Trei lata później, gorzko żałuje…
Halina wrzasnęła na swoją synową: Weź dziecko i wyjdź stąd. To nie jest nasze dziecko. A Wojtek ci tak ufał! Jedynie Iga tuliła swoje maleństwo i płakała. Halina przez całą ciążę synowej powtarzała, że nie nosi dziecka jej syna. Wojtek zawsze był maminsynkiem i całe życie pozostawał pod kontrolą matki. Nawet małżeństwo tego nie zmieniło. I Iga nic nie mogła z tym zrobić, tylko patrzyła na męża z oczami pełnymi łez.
Wojtek, dlaczego pozwalasz, żeby twoja mama mnie ciągle krytykowała? Co ja jej zrobiłam? Cierpliwości, kochanie. To przecież mama! Ale ostatnią kroplą była sytuacja, gdy Halina powiedziała, że nowo narodzone dziecko nie jest syna. Nic już nie dało się uratować. Synowa spakowała rzeczy swoje i synka, wyszła i wróciła do swoich rodziców. Najbardziej bolało ją to, że w dniu odejścia Wojtek nawet nie próbował jej zatrzymać.
Teściowa czuła zwycięstwo i wielką ulgę. Wreszcie wróci do starego życia. Przypominała sobie te wieczory, gdy Wojtek wracał z pracy, siadali do kolacji, pili herbatę i rozmawiali o wszystkim i o niczym.
Aż pewnego dnia wydarzyło się coś niespodziewanego. Wojtek wracał późno z pracy przez ulicę w Warszawie, gdy napadł go nieznajomy chuligan. Okradł go i ciężko pobił. Niestety, Wojtek już nigdy nie odzyskał przytomności. Halina prawie od tego oszalała. Co wieczór zaglądała do jego pokoju, dotykała jego rzeczy i płakała…
A Iga miała się dobrze. Szczęśliwa przybiegała po synka do przedszkola. Awansowała w pracy, nowy partner przygotowywał dla niej obiady, a dziecko sprawiało radość pierwszymi osiągnięciami jeszcze jako maluch. Pewnego dnia Iga zobaczyła Halinę na ulicy. Przestraszyła się, bo zobaczyła w niej cień człowieka, jakby była bezdomna. Prawie nic z niej nie zostało.
O, to ty, Wojtek… Taki byłeś, Wojtek… wyszeptała przez łzy Halina. Wybacz mi, proszę. Zniszczyłam twoją rodzinę, ale i siebie samą. Jestem najgorszą osobą na świecie… Igę ogarnęło współczucie dla byłej teściowej. Od tamtej pory pozwala jej czasem spotkać się z wnuczkiem.
Dziś wiem jedno: Czasem walka o własne racje odbiera to, co mamy najcenniejszego. Duma nie jest warta samotności, bo szczęście rodzinne jest cenniejsze niż własne uprzedzenia.



