No słuchaj, miałem w życiu trzy długie związki. W każdej z tych relacji byłem przekonany, że będę ojcem. I za każdym razem, gdy temat dzieci robił się naprawdę poważny, wycofywałem się.
Pierwsza dziewczyna, z którą byłem Karolina miała już małą córeczkę. Miałem wtedy 27 lat. Na początku jakoś mi to nie przeszkadzało. Przyzwyczaiłem się do jej trybu życia, do planu dnia pod dziecko, do tych różnych obowiązków. Ale kiedy zaczęliśmy rozmawiać o tym, żebyśmy mieli razem dziecko, miesiące mijały i nic się nie działo. To ona pierwsza poszła do lekarza. Okazało się, że wszystko u niej jest w porządku. Coraz częściej pytała, czy ja też zbadałem się u lekarza. Odpowiadałem, że nie ma sensu, że “po prostu się uda”. Ale powiem Ci, coraz bardziej czułem się nieswojo, zacząłem się irytować i denerwować. Zaczęły się kłótnie o byle co. I któregoś dnia po prostu się spakowałem i odszedłem.
Drugi związek był inny. Dorota nie miała dzieci. Od samego początku oboje wiedzieliśmy, że chcemy założyć rodzinę. Lata mijały, próbowaliśmy wiele razy. Każdy negatywny test tylko mnie zamykał i odpychał. Ona częściej płakała, ja coraz bardziej unikałem tematu. Gdy zaproponowała, żebyśmy poszli razem do jakiegoś specjalisty, powiedziałem jej, że przesadza. Zacząłem późno wracać, robiłem się coraz bardziej obojętny i czułem się dosłownie jak w potrzasku. Po czterech latach rozstaliśmy się.
Trzecia kobieta Marzena miała już dwóch nastoletnich synów. Od początku mi mówiła, że już nie chce więcej dzieci. Ale temat jakimś cudem znowu powrócił, tym razem z mojej strony, bo chciałem sobie udowodnić, że dam radę. Znowu nic z tego. Czułem się tam jak gość, który siedzi nie na swoim miejscu.
Tak w sumie patrząc na te wszystkie relacje to nie tylko rozczarowanie było źródłem moich decyzji. Bardziej strach. Bałem się usiąść przed lekarzem i usłyszeć, że problem leży po mojej stronie.
Nigdy się nie przebadałem. Niczego tak naprawdę nie potwierdziłem. Zamiast stawić czoła odpowiedzi, na którą nie wiem, czy byłbym gotowy, wybierałem ucieczkę.
Dziś mam ponad czterdziestkę. Czasem widzę moje byłe z ich rodzinami, z dziećmi, które nie są moje. I czasem się zastanawiam, czy ja tak naprawdę odchodziłem, bo już nie miałem siły czy po prostu zabrakło mi odwagi, żeby być szczerym wobec nich i wobec siebie.



