Mąż wrócił z niemowlęciem

Pamiętam, że w przedświątecznym grudniu w naszym małym mieszkaniu na warszawskiej Pradze rozbrzmiał głos Edeka, który z ciężkim westchnieniem wypowiedział: Idę!

Dokąd? zapytała Irena, wpatrzona w długą listę zakupów, którą starannie notowała przy kuchennym stole.

Zupełnie!

Co to znaczy zupełnie? dopytała zdezorientowana Irena. A Nowy Rok?

W żartach o zdradzie wszystko jest zabawne, ale w rzeczywistości to zupełnie inna bajka nieco odrażająca i daleka od radości. Edek odszedł przed Sylwestrem, nie do miejsca, gdzie nie lądują samoloty ani nie jeżdżą pociągi, lecz po prostu wprost, wymachując drogimi skórzanymi butami i pozostawiając za sobą delikatny aromat perfum, które kiedyś podarowała mu żona, Irka.

Przed odejściem mąż spakował wszystkie rzeczy, tłumacząc, dlaczego Irena powinna go zrozumieć i wybaczyć tak, jakby to był odcinek jakiegoś telewizyjnego programu. A ona, jakby Bóg sam jej nakazał, słuchała.

Choć choinka już pięknie przystrojona, Irena, siedząc na kanapie, rozważała świąteczny strój, stół i wykreślając kolejne pozycje z listy: mieli przyjąć sylwestra w gronie przyjaciół. Nastrój był w górze, jak przystało na noc wigilijną przedświąteczne oczekiwanie zawsze budzi większe emocje niż sam bal.

Piętnaście lat później, pięćdziesięcioletnia Irena Maksymowicz kochała ten czas jak wszyscy Polacy. Niestety, w tym roku śniegu na ulicach coraz mniej, co nieco łamało uroczysty klimat. Z drugiej strony już od listopada szły zniżki świąteczne. Irena była oszczędną gospodynią, więc wszystkie prezenty przygotowywała z wyprzedzeniem oszczędzając nie tylko pieniądze, ale i czas, siły oraz nerwy.

Wszystko już było gotowe: bransoletki dla sióstr, upominki dla dzieci, wnuków i ukochanego męża. Edek dostał piękny wełniany sweter z reniferami spełnienie długo wyczekiwanego marzenia. Dla Ireny to kosztowało kopiejkę, ale co nie zrobi się dla ukochanego? Wszystko było już zapakowane i czekało na swój moment. Co Edek jej podaruje? Może pierścionek? Nie, lepiej pieniądze bo pięćdziesięcioletni Edek nie miał jeszcze wyrafinowanego gustu.

I wtedy Edek wybuchnął: Idę!

Dokąd? ponowiła Irena, wciąż zagubiona w myślach o zakupach.

Zupełnie!

Jak zupełnie? zapytała ponownie Irena. A Nowy Rok?

Jaki Nowy Rok, Ireno? zmrużył oczy mężczyzna. Kiedy wreszcie się rozwiniesz?

Wypowiadał to jakby był nieco opóźniony w rozwoju językowym: Idę od ciebie! Zupełnie! Rozumiesz? Zakochałem się w innej i mamy dziecko! Czy to nie jasne?

Irena chciała zapytać: A co ze mną?, ale obawiała się, że wywoła to taką samą furorę, jak pytanie o sylwestra. Oczywiście, już była u tego nowego mężczyzny, w miejscu, gdzie planowali spędzić wspólny sylwester

Nowa rywalka była znacznie młodsza niż Irena. Jak to mawiają: Młodszy, piękniejszy, lepszy. Wszystko to Edek opowiadał z zapałem, jakby chciał się pochwalić. Co mu dało odejście z domu starzejącej się żony? A może po prostu po prostu chciał czegoś nowego?

Mąż z błyskiem w oku wspominał, że jego ukochana wkrótce podaruje mu syna. W rodzinie Ireny były już dwie dorosłe córki, więc w końcu miałby dziedzica! Nie było jednak jasne, co ma dziedziczyć. Gdyby nie fakt, że Irena zarabiała więcej niż on, a dwa mieszkania należały do niej w dwupokojowym mieszkaniu był jedynie wpisany, a jednopokojowe lokum wynajmował.

Irena nie zamierzała dodawać kolejnej łyżki trucizny do garnka smakołyków; pozwalała sobie na iluzje. Poza tym nie było czasu, bo jej własny, rodzinny świat rozpadł się w jednej chwili.

