Twoja żona psuje nam wszystkie święta mówi matka syna, Helena Kowalska.
Marzena proponuje spotkać się jutro w restauracji albo w kawiarni z radością informuje matkę po wideo połączeniu Kacper.
Dobry pomysł, ale niech Marzena sama wybierze miejsce, żebyśmy nie musieli w trakcie zamówienia zmieniać lokal spokojnie odpowiada Helena.
Już wybraliśmy, nie martw się. W naszej dzielnicy otwarto nowe miejsce, jutro je wypróbujemy mówi Kacper, nieśmiało rozwijając temat.
Nowe Dobrze, wyślij mi adres i godzinę, kiedy mam przyjść z ojcem niechętnie przyjmuje matka.
Wysłałem, już rozłączam mówi mężczyzna i kończy rozmowę.
Niedługo po tym Helena otrzymuje wiadomość z adresem i godziną. Ma dwie synowe i jednego zięcia, a relacje z nimi układają się całkiem nieźle, oprócz Marzeny.
Teściowa nie wtrąca się w życie synowej, wręcz stara się trzymać na uboczu. Problem polega na tym, że dziewczyna nie wie, jak zachowywać się przy stole i nie ma wyczucia taktu.
Kilka miesięcy temu cała rodzina już była w restauracji, a zamiast przyjemnego wieczoru słuchała kaprysów Marzeny.
Raz nie smakowało jej danie, innym razem kelner nie uśmiechnął się odpowiednio, innym razem menu było ubogie. Z powodu ostatniego zdarzenia musieli nawet kilkukrotnie zmieniać lokal w ciągu jednego wieczoru.
Jednak i wtedy Marzena znajdowała, na co się poskarżyć. Zamówiła sałatkę i poprosiła, by nie dodawać do niej cebuli.
Oto sałatka, jak prosiła Pani, bez cebuli mówi kelner, podając talerz Marzenie.
Co to jest na sałatce? pyta niezadowolona, wskazując manicurzem gałązkę koperku.
To ozdoba, gałązka koperku odpowiada zaskoczony pracownik.
A miałam prosić, żeby koper był w sałatce? marszczy brwi Marzena.
Jeśli chce Pani, mogę go zdjąć, w samym wnętrzu sałatki nie ma koperku proponuje kelner, myśląc, że rozwiązuje problem.
Zdejmijcie całą tę sałatkę, zepsuła mi apetyt Przynieście mój koktajl mleczny rozkazuje Marzena, odwracając się dramatycznie w stronę okna.
Wszystkie jej kaprysy zostają spełnione, a personel nie protestuje. Atmosfera wieczoru jest zdecydowanie zepsuta.
Synowa siedzi z nadmuchanymi wargami i obrażonym wyrazem twarzy, podczas gdy rodzina je i rozmawia, więc wyjścia z nią w knajpę przypominają torturę.
Nawet rodzinne spotkania nie omijają kłopotów kaprysy i impulsywność dziewczyny zatruwają każde przyjęcie.
Podczas pogrzebu cioci Kacpra Marzena potrafi jeszcze wywołać skandal.
Kto przygotował te naleśniki? Są jak gumy! głośno krzyczy przy zmarłych.
Nie musisz tak krzyczeć, po prostu ich nie jedz próbuje ją uspokoić Helena, zauważając spojrzenia krewnych.
A co tu w ogóle jest? Lepiej gotuję dla swojego psa, alkohol i sok też są tanie. Fuj robi się obrzydliwie Marzena.
Nie przyszliśmy tu jeść, a wspominać zmarłego, więc proszę, okazuj szacunek i przestań narzekać mówi teściowa spokojnie.
No właśnie! Zaproszono do wspomnień, a nie ma co wspominać mruczy Marzena smutno.
Wydawało się, że incydent minął i zostanie zapomniany, ale to tylko pozory
Później Helena dostaje telefon od kilku krewnych, którzy z oburzeniem informują, że żona Kacpra przychodzi do nich i narzeka na jedzenie.
Kobieta czuje wstyd i przysięga, że nigdy nie zaprosi już synowej na podobne uroczystości.
Zbliża się urodziny teściowej, a Marzena z mężem planują przyjść na rodzinny obiad.
Wiedząc o tym, Helena mówi wszystkim, że jest chora, i odkłada świętowanie na nieokreślony termin.
Wie, że Kacper pod koniec miesiąca ma wyjechać w delegację na kilka dni właśnie na ten moment czeka.
Teściowa opracowuje z wyprzedzeniem sprytny plan, jak obchodzić urodziny bez Marzeny.
Gdy Kacper dzwoni do mamy z innego miasta, natychmiast rozsyła zaproszenia do pozostałych dzieci. Nieobezwładniona synowa nie zostaje poinformowana o przyjęciu.
Urodziny Heleny minęły w radosnej atmosferze i bez niezadowolonych gości. Nie trzeba było słuchać uwag o jedzeniu czy napojach. Po raz pierwszy od dwóch lat kobieta odpoczywa w towarzystwie dzieci.
Jednak szczęścia nie trwa długo. Następnego dnia ktoś z gości wrzuca na portal społecznościowy zdjęcia z przyjęcia, które trafiają w oczy Marzenny.
Halo, Heleno, obchodziliście urodziny? pyta z urazą synowa.
Tak, nie zwlekajcie, ale już kilka tygodni się przeciąga odpowiada teściowa.
Dlaczego mnie nie zaprosiliście?
Kacper wyjechał służbowo, a sama pewnie się nudziłaby
Ze mną nigdy się nie nudzi, nie mieliście takiego zamiaru. Dlaczego nie poczekaliście na powrót Kacpra? dopytuje Marzena podejrzliwie.
Bo bo jego żona psuje wszystkie święta swoim kwaśnym obliczem! wykrzykuje Helena, a potem żałuje słów.
Co? To ja psuję? Myślałam, że jesteś dobrą kobietą, a ty wąż szlochając odrywa słuchawkę.
Po kilku godzinach Kacper dzwoni do mamy i zaczyna wyliczać zarzuty.
Dlaczego tak źle traktujesz moją żonę? Co ci myśmy źle zrobili? pyta zirytowany syn.
Nic nam nie zrobiliście, ale Marzena ciągle psuje święta, a ty nie potrafisz jej dać lekcji wyjawia Helena.
Jak ona je psuje? pyta zdziwiony Kacper.
Swoimi kaprysami i uwagami; nie da się z nią iść do restauracji, ani przy jednym stole w domu usiedzieć! Zawsze narzeka, zawsze niezadowolona wyjaśnia matka.
Ona jest po prostu szczera i bezpośrednia, w odróżnieniu od ciebie, a zawsze traktowała cię jak matkę kontrargumentuje syn.
Szczerość i niekultura to dwie różne rzeczy. Jeśli chcesz, żebym traktowała cię jak córkę, zachowuj się odpowiednio, nie jak dziecko z kaprysami! odpowiada Helena.
Dobrze, będę nad nią czuwać i tłumaczyć, jak się zachowywać. W zamian obiecaj, że zawsze zaprosisz Marzenę na święta po chwili zwalnia tempo, proponuje Kacper.
Zgoda, ale pod twoją odpowiedzialność. Spróbujemy przy następnym spotkaniu przygnieciona przyjmuje matka.
Oczywiście Marzena nie zmienia się; próbuje być powściągliwa, ale nie udaje jej się unikać scen.
Helena nie ma innego wyjścia, jak machnąć ręką i starać się nie zwracać uwagi na wybryki synowej.
Kłótnia z Kacprem nie jest już dla niej atrakcyjna, więc wybiera mniejsze zło.



