Mamo, zaakceptuj naszą decyzję – nie planujemy mieć dzieci i prosimy, byś to uszanowała

Zofia przeżyła ciężki poród, po którym lekarze orzekli, że dzieci mieć już nie będzie. Kiedy jej mąż, Robert, to usłyszał, od razu zamienił się w lodowatego bałwana. Minęło sześć miesięcy a Robert, zamiast docenić rodzinę, znalazł sobie nową przyjaciółkę. Nie dość, że zdradzał żonę, to jeszcze okazało się, że jego kochanka spodziewa się bliźniaków. I to nie wymyślonych, tylko prawdziwych jak zupa pomidorowa w niedzielę. Bez większego namysłu zostawił Zofię z ich małą córką. Ona zaś musiała wychowywać dziecko sama, bo mężuś zwinął manatki jak student po sesji.

W czasie gdy była jeszcze uczennicą, Wiktoria chodziła na tysiąc zajęć dodatkowych. Wychodziła z założenia, że każda nowa umiejętność kiedyś się przyda choćby tylko do rodzinnych anegdot. Od najmłodszych lat kochała bawić się lalkami sadzała je w kółku i udawała, że jest nauczycielką rodem z TVP. Zosia była nią zachwycona, nie mogła się nacieszyć tym małym promieniem szczęścia.

W szkole Wiktoria dogadywała się z każdym, a na klasowych wycieczkach to właśnie jej słuchali wszyscy, nawet nauczyciele się zastanawiali, kto tu naprawdę prowadzi tę klasę. Później zakochała się w chłopaku, który był trochę… hm, oryginalny. Zamiast zabrać ją do kina czy na pizzę, chodził z nią na przeglądy kapel, festiwale, spotkania młodzieżowe i ogniska na działkach. On grał na gitarze, ona waliła w perkusję, jakby chciała obudzić całą dzielnicę. Wkrótce ich zespół zaczął koncertować po całej Polsce, od Suwałk po Zakopane, i nawet raz ktoś im podarował talon na pizzę. Żyli lekko, przyjemnie i bez stresu, a Zosia coraz bardziej niepokoiła się o przyszłość córki. Bo jak tu doczekać się wnuków, kiedy Wiktoria wciąż goni marzenia? Skończyła się już dwudziestka, potem dwudziestka piątka, a tu nic. Gdy Wikusia skończyła 29 lat, Zosia postanowiła działać.

Kochana, może już czas pomyśleć o dziecku? zagaiła któregoś dnia, mieszając rosół.

O nie, mamo, chcesz znowu żebym była jak ciotka Basia? Urodziła czwórkę, a teraz liczy tylko, ile pieluch zmieniła i czy zdąży przed Klanem nakarmić wszystkich. To niby ma być szczyt marzeń? Cały dzień w fartuchu, z mopem i piosenkami Fasolek w tle?

Ale przecież nie musisz być jak Basia! Jedno dziecko wystarczy. Skowronkowi wiosny nie zabraknie, a mi wnuczka.

Mamo, posłuchaj. My z Tomkiem nie chcemy mieć dzieci. Jak się kiedyś nam odmieni, zawsze możemy adoptować dzieciaka z domu dziecka.

Ale swoje jest swoje, co tu dużo gadać! Przemyśl chociaż, Wiki.

Proszę cię, mamo, zakończmy już te pogadanki. Naprawdę mnie to męczy.

Wiktoria stwierdziła w końcu, że czas postawić na szczerość. Może kiedyś mama zrozumie, a życia nikt na siłę nie przyspieszy nawet w domowym cieście drożdżowym.

Rate article
Fajna Tajna
Mamo, zaakceptuj naszą decyzję – nie planujemy mieć dzieci i prosimy, byś to uszanowała