Spotkaliśmy się na firmowym przyjęciu! radował się Edek.

Po co mi to wiedzieć? odpowiedziała Irena z obojętnością.

No właśnie, po co? zdziwił się mężczyzna, który nie mógł przestać rozmawiać o swojej nowej miłości.

Dla ciebie to wzniosłe uczucie, a dla mnie to przyziemność i brud! odparła żona.

Patrząc na zdziwionego mężczyznę, Irena pojął, że on nie tylko nie rozumie, ale i nie chce ukrywać swojego ignorowania. Nie pojął, jak bardzo jej to rani. Po raz pierwszy pomyślała: Czy nie przeszacowałam jego zdolności umysłowych?.

Edek odszedł do nowego, szczęśliwego życia, a Irena stała się jak kamień na Wyspie Wielkanocnej nieruchoma, bez łez, bez krzyku. On odszedł, a ona wciąż trzymała w rękach nieukończoną listę zakupów. Wszystko stało się niepotrzebne…

Mieli już dwadzieścia osiem lat małżeństwa wydawało się, że można wreszcie odetchnąć. Silna rodzina, pewny dom, dorosłe dzieci to miał być przepis na szczęśliwe życie. Ale ktoś, najwyraźniej, potrzebował czegoś więcej. Irena, w trybie autopilota, wykreśliła z listy Prosecco, które Edek bardzo lubił. Potem po prostu upadła na kanapę, myśląc jedynie o pustce.

Trzy godziny minęły jak jedna minuta. Czy naprawdę spała? W pokoju zrobiło się ciemno, a telefon zadzwonił. Dzwoniła przyjaciółka Tusia:

Co mamy przynieść z Igorusiem?

Edek odszedł! odpowiedziała Irena.

Naprawdę? zapytała Tusia.

A ty co, wiedziałaś? zdziwiła się Irena.

Wszyscy wiedzieli! po krótkiej chwili milczenia odezwała się Tatiana. Igor był współpracownikiem Edeka.

Wiedziałaś i milczałaś? wykrzyknęła Irena Maksymowicz.

Tak! odparła przyjaciółka. Zgadzasz się ze mną, a potem co?

Obie milczały, a Irena poczuła, że jej serce przestaje bić. Tusia miała rację nie chciało się już spotykać Nowego Roku z przyjaciółmi, a było już tylko dwoje osób, a nie ona sama. Nie mogła zostać w domu sama w święta: pojechała do starej mamy, a 1 stycznia do córki, gdzie cała rodzina się zbierała. Tam dowiedziała się, że ojciec odszedł do młodej. I tak wszyscy już wiedzieli, że został zdrajcą. W dodatku dostał jeszcze przytyki w stylu coś takiego, co.

Nastrój był najgorszy, jak mógł być. Irena opuściła gości i poszła pieszo do domu. Cisza otulała miasto, które było pięknie przystrojone, ale prawie bez ludzi wszyscy świętowali gdzie indziej. Szła po zaśnieżonych uliczkach, a w niej zaczęło się powoli rozjaśniać.

Niech będą szczęśliwi, co chcą, nie będę się nad nimi rozwijać pomyślała mądra Irena. Nie ma co cierpieć z tego powodu!. Nie była pierwsza i nie była ostatnia nikt nie umierał z tego powodu. A z rogiem w nosie łatwiej się żyło.

Minął rok. Dokładnie rok od 29 grudnia, kiedy odszedł od niej już były mąż. Znów pięknie przystrojono choinkę, a Irena znów pisała listę zakupów. Z Tusią planowały spotkać sylwestra tak jak dawniej. Iryna zamierzała przedstawić przyjaciółce nowego chłopaka Władka, który właśnie oświadczył się jej w rękę.

Co chciały? Żeby Irena nie siedziała samotnie na zakurzonym fotelu? Ona była ciekawą, niezależną i samodzielną damą. On przystojnym, wolnym kawalerem, emerytem z wojska. Wszystko w porządku!

Nagle dzwonił dzwonek do drzwi. Na progu stał jej były mąż, z plecakiem na plecach i niewielkim pakunkiem w rękach.

Ty! pomyślała Irena. Nie przyniósł przypadkiem dziecka?

Zawołał głośno:

A co, gdyby nie było mnie w domu?

Otworzyłbyś drzwi kluczem! odparł Edek.

A gdybym zamieniła zamki?

