Matka powiedziała, że syn nie jest mój.

Przez kuchnię rozległ się zdecydowany głos Jana:

– Chcę zrobić test DNA!

Jan stał w drzwiach, pokazując swoją determinację.

Ania, która właśnie zmywała naczynia, pomyślała, że to może być tylko szum wody. Wyłączyła ją i zapytała jeszcze raz:

– Co powiedziałeś?

– Chcę zrobić test DNA naszemu synowi.

– Dlaczego? – zapytała Ania, wycierając ręce.

– Bo myślę, że syn nie jest mój.

Nowiny jak grom z jasnego nieba… Ich syn, Adam, miał już cztery lata. Jan nie był może ojcem roku, ale zawsze podchodził do syna z ciepłem i troską. Spędzał z nim czas, kupował zabawki, czasem zostawał z nim sam wieczorami, gdy Ania musiała wyjść.

Nigdy nie dał powodu do wątpienia w swoje ojcostwo. Ania i Jan pobrali się sześć lat temu, a rok później Ania dowiedziała się, że jest w ciąży.

Ten rok był dla nich bardzo szczęśliwy, a Ania oczywiście nie miała kogoś na boku. Dlaczego więc Jan nagle oskarża ją o zdradę?

– Możesz wyjaśnić, skąd to przyszło? – zapytała Ania.

Jan tylko się uśmiechnął złośliwie i spojrzał na nią z niechęcią.

– O, już próbujesz mnie przekonać! Gdybyś miała czyste sumienie, nie bałabyś się testu!

To było szaleństwo.

Może między nimi nie było wielkiej miłości, ale Ania uważała, że to wszystko jest bajką. Co to w ogóle jest ta miłość? Jeśli z kimś jest ci dobrze, szanujecie się nawzajem i nie zdradzacie, to chyba najważniejsze.

Nigdy jednak Jan nie poniżył jej tak, jak teraz. Zawsze było między nimi zaufanie, a teraz on otwarcie ją oskarża.

– Ja nie chcę cię zniechęcać – starała się mówić spokojnie Ania. – Chcę tylko zrozumieć, dlaczego po czterech latach nagle zaczynasz myśleć, że Adam to nie twój syn?

– Bo nawet na mnie nie wygląda! – skwitował Jan. – Jestem blondynem, cała moja rodzina jest jasna, a Adam ma ciemne włosy i brązowe oczy!

– A że ja mam ciemne włosy i brązowe oczy, to już nie zauważasz? – zapytała Ania. – Adam jest wykapany mój tata, sam to chyba widzisz!

– Nic nie widzę – odparł Jan, mimo że pół roku wcześniej sam porównywał Adama do teścia. – Za to widzę, jak jest podobny do twojego kolegi!

– Do którego? – wciągnęła się w rozmowę Ania.

– Przecież wiesz, do Marcina!

Ania roześmiała się nie mogąc się powstrzymać. Przed ciążą pracowała w sklepie meblowym jako kierownik, a Marcin był tam współpracownikiem. Adam wcale nie był do niego podobny, oprócz ciemnych włosów.

– Janek, to absurd – pokręciła głową Ania. – Wiesz, że nigdy cię nie zdradziłam!

– No tak mi mama i siostra mówiły, że się będziesz wykręcać! W każdym razie, chcę test i już!

Oczy Ani się rozjaśniły; wszystko stało się jasne.

Ania była osobą, która wszystkim się podobała. Była miła, łatwa w kontakcie, zawsze gotowa pomóc. Jednak miała twardy charakter, który nie pozwalał nikomu nią pomiatać. Niczego nie przemilczała, jeśli coś jej się nie podobało.

Z teściową nie udało się nawiązać dobrego kontaktu od początku. Wydawała się miłą kobietą, kiedy siadali do stołu, chwaliła Anię, twierdząc, że jest wspaniałą żoną dla jej syna. Ania była wdzięczna, myśląc, że trafiła na taką dobrą teściową.

Niestety, okazało się, że mama Janka za plecami opowiadała o niej paskudne rzeczy. Że jest głupia, zła gospodyni, i nieładna. To ostatnie było szczególnie bolesne, bo Ania była obiektywnie ładna.

