Marysia płakała przy grobie przyjaciółki Oli. Czterdziesty dzień, a na grobie nie pojawił się ani jeden kwiatek…

Marianna płakała przy grobie swojej przyjaciółki Oliwii. Minęło już czterdzieści dni, a na grobie nie pojawił się nawet jeden kwiatek Powoli ruszyła w stronę domu. Nagle dogonił ją jakiś mężczyzna.

Czy mogę panią podwieźć? zapytał. Do przystanku daleko. Proszę wsiadać, nie sprawi mi to kłopotu. A kogo pani tu odwiedzała?

Przyjaciółkę odpowiedziała Marianna.

A ja mamę powiedział cicho. To dokąd pani podwieźć?

Proszę mnie podrzucić do przystanku, nie chcę robić kłopotu.

Mam czas, zawiozę pod dom zapewnił mężczyzna. Odwiózł ją, a po drodze Marianna opowiedziała mu swoją historię Dwa dni później Paweł czekał pod jej kamienicą z niespodziewaną propozycją.

Marianna i Oliwia znały się od przedszkola.

Gdy trochę podrosły, ubierały się podobnie i często wymieniały się ubraniami.

Przyjaźniły się przez całą podstawówkę i liceum, a potem zaczęły studia w tym samym mieście. Marianna studiowała medycynę, a Oliwia pedagogikę.

Często się spotykały. Zakochały się niemal w tym samym czasie.

Marianna zauroczyła się w prostym chłopaku ze wsi, a Oliwia w chłopaku z miasta.

Oliwia szybko wyszła za mąż, jakby bała się, że go straci.

Rok później urodziła córkę, ale rodzice męża jej nie zaakceptowali.

Nie była “na ich poziomie”.

Marianna czasem zostawała z córką Oliwii, by młodzi mogli wyjść na chwilę we dwoje.

Sama też by chciała, ale obiecała pilnować dziecka.

Pewnego dnia młodzi nie wrócili Dopiero rano Marianna dowiedziała się, że zginęli w wypadku samochodowym tuż za miastem.

Marianna niezbyt pamiętała stypę ciągle niosła małą na rękach. I co teraz? Dokąd z nią pójść?

Rodzice ojca już wcześniej jej nie chcieli, a teraz całkiem się odcięli.

Pogrążeni w żałobie po synu nie chcieli obcego dziecka.

Mama Oliwii została sama z trójką młodszych dzieci nie miała możliwości wychowywać jeszcze jednego.

Został tylko dom dziecka. A małej właśnie minął pierwszy roczek.

Marianna bardzo się do niej przywiązała. To przy niej córka Oliwii wypowiedziała pierwsze słowa, zrobiła pierwsze kroki.

Marianna już pracowała, wynajmowała pokój u starszej pani.

Ale kto pozwoli samotnej, niezamężnej kobiecie adoptować dziecko?

Dziewczynkę zabrano nie było wyjścia. Zdrowemu dziecku szybko znajdą nowych rodziców.

Marianna bardzo tęskniła za Irenką.

Mikołaju, mam do ciebie prośbę odezwała się któregoś dnia do swojego ukochanego. Weźmy ślub, proszę. Sama dziecka nie dostanę

Żartujesz sobie?! zdziwił się Mikołaj. Ja się w to nie mieszam!

Chodzi tylko o to, bym mogła dostać dziewczynkę, później się rozwiedziemy Pomóż mi.

Nawet mnie nie proś! Swoich dokumentów niszczyć nie będę! Szukaj kogoś innego.

Marianna znów płakała przy grobie Oliwii. Czterdziesty dzień, a na grobie żadnego kwiatka.

Za to obok grób męża Oliwii cały tonął w kwiatach.

Oliwko, obiecuję, że zrobię wszystko, żeby twój grób wyglądał pięknie. Pomóż mi tylko

Powoli ruszyła do domu. Przy cmentarnej bramie dogonił ją mężczyzna.

Podwieźć panią? Do przystanku stąd daleko. Proszę się nie krępować. Przepraszam, jeśli pytam za dużo kogo pani odwiedzała?

