Trzy lata później żałuje wszystkiego…
Małgorzata krzyczy na swoją synową: Zabierz to dziecko i wyjdź z domu. To nie jest nasze dziecko. A Kamil tak bardzo ci ufał! Jedyną rzeczą, którą Iwona mogła zrobić, było przytulenie swojego synka i płacz. Przez całą ciążę Małgorzata powtarzała synowej, że nie nosi w sobie jej wnuka. Kamil był zawsze oczkiem w głowie matki, kompletnie uległy i pozostający przez całe życie pod jej kontrolą. Nawet własne małżeństwo niczego tu nie zmieniło. Synowa była bezsilna wobec tej sytuacji i jedynie patrzyła na męża ze łzami w oczach.
Kamil, dlaczego pozwalasz mamie traktować mnie w ten sposób? Co takiego zrobiłam?
Kochanie, spokojnie, to przecież mama odpowiadał, unikając konfrontacji.
Ale miarka się przebrała, gdy teściowa wypaliła, że nowo narodzone dziecko wcale nie jest syna. Nic nie było już do uratowania. Iwona spakowała wszystkie rzeczy, drobiazgi dziecka, i wróciła do swoich rodziców. Najbardziej bolało to, że Kamil nawet nie spróbował jej zatrzymać, gdy odchodziła widziała w jego oczach pustkę i strach.
Małgorzata czuła się triumfująca. Wreszcie odzyska swoje dawne życie przypominała sobie te wieczory, gdy Kamil po pracy siadał z nią przy stole, jadł kolację, pił herbatę i długo rozmawiali o wszystkim.
Nagle los postanowił pokazać jej swoje inne oblicze. Pewnego wieczoru, gdy Kamil wracał późno z pracy przez centrum Krakowa, został napadnięty przez nieznanego bandytę. Uderzony w głowę, okradziony, nie odzyskał już przytomności i odszedł na zawsze… Małgorzata prawie straciła rozum. Każdego wieczoru wchodziła do pokoju syna, dotykała jego rzeczy i płakała…
Iwona tymczasem powoli układała sobie życie na nowo. Szczęśliwa, odbierała synka z przedszkola, w pracy dostała awans, jej ukochany przygotowywał dla niej kolacje, a synek sprawiał radość swoimi osiągnięciami mimo tak młodego wieku. Pewnego dnia Iwona przypadkiem spotkała swoją dawną teściową. Nie poznałaby jej wyglądała jakby nie miała gdzie mieszkać, była wrakiem człowieka.
Ach, to ty, Kamil… No cóż, Kamil wyszeptała łamiącym się głosem z łzami w oczach. Przepraszam. Zniszczyłam nie tylko twoją rodzinę, ale i własną. Jestem najgorszą osobą na świecie…
Iwona poczuła współczucie do Małgorzaty. Teraz od czasu do czasu pozwala babci widywać wnuka, by mogła naprawić choć część dawnych błędów.