Ania nie zamierzała tego znieść i przy każdej okazji stawiała teściową na miejscu. Z teściową koniec znajomości nastąpił, Ania przestała jeździć do niej, a Jan sam odwiedzał z synem.

Siostra Jana była podobna do matki, równie toksyczna. Wszystko było zawsze winą innych: mąż odszedł (bo miała romans), wywalili z pracy (nakryli na kradzieży), a prąd odcięli (bo nie płaciła od pół roku). Ania próbowała z nią dogadać się, ale nie mogła słuchać jej narzekań. Mówiła prawdę, a siostra Jana nie chciała jej słyszeć.

Teraz było jasne, że mama i siostra natarły Janka. Kropka nad i.

Ania postanowiła dać Jankowi szansę na refleksję. Usiadła przy stole i poprosiła go, żeby zrobił to samo.

– Janek, wiesz, że twoja rodzina mnie nie znosi. Wpoiły ci jakąś bzdurę, która może zniszczyć nasze małżeństwo.

– Jeśli nie masz nic do ukrycia – powiedział, jakby jej nie słyszał – zróbmy test.

– Dobrze – zgodziła się Ania. – Ale pod jednym warunkiem.

– Jakim jeszcze? – Janek zaśmiał się.

– Kiedy test pokaże, że Adam jest twój (a to się stanie), pakujesz się i wyprowadzasz do mamy. Rozwodzimy się.

– Dlaczego? – zareagował z oburzeniem Janek.

– Bo nie będę żyć z kimś, kto mi nie ufa, mimo że nie ma do tego podstaw. Jeżeli opinia twojej mamy jest dla ciebie ważniejsza, droga wolna. Po prostu nie dać się zmanipulować. Gdybyś myślał swoją głową, wiedziałbyś, że nigdy bym cię nie zdradziła.

Janek zaczął myśleć. Ania miała nadzieję, że jej mąż się opamięta i przestanie bredzić. Ale chyba go nie przekonała, bo po chwili stwierdził:

– Robimy test. Koniec tematu.

– Dobrze – zgodziła się Ania.

Możliwe, że Janek rzeczywiście uwierzył, że Adam nie jest jego synem. A może po prostu zignorował jej słowa. Nazajutrz Janek i Adam oddali próbki do testu DNA.

Test trwał tydzień, podczas którego Janek i Ania nie rozmawiali ze sobą. Co ciekawe, Ania zauważyła, że Janek również stracił zainteresowanie synem.

Czekała z niecierpliwością na wynik testu, by przetrzeć nim oczy mężowi. Już podjęła decyzję. Nawet gdyby to były jego osobiste obawy, mogłaby je zrozumieć. Ale Jan był przecież pod wpływem swojej matki. Co będzie następnym razem? Może teściowa znów coś wymyśli, aby ich poróżnić. Ania nie zamierzała tego tolerować.

Gdy wynik przyszedł na maila, Ania przywołała Janka. Otworzyła wynik testu, nawet na niego nie patrząc – znała już rezultat. Zdjęła groźby na bok i powiedziała mężowi:

– Tak, Adam jest twój, jak od początku wiedziałam. Musisz się teraz pakować, wprowadzasz się do mamy, rozwodzimy się.

– Rozwodzimy? – Janek był zaszokowany. – Jesteś poważna Aniu? Tak, miałem wątpliwości, ale ile ojców wychowuje cudze dzieci?

– Nie obchodzi mnie to – uciął Ania. – Ale wiem, że nie mogę żyć z kimś, kto nie myśli własną głową, kogo manipulują, kto zaniedbał syna przez jeden tydzień. Idź sobie, Janku.

Janek jeszcze długo próbował utrzymać rodzinę razem. Przepraszał za swoje zachowanie, obiecał, że więcej nie będzie słuchał rodziny.

Ale Ania była nieugięta. Pozornie drobna rzecz, a tak dobrze pokazała, kim naprawdę jest Janek. Ania współczuła tej, która kiedykolwiek zwiąże się z Jankiem. Będzie jej równie trudno z klanem rodzinnym. Może Janek wyciągnie wnioski i będzie mądrzejszy na przyszłość. Choć ludzie się nie zmieniają…

Rate article
Fajna Tajna
Matka powiedziała, że syn nie jest mój.