Nie zamieniłaś? A więc jesteś dobra! powiedział i zapytał: Wpuścisz?

Irena cofnęła się nie mogła wypędzić go od razu z dzieckiem! i puścił się w otwarte drzwi. Weszli do sypialni, a mąż położył śpiącego malucha na łóżku.

Ile ma lat? zapytała była żona bez emocji.

Piąty miesiąc! odpowiedział Edek.

A gdzie twoja młoda? Czy już zapytałaś wierzchowiec, gdzie twoja ukochana? dopytała Irena, której plany nie obejmowały przyjęcia obcego mężczyzny z obcym dzieckiem.

Moja ukochana już kocha kogoś innego! szepnął.

No cóż, tak to już jest! odparła była żona. Dlaczego w ogóle tu przyszedłeś?

Poczekaj, nie rozbieraj go! Edek zaczął zdejmować ubranko z niemowlaka.

Czy nie przyjmiesz mnie? zdziwił się Edek, już zdejmując plecak.

Oczywiście przeszacowałaś mnie wtedy. pomyślała Irena. Całkiem inny człowiek!

Z dzieckiem, co? zapytała Irena. Nie wpuściłabym cię, a z obcym maluchem już nie!

Więc zawróć. Nie miałam go od razu wypędzić, bo się zmartwiłam.

Teraz chwila oddechu zaniosę go w?

Nie dam rady samemu z nim poradzić! Przepraszam, Irenko, mnie diabeł poprowadził!

Diabeł poprowadził? To wtedy po biesiadzie, kiedy się rozebrało się wszystkie… A gdy to robi się systematycznie i długotrwale, to już nie diabeł.

I nie ma co obwiniać sił nadprzyrodzonych wyjaśniła Irena.

Nie patrz tak na mnie, weź swoje dziecko i odjeżdżaj! krzyknęła, przywołując słowa Zofii Kossak-Szczuckiej: Dajcie wszystkim nie starczy nam wnętrz.

A jeśli nie odejdę? nagle zapytał Edek.

Zostań, a ja odejdę! zgodziła się Irena, bo i tak mieli zamiar świętować u Tusi. Władek już od dawna proponował przeprowadzkę pod jego dach. Dodała:

Po świętach przyjdę, żeby cię nie było! Nie oczekuj, że podzielimy mieszkanie po połowie nie masz tu żadnego głosu!

Edek tego nie spodziewał się po prostu nie dał rady sam sobie i dziecku. Jego ukochana po prostu zniknęła dwa dni temu, zostawiając notatkę: Nie szukaj, was mnie zmęczyły.

Wziął kilka dni urlopu, a potem długie święta. Nie były one wcale krótkie! Irena, dobra i wrażliwa, zawsze dbała o dom, więc on wrócił

Rozgość się, ja się zbieram! powiedziała, jakby nic się nie stało.

Dokąd? zapytał zaniepokojony mężczyzna.

Co cię to obchodzi? odpowiedziała, wskazując, że odchodzi. A ty rozbieraj, karm, zmieniaj pieluchy co młodzi ojcowie robią? Ja już o tym zapomniałam!

Irena opuściła pokój.

Czy nie żartuje? Nie wydaje się tak

A gdyby nie żartowała, lepiej niech jedzie do mamy! Mimo że ma już siedemdziesiąt pięć lat, babcia wciąż jest szybka i pomoże na początku. Potem znajdzie nianię

Irena stała w łazience, kiedy drzwi z hukiem się zamknęły: Edek odszedł. Na łóżku leżał zmięty chusteczka czy płakał? pomyślała z uśmiechem. Lepiej późno niż wcale!

Nie żałowała już nikogo, nawet tego małego dziecka. A może w Brazylii są Pedrowie, a w Polsce mali bobasy? I to w porządku: Edek nie żałował jej rok temu! Po prostu przeszedł przez wszystko i odszedł, jak mu się wtedy wydawało, ku własnemu szczęściu.

Co dalej? Idź do sklepu obiecała upiec na świąteczny stół lasagne. Władek lubił lasagne, a nie Prosecco. Edek wolał odwrotnie. Teraz myślała tylko o Władku.

Prezent dla niego już był gotowy ten sam wełniany sweter z reniferami, którego nie dostał w zeszłym roku. Rozmiary mężczyzn pasowały, a smak był wspólny: Kto nie lubi reniferów, ten nie jest prawdziwym mężczyzną.

Rate article
Fajna Tajna
Mąż wrócił z niemowlęciem