Miasteczko nad morzem

Nadbałtycka miejscowość

Wieczór zapadł nad nadmorską miejscowością. Jesień jeszcze nie dawała się mocno we znaki, choć turysty było znacznie mniej. Wiktor należał do tych, którzy nie lubili plażowego zgiełku i upałów. Dlatego na wyjazd nad morze wybrał właśnie październik. Wciąż ciepło, można się kąpać, a noce już chłodne i świeże. Miał też inny powód, by tu przyjechać.

Szedł powoli, uważnie czytając nazwy ulic. Myślał, że gdy dotrze na miejsce, wszystko nagle mu się przypomni, lecz nic nie rozpoznawał. Zatrzymał się przed wskazanym domem, wyjął z kieszeni kartkę i sprawdził adres. Wszystko jest tak samo. Ten sam adres, ale zamiast parterowego domku stał tu teraz dwupiętrowy dom z ostrym dachem. Przez metalowe pręty ogrodzenia widział dobrze utrzymany ogród z drzewami obsypanymi śliwkami, jabłkami i gruszkami.

Wiktor zdjął z ramienia torbę sportową i postawił przy nodze, sięgnął po chusteczkę i otarł spocone czoło. Głębiej w ogrodzie kobieta zdejmowała pranie z sznurka. Widział ją tylko z tyłu. *Czyżby jej matka nadal żyła?* – pomyślał. Kobieta podniosła z ziemi miskę z bielizną i już miała odejść. Wiktor nabrał powietrza w płuca i głośno zawołał:

– Gospodyni! Czy wynajmuje pani pokoje?

Kobieta odwróciła głowę, spojrzała na niego i podeszła do furtki. Gdy zobaczył ją z bliska, zrozumiał, że się pomylił. Kobieta była w jego wieku.

– Chce pan wynająć pokój? – zapytała, mrużąc oczy i wpatrując się w jego twarz.

– Tak. Znajomi odpoczywali u pani latem, polecili się zgłosić – skłamał.

– Dlaczego tak późno? Sezon już właściwie się skończył.

– Dla mnie idealnie. Nie znoszę upałów. – Wiktor się uśmiechnął. – Więc wynajmie mi pani pokój?

– Proszę bardzo, wszystkie są wolne – odpowiedziała kobieta, postawiła miskę z praniem i otworzyła furtkę. – Niech pan wejdzie i idzie prosto do domu, drzwi są otwarte.

Wiktor podniósł torbę i minął ją.

– Proszę wejść – powtórzyła zaproszenie, gdy zatrzymał się niepewnie przed drzwiami.

Wszedł do przestronnego przedpokoju, który jednocześnie służył jako salon. Czysto, przytulnie, meble solidne i wygodne – niewiele przypominało to, co pamiętał.

– Pana pokój jest na piętrze, proszę za mną, pokażę – powiedziała kobieta.

Schody lekko skrzypiały pod jego ciężarem. Wcześniej nie było tu piętra. Czy na pewno trafił we właściwe miejsce?

– Wie pan, na jak długo przyjechał? – dopytywała gospodyni. – Ale to nie ma znaczenia. Łazienka za sąsiednimi drzwiami. Jedna na trzy pokoje, ale teraz będzie pan sam, więc do pana dyspozycji.

Pokój był niewielki, ale przytulny. Za oknem widać było morze, nad którym płonęła purpurowa łuna zachodu.

– Jak w bajce – wyrwał się Wiktor, nie kryjąc zachwytu.

– Czy znajomi uprzedzili pana o cenach? Poza sezonem jest taniej. Za posiłki osobno.

– Wszystko mi odpowiada. – Wiktor spojrzał na nią i uśmiechnął się. – A jak mam panią nazywać?

– Danuta. A pana?

– Wi… Wiktor – przedstawił się, lekko się jąkając.

– Danuta. Czyżby to była ta sama Danuta? Jak się zmieniła. A czego się spodziewałem? Że po czterdziestu latach zostanie tą samą młodą dziewczyną? Czas zmienił wszystko i wszystkich. Najwyraźniej mnie nie rozpoznała – myślał, patrząc na nią.

– Był pan u nas wcześniej? – zapytała Danuta, jakby czytała w jego myślach. – Tak na mnie patrzy, że pomyślałam…

– Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek był w tym domu – odparł i ponownie rozejrzał się po pokoju.

– Zje pan kolację? – spytała Danuta.

– Jeśli to nie problem – Wiktor próbował odnaleźć w niej dawne rysy.

– Żaden. Proszę zejść za dwadzieścia minut. – Wyszła, zostawiając go samego.

Wiktor ciężko opadł na krawędź łóżka. Okazało się wygodne, nie skrzypiało. Czterdzieści lat temu mieszkał na dole, w ciasnym pokoiku. Piętra jeszcze nie było.

***

Przyjechał tu z dwójką przyjaciół do nadmorskiej miejscowości. Miał jechać z jego Jadzią, ale tuż przed wyjazdem się pokłócili. Przyłapał ją z innym mężczyzną, urządził scenę zazdrości, a ona oznajmiła, że z nim nigdzie nie jedzie. Wiktor był załamany, chciał zrezygnować z wyjazdu. Jaki to może być wypoczynek, gdy ukochana zdradziła i świat się zawalił?

Ale przyjaciel namówił go, by wyjechał, ochłonął i zaleczył ranę. Wszyscy mieszkali razem, w jednym pokoju z kolegą i jego dziewczyną, Ewą. W sezonie trudno było o wolne miejsca. Wiktor czuł się nieswojo. Wieczorami długo wałęsał się po molo, by dać parze trochę prywatności.

Tak poznał Danutę. Pływała samotnie, z dala od zatłoczonej plaży. I pływała znakomicie. Zagadnął ją, spytał, gdzie mieszka.

– Jestem stąd, przyjechałam na wakacje do mamy. Muszę już iść, obiecałam pomóc w ogrodzie – odpowiedziała, narzucając sukienkę na mokry kostium.

– Mogę panią odprowadzić? Tylko niech pani nie ucieka – Wiktor pospieszył po swoje rzeczy.

Po drodze zapytał, czy jej mama wynajmuje pokoje.

– Oczywiście. Prawie wszyscy tu wynajmują. Zimy trzeba jakoś przetrwać. A pan nie ma gdzie mieszkać?

– Jest miejsce. Ale dzielę pokój z kolegą i jego dziewczyną, a to niewygodne dla wszystkich.

– Jeśli chce, może się pan do nas przenieść. Porozmawiam z mamą – zaproponowała.

Wiktor od razu się zgodził, nawet nie oglądając pokoju. Okazał się malutki, ale droższy. Sławek z Ewą oburzyli się, namawiali, by został.

– Mam tam swoje interesy – wymijająco odpowiedział i w końcu dali mu spokój.

Dwa tygodnie minęły błyskawicznie. O Jadzi prawie nie myślał. Po co, skoro obok była sympatyczna Danuta, która patrzyła na niego z uwielbieniem? Wtedy wydawało mu się, że też ją kocha.

Słyszał, jak mama strofowała ją za późne powroty z gościemWiktor przycisnął dłoń do piersi, westchnął głęboko i pomyślał, że czasem lepiej zostawić przeszłość tam, gdzie jej miejsce – wśród wspomnień, które choć piękne, na zawsze już minęły.

Rate article
Fajna Tajna
Miasteczko nad morzem