Miłość na całe życie
Gdy Kasia miała czternaście lat, spadły na nią domowe obowiązki, opieka nad chorą matką i jeszcze trzeba było dobrze się uczyć. Marzyła, by zostać lekarzem.
Mamo, skończę studia i będę cię leczyć. Na pewno wstaniesz. Jesteś jeszcze taka młoda mówiła matce, choć potem sama chowała się w swojej małej izdebce i płakała z bezsilności. Mieszkali we trójkę na obrzeżach Poznania, w domku z ogródkiem niby miasto, a jednak wieś, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko. Ojciec nigdy nie pomagał matce, nawet nie rozmawiał z nią normalnie, a już na pewno nie z Kasią. Był opryskliwy i chłodny. Żadnego dobrego słowa nikt od niego nie usłyszał. A gdy Weronika zachorowała, spakował swoje rzeczy i wyszedł z domu.
Kasia na początku nawet nie zorientowała się, że ojciec się pakuje może służbowa podróż? Ale prawda wyszła na jaw, gdy już w drzwiach rzucił córce:
Odchodzę na zawsze. Takie życie to nie dla mnie, a już tym bardziej z chorą żoną. Potrzebuję zdrowej kobiety, a nie kaleki Ty jesteś duża, dasz sobie radę. Pieniądze będę przesyłał pocztą.
Dziewczyna myślała, że żartuje, ale zrozumiała, że to prawda, gdy drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Weronika leżała w łóżku i się uśmiechała, a Kasia tylko stała jak wryta.
Mamo, z czego się cieszysz? Jak teraz będziemy żyć?
Jakoś sobie poradzimy, córeczko. A co my od niego mieliśmy? Złość i krzyk. Idź do wujka Darka i powiedz, żeby przyszedł.
Dobrze, mamo skinęła głową Kasia i poszła do sąsiada naprzeciwko.
Od dawna zauważała, że wujek Darek patrzy na jej matkę inaczej niż ojciec. Władysław nigdy nie miał dla Weroniki tak ciepłego spojrzenia. Dariusz zawsze się uśmiechał, mówił mamie miłe słowa, a na urodziny przynosił kwiaty i czekoladki oczywiście, gdy ojca nie było w pobliżu. Kasia widziała to wszystko, ale nic nie mówiła. I jej też czasem dostała się kostka czekolady.
Ojciec? Ani kwiatka, ani życzeń, nawet sto lat nie mówił. Weronika trzymała fason, jak przystało na mężatkę, choć baby zza płotu szeptały, że to wietrznica. A kiedy Kasia miała trzynaście lat, podsłuchała, jak Dariusz wyznaje miłość jej matce.
Weroniko, zawsze będę przy tobie i zawsze cię kocham. Nawet nie wątp. Cokolwiek by się nie działo, pamiętaj o tym.
A mama tylko się zaśmiała i odparła:
Ech, ja innemu oddana i temu wierna będę i dodała nie trzeba mi tych wyznań, Darku.
Kasia miała już czternaście lat i sama zaczynała rozumieć, co to zauroczenie. Więc wiedziała, że Dariusz kocha jej matkę. Ale zachowywał się z klasą nie narzucał się, nie kompromitował jej przed sąsiadami. Po prostu był blisko. Dziewczyna mimowolnie porównywała ojca i wujka Darka, i porównanie wychodziło kiepsko dla tego pierwszego. Sama też patrzyła na Dariusza cieplej niż na własnego tatę.
Gdy Kasia podrosła, dowiedziała się, że Dariusz to dawny szkolny kolega matki. Zapytała wtedy:
Mamo, czemu wyszłaś za ojca, a nie za wujka Darka?
Weronika wtedy się na nią zirytowała i nie odpowiedziała, a Kasia więcej nie pytała.
A potem nadeszło nieszczęście. Matka przewróciła się i złamała nogę w dwóch miejscach. Już zaczęła wracać do zdrowia, gdy nagle zrobiło się gorzej. Okazało się, że na kości wyrósł jakiś guz. Weronika nie mogła stanąć na nogę, nawet z łóżka nie wstawała. Ojciec nie zamierzał pomagać, a wtedy właśnie spakował manatki i zniknął na zawsze. Kasia do dziś nie wie, co się z nim stało. I w sumie ją to nie obchodzi.
Gdy Weronika leżała, Dariusz przez Kasię przesywał lekarstwa i oferował pomoc. Gdy dziewczyna przyszła do niego, od razu zrozumiał, że coś jest nie tak. Mieszkał sam, ale w domu miał idealny porządek.
Wujku Darku, mama prosiła, żebyś przyszedł wyrecytowała.
A co na to twój ojciec? Nie ucieszy się.
Ojciec nas zostawił. Wczoraj wieczorem poszedł i powiedział, że już nie wróci.
Dariusz nie musiał słuchać więcej. Natychmiast poszedł do nich. Długo siedział przy Weronice, rozmawiali. A potem został na zawsze. Kasia nawet nie zauważyła, kiedy to się stało. Po prostu miała wrażenie, że był z nimi od zawsze.
Dbał o Weronikę z oddaniem. Sprowadzał lekarzy, woził ją po szpitalach, aż w końcu zaczęła wracać do zdrowia. Wstała na nogi. Jaka to była radość! Od kiedy Dariusz zamieszkał z nimi, Kasi zrobiło się lżej. Wziął na siebie domowe obowiązki i opiekę nad matką.
Kasia, ty się tylko ucz. Spełnisz swoje marzenie i zostaniesz lekarzem dodawał jej otuchy, naprawdę w to wierząc.
Czasami dziewczyna widziała, że Dariusz chodzi pochmurny, ale milczał. Przy Weronice zawsze się uśmiechał. Dopiero później dowiedziała się, że słyszał sąsiedzkie plotki.
Gdzie to słyszałeś, żeby sąsiad opiekował się chorą kobietą? Nie bez powodu mąż ją zostawił. Kaleka, a jeszcze sobie faceta przyprowadziła i tak w kółko.
Dariusz starał się nie przejmować, ale to go bolało. Weronika zaczęła chodzić, najpierw o lasce, potem już bez. Razem chodzili do sklepu, ćwiczyła nogę. Z czasem wszystko wróciło do normy. Weronika rozkwitła. Jeśli wcześniej patrzyła w ziemię, teraz szła z podniesioną głową, ramię w ramię z Darkiem. Nie było szczęśliwszych ludzi niż oni.
Sąsiadka, pani Grażyna, mówiła:
Weronika, nie poznaję cię. Takaś piękna, a Darek to w ogóle oczu od ciebie oderwać nie może. Nie przejmuj się ludźmi, nagadają się i zapomną.
A ja się nie przejmuję uśmiechała się Weronika. Szczęścia się nie ukryje, więc po co mam się chować? Żyję, jak chcę.
Nauka nie była łatwa, ale Kasia lubiła się uczyć.
Plotki wciąż ich doganiały, choć z czasem ucichły. A potem znów się rozniosły, gdy okazało się, że Weronika jest w ciąży.
Staroródka syczały baby. Prawie czterdziestka, a tu dziecko. Bezwstydnica.
Ale Dariusz



