Tata nazywa moje mieszkanie swoim, chociaż dziadek dał mnie to mieszkanie. Nie wiem, jak mam żyć. Historia zaczęła się następująco. Mieszkałam z rodzicami i dziadkiem przez długi czas, w mieszkaniu dziadka. Dziadek to ojciec mojego taty. Dziadek bardzo mnie kochał, byłam jego jedną wnuczką. Zawsze bawił się ze mną, gdy rodzice byli w pracy i pomagał mi we wszystkim. Tłumaczył mi zawiłości z lekcjami i pocieszał, gdy pierwszy facet mnie porzucił.
Można powiedzieć, że zastępował mi mamę i tatę. Rodzice ciężko pracowali, zawsze marzyli o zarobieniu na własne mieszkanie, aby wyprowadzić się od dziadka i mieć własne gniazdo. Kiedy byłam mała, nie zdawałam sobie sprawy, jak ważne jest w tym życiu posiadanie własnego dachu nad głową i nie mieszkać w wynajętych mieszkaniach i płacić za to duże pieniądze. To tak, jakbyś odrywał od serca te ciężko zarobione pieniądze, aby oddać je za wynajem mieszkania. Dopiero później do mnie dotarło, jak ważne jest to, że w swoim mieszkaniu możesz robić, co chcesz. Poustawiać meble tak jak chcesz, przemalować swój pokój za każdym razem na inny kolor, bo to twoje i możesz robić, co chcesz. Możesz zaprosić przyjaciół, możesz żyć w bałaganie lub w idealnym porządku i nikt ci nie powie ani słowa.
Okazało się, że moi rodzice zebrali pieniądze na swoje mieszkanie, ale nie chcieli już mieszkania i kupili dom. Przeprowadziliśmy się. Podobało mi się tam wszystko, wokół natura, w pobliżu rzeka i świeże powietrze. Mama uwielbiała prace w ogrodzie. Można było wyjść z domu, zerwać świeżą cebulę, pietruszkę, wykopać własne zdrowe ziemniaki, nie z supermarketu z różnymi azotanami. Wszystko to mieliśmy, a ja lubiłam tak żyć. Tata miał własny garaż, o którym marzył od dawna i warsztat, w którym mógł swobodnie wykonywać swoje przedmioty z drewna. Mój ojciec zajmował się rzeźbieniem w drewnie i tym zarabiał na życie, kiedy przeprowadziliśmy się do prywatnego domu. Zrezygnował z pracy w mieście, bo było daleko. Miał już dość pracy dla kogoś i chciał zająć się własnym biznesem. Nadal produkuje różne meble drewniane, na które jest popyt. Kupujący bardzo go chwalili i mówili, że jest mistrzem w tym fachu.
Mama nadal chodziła do pracy. Była nauczycielką, więc chciała dopracować do emerytury i z czystym sumieniem opuścić szkołę. Dorastałam, chodziłam na uniwersytet. Mama radziła mi:
– Idź na pedagogikę, zawsze będziesz miała pracę.
Nie posłuchałam jej i studiowałam ekonomię i wcale tego nie żałuję. Uniwersytet ukończyłam z czerwonym dyplomem. Otrzymywałam również stypendium, co dla mnie wtedy było bardzo ważne. W końcu mogłam sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania i wyprowadzenie się z akademika. W mieszkaniu, bez względu na to, jakim, jest wygodniej i cicho, nie tak jak w akademiku, gdzie, aby coś napisać i poczytać trzeba było się ukryć przed dzikim hałasem.
Wyszłam za mąż. Wraz z mężem nadal mieszkaliśmy w mieszkaniu, które wynajmowałam podczas studiów. Mój dziadek zaczął ciężko chorować. W ostatnich miesiącach jego życia nie opuszczałam go. Był dla mnie bardzo ważnym człowiekiem. Któregoś dnia tata powiedział, że są to dziadka ostatnie dni życia i trzeba rozwiązać sprawę z jego mieszkaniem. Dziadek sam dobrze wiedział, komu oddać swoje mieszkanie i tak się stało. Dziadek podarował swoje mieszkanie dla mnie. Mój mąż i ja byliśmy bardzo zadowoleni, ale tylko my byliśmy szczęśliwi, na pewno nie moi rodzice, zwłaszcza tata. Mówił, że to on przyczynił się do tego, żeby mieszkanie dziadka było moim mieszkaniem, a w rzeczywistości jest to mieszkanie jego, co zresztą zawsze powtarzał. Ja byłam tylko pretekstem, aby to mieszkanie było dla kogo zostawić. Potem tata postanowił wynająć komuś to mieszkanie. Mój mąż i ja byliśmy zdezorientowani, bo chcieliśmy w końcu przenieść się do naszego własnego mieszkania. Planowaliśmy zrobić tam remont. Tata stwierdził, że niedługo z mamą będą żyć tylko z jednej emerytury i potrzebują dodatkowego dochodu. A ja z moim mężem możemy mieszkać z nimi w domu. Zdecydowanie tego nie chciałam. Mój mąż i ja chcieliśmy mieszkać osobno. Teraz nie wiem, co mam robić, czy powiedzieć tacie, że to moje mieszkanie i nikomu go nie oddam? Może posłuchać taty i zamieszkać z rodzicami?