Przyjaciółkę

A ja mamę. Dokąd pani podwieźć?

Na przystanek, naprawdę nie chcę przeszkadzać.

Dziś mam wolne. Nie mam już nikogo. Mama nie żyje, żona odeszła Płacze pani? Coś się stało? Widziałem panią, gdy żegnali tamtą parę chłopaka i dziewczynę. To było czterdzieści dni temu?

Tak.

U mnie też czterdziesty dzień po mamie Ma pani kłopoty?

Marianna opowiedziała mu wszystko po drodze.

Już jesteśmy. Dziękuję, że mogłem panią podwieźć i wysłuchać.

Dwa dni później Paweł czekał przy jej klatce z niespodziewanym pomysłem.

W końcu się pojawiła.

Marianno, przemyślałem to. Chętnie pomogę. Nie mam już zobowiązań, jestem wolny możemy się pobrać choćby jutro!

Marianna zaniemówiła.

Nie boi się pan?

Nie. Dlaczego miałbym się bać?

Narzeczony mnie zostawił, jak tylko poprosiłam o pomoc w sprawie Irenki.

Ja ci pomogę. Ale powiedz, gdzie zamieszkasz z dzieckiem?

Jeśli starsza pani mnie nie wyrzuci, to tutaj. Wynajmuję pokój. W razie czego znajdę inny.

To zamieszkasz u mnie. Jutro załatwiamy formalności, nie ma na co czekać. Sprzeciwy nie są przyjmowane. Dom mam duży, dla wszystkich wystarczy miejsca.

Dom?! W mieście?

Tak. W Warszawie są nie tylko bloki. Mama zawsze marzyła o domu, mieszkanie było dla niej za ciasne.

Ja też się nie przyzwyczaiłam. Przecież z Oliwką przyjechałyśmy ze wsi

Paweł załatwił dokumenty błyskawicznie. Cicho wzięli ślub cywilny i adoptowali Irenkę. Paweł przeprowadził dziewczyny do swojego domu.

Dziękuję, resztę ogarnę sama.

Sama? Jasne, że sama. Dom jest do waszej dyspozycji. Nie będę wam przeszkadzał, ale zawsze będę w razie czego.

Może jednak pójdziemy na swoje, wynajmę mieszkanie.

Żona ma mieszkać osobno? Nie ma mowy.

Paweł się nie narzucał, ale zawsze służył pomocą. Marianna starała się radzić sobie sama: gotowała nawet dla Pawła, sprzątała, spędzała czas z Irenką. Zakochała się, ale bała się przyznać.

Mamo, czemu mnie kochasz?

Bo po prostu jesteś. Jesteś moją córeczką.

Marianna bardzo doceniała to, jak Paweł się o nich troszczył. Przyjmował je jak własne. Z Irenką obchodził się z czułością jak prawdziwy ojciec.

W Mariannie widział idealną żonę, tylko ich związek był taki nieprawdziwy.

Paweł postanowił to zmienić. Pewnego wieczoru oświadczył się Mariannie na nowo. Irenka miała już trzy lata.

Przecież jesteśmy małżeństwem

Chcę, żebyśmy byli prawdziwą rodziną.

Ja też tego chcę.

Od tego dnia byli prawdziwą rodziną, nie tylko na papierze.

Mają teraz dwie rocznice ślubu, w odstępie dwóch lat.

Irenka ma brata i siostrę.

Ta historia zaczęła się dawno temu. Dziś wszystkie dzieci są już dorosłe. Irena wie, gdzie pochowani są jej prawdziwi rodzice.

Obecnie oba groby są jednakowo zadbane. Paweł i Marianna są dla niej najprawdziwszymi rodzicami.

Irena doczekała się już pierwszej wnuczki. Marianna i Paweł mają prawnuczkę. Wielka, szczęśliwa polska rodzina.

Rate article
Fajna Tajna
Marysia płakała przy grobie przyjaciółki Oli. Czterdziesty dzień, a na grobie nie pojawił się ani jeden kwiatek…