Dzień dobry, szanowne panie. O czym dzisiaj plotkujemy? Przesuńcie się trochę, posłucham wiadomości. Tego, co teraz dzieje się w świecie, na pewno nie zobaczycie w telewizji powiedział Wojciech, już pogodny. Kobiety roześmiały się i zrobiły mu miejsce.
Gdzie byłeś? zapytała moja ciocia.
Poszedłem do sklepu. Przydarzył mi się wypadek, żona mnie zostawiła…
Stara kobieta krzyknęła:
Niemożliwe, synu!
Odeszła do mojego kolegi. Powiedziała, że nie jestem mężczyzną jeśli nie pracuję nigdzie.
Ciocia była zaskoczona:
Zaczekaj, ale on też jest bezrobotny. Jaka więc między wami różnica?
Wojciech tylko pokręcił głową:
Sam tego nie rozumiem.
Wojciech wyszedł, a ciocia powiedziała:
O, nadchodzą mężczyźni! Nic nie robią, a chcą żyć na koszt kobiety. A Wojciech… Kiedyś to był prawdziwy facet! Przystojny, porządny! Gdy żona i dziecko go opuścili, zmienił się nie do poznania. A jego kolega? Był pierwszym gospodarzem we wsi! A Kasia? Wspaniała kucharka! Jej mąż odszedł, więc żyje teraz tylko dla swoich dzieci. Ale nie, ona biega od jednego do drugiego, oczekując czegoś. I oni?
Nie, to nie po to żeby postawić płot albo wybielić ściany… Oni się ścigają ze sobą. Co teraz we wsi się dzieje? Kiedyś chłopy chodzili na przechadzki, a potem wracali do ciężkiej pracy. A dziś? Bez pracy, bez rodziny! Inni opuszczają wieś. Oczywiście, że wyjeżdżają! Szukają lepszego życia.
Nie mówcie mi dodała stara moje dzieci są rozproszone po świecie. Odwiedzają mnie raz na pół roku, wnuków oglądam tylko na zdjęciach. Kiedyś wszyscy razem mieszkaliśmy. Rodzice, dzieci… Każdy był szczęśliwy. Pieśni, rozmowy do późnej nocy. Zbierało się rodzinę i sąsiadów na sianokosy. Lub razem uprawiało ogród. Praca szła w jeden dzień, potem siedziało się do wieczora, a kolejnego dnia powrót do roboty. A teraz każdy zamknięty w swojej zagrodzie.
Kasia właśnie przechodziła. Taszczyła ciężkie worki, a za nią biegło dwoje dzieci.
Przeprowadzasz się? zapytała jej ciocia.
Kasia westchnęła ciężko.
Tak, do Michała. Jak inaczej? Przynajmniej on dostaje emeryturę. A Wojciech? Co z nim będzie? On nic nie robi. Muszę postawić dzieci na nogi. Nie mam pieniędzy. Zasiłki nie wystarczą na życie. Już dawno bym zapytała o pomoc. Myślę, że na wiosnę wyjadę do miasta. Kupię mały domek, bez mężczyzn. Mam już dość tego wszystkiego. Nic nie zrobią sami, trzeba dopytywać. A do jedzenia to chcą. Nie mam tu czego szukać. Najstarszy zaraz pójdzie do szkoły, kto go tam odprowadzi? Córka pójdzie do przedszkola, a ja znajdę pracę. Szkoda mi wyjeżdżać. Tutaj się urodziłam i wychowałam. Ale muszę. Dobra, idę, bo Michał mnie znajdzie w całej wsi. Do widzenia, panie powiedziała Kasia, zabrała bagaże i odeszła.
Chyba miała rację. Kasia jest jeszcze młoda, ma dzieci do wychowania. Ja też zrobiłabym to samo na jej miejscu. I gdzie teraz iść? Szkoda opuszczać dom. Mój świętej pamięci mąż go budował. Myślał, że dzieci będą mieszkać z nami. Kiedyś poszłam na grzyby i zgubiłam się. Ludzie chodzili ścieżkami, a dziś wszystko zarasta. No cóż, tu spędzimy resztę życia. Przynajmniej emerytura wpada do domu. Idę powiedziała moja ciocia, wstając gospodarstwo nie poczeka. Trzeba wydoić krowę, nakarmić kury. Do jutra.
Stara siedziała długo sama. Wspominała swoje życie, jak wychowywała dzieci. Lata minęły. Tylko Pan Bóg wie, ile jej zostało. Gdy zaczęło się ściemniać, weszła do domu. Nawet nie zapaliła światła, poszła prosto do łóżka. Nie potrzebowała go. Babcia nie widziała już nic od trzech lat.
Kasia nigdy nie wyjechała z wioski. Została tu. Nie odważyła się zmienić swojego życia. Dopóki są ludzie, wieś żyje. Wiele takich wsi pustych! Zostały tylko stare chałupy i cmentarz, a ludzie wracają raz do roku…
Zrozumiałem, że dom to nie tylko budynek, ale ludzie i wspomnienia. Czasem trzeba wyjechać, ale zawsze można wrócić.



