikowi. Na czarno-białym zdjęciu znalazła starszą kobietę w chustce. Nagle usłyszała surowy męski głos:
Na co patrzysz? Posprzątaj!
Waleria, nie rozumiejąc przyczyny, posprzątała przy nieznanym grobie. To nie był koniec dziwactw. Kiedy w końcu odnalazłem grób babci, wydawało się, że stary pomnik zamienił się w biały marmurowy. Fotografia starszej pani także uległa zmianie zamiast babci, patrzyła na młodą kobietę z uśmiechem na ustach.
Nie rozumiem! wyjawił zdumiony Staś Kto mógł to zrobić? Nie ma już żadnych krewnych. Wszystko tu leży.
Nie wiem, jak to się stało westchnęła Jadwiga.
***
Ręce Walerii pulsowały bólem, a serce dręczyła myśl, kto podmienił pomnik ukochanej babci Stasia.
Czy to halucynacja, a może czary? zapytała męża.
Idź do lekarza radził Stanisław A co do pomnika, nie mam pojęcia.
W szpitalu Jadwiga wpadła w wir zdarzeń. Chirurg zalecił zastrzyki do stawów, których odmówiła. Rentgen nic nie pokazał, a lekarze wystawili receptę na maść i leki przeciwbólowe. Do bólu rąk dołączyła apatia i niskie ciśnienie. Waleria czuła, że w jej ciele nie ma już żadnego zdrowego organu. Tak trwało kilka dni; medycy nic nie znaleźli, a młoda kobieta przygotowywała się na koniec. Sąsiadka z osiedla, wchodząc po sól, nie rozpoznała Jadwigi:
Kochana, co się stało? zapytała Violetta Wyglądasz na wyczerpaną.
Jadwiga opowiedziała jej historię o głosie, który kazał sprzątnąć cudzy grób i o nagłej przemianie pomnika przy grobie babci Stasia.
Mówisz o głosie? Pomnik i fotografię zmienił? mruknęła zamyślona starsza pani To chyba pan cmentarza, który chciał, byś wzięła na siebie czyjąś chorobę. Może ze współczuciem, a może za zapłatę.
Jak to? szlochała Jadwiga.
Czarna magia! westchnęła sąsiadka Idź do kościoła.
Kościół nie przyniósł ulgi. Przez cały rok Jadwiga dręczyła nieznana dolegliwość. Musiałem odejść z pracy, a ona z trudem poruszała się po mieszkaniu. Po Wielkanocy, w Dzień Zaduszny, zaproponowałem jej odwiedzenie zmarłych krewnych:
Spróbujesz?
Postaram się! odparła.
Jesteś panem cmentarza! rozpłakała się Jadwiga Przyjmij mój dar! Nie chcę umierać! Mam dzieci, męża! Zabrój innych chorób!
W jej krzyku brzmiało, jakby wszyscy zmarli patrzyli na cierpiącą kobietę. W męskich oczach na zdjęciu przeszła chwila współczucia.
Weź pieniądze! szepnęło w uszach Jadwigi Idź z Bogiem! Ten, który cię wezwał, dostanie odpowiedź.
Po co płaczesz przy cudzym grobie? usłyszał rozemocjonowany Staś Chodźmy!
Pomnik babci pozostał niezmieniony na fotografii znów widniała starsza pani z melancholijnym wyrazem twarzy.
Co za niespodzianka! wykrzyknął przerażony Staś.
Chcę żyć! ponownie załamana krzyknęła Waleria Panie cmentarza, chroń mnie!
***
Rano kolejnego dnia Jadwiga obudziła się zupełnie zdrowa. Myśli krążyły w głowie o wczorajszym dniu. Domyślałem się, kto z krewnych mógł sprowokować to nieszczęście. Siostra mojego męża, nieprzyjazna od pierwszego spotkania, wkrótce zachorowała i zmarła. Trudno było mi uwierzyć w to, co się stało.
Lekcją, jaką wyniosłem, jest to, że niewidzialne siły i niewypowiedziane urazy mogą przybrać najdziwniejszą postać a jedynym lekarstwem jest szczerość i wybaczenie, zanim pozwolimy, by ciemność pochłonęła nasze serca.



