Mamo, Twój synek już dawno dorósł! Jak powiedziałam to mojej teściowej, bo ponownie dopytywała o bieliznę swojego trzydziestoletniego syna, a on dalej pozwala jej decydować o wszystkim – od wyboru pracy, przez garnitur na wesele, aż po projektowanie naszego mieszkania, które formalnie do niej należy. Dość kontrolowania naszego życia! Po tym, jak kazała wyrzucić moją mamę z domu, spakowałam się i wyjechałam z nią – bo z maminsynkiem szczęścia nie zaznasz!

Mamo, twój syn jest już dorosłym facetem!

Serio, właśnie to palnęłam mojej teściowej, bo znowu pytała swojego trzydziestoletniego syna, jakie nosi dzisiaj bokserki. Bez żartów, ostatnio obchodził swoje trzydzieste urodziny. Ona kontroluje dosłownie każdy jego krok i jestem dla niej po prostu nikim jakbym w ogóle nie istniała w tym układzie.

Nie przestaje mnie zadziwiać ta jej mania sprawdzania i nadzorowania wszystkiego, co dotyczy jej syna, ale mam naprawdę już tego serdecznie dość. Doszło do tego, że mój mąż rzuca robotę albo przyjmuje nowe stanowisko tylko wtedy, jeśli mamusia akceptuje miejsce pracy. Jak jest w trakcie szukania czegoś nowego, to oczywiście ona podstawia mu kopertę z pieniędzmi. Stać ją nie powiem, z biznesu ma niezłe zyski ale ja sama nie mam ochoty ciągle funkcjonować z dorosłym, zdrowym facetem na czyimś garnuszku.

Ostatnio szliśmy na wesele. Mąż ogarnął sobie garnitur za parę stówek, całkiem w porządku. Ale jej się włączył alarm bo to nie był żaden renomowany butik, tylko całkiem zwykły sklep. Od razu wcisnęła mu pieniądze i kazała pędzić po coś z porządną metką.

Parę miesięcy temu kupiliśmy mieszkanie. Tzn. ona kupiła i formalnie wszystko wpisała na siebie. Ja niby nic do tego, bo mieszkanie jak mieszkanie, ale ona urządza je dokładnie tak, jak chce każda szafka, każda firanka pod nią podchodzi. Nawet wyboru deski klozetowej nie zostawiła nam. Czuję się tam, jakbym była tylko lokatorem.

No jasne, powinniśmy być jej wdzięczni Ale to jednak wygląda tak, jakby celowo pokazywała, że rządzi i może wszystko. Nie ukrywam, wszystko zawsze załatwi, zadba, tylko, że zawsze po swojemu. A mój mąż? On się z tym godzi, w ogóle nie widzi problemu i nie próbuje nic powiedzieć.

Kilka tygodni temu odwiedziła mnie moja mama z Podlasia. Chciała zostać kilka dni, bo wiadomo rzadko się widzimy. On mój mąż rzucił wtedy: Zrobimy mamie herbatę i potem zamówimy jej taksówkę do kuzynki. Oczy miałam jak pięć złotych. Wyszło na to, że teściowa już wcześniej nakazała mu trzymać moją mamę z daleka, bo niby miałaby mieć na mnie zły wpływ.

Moja mama zna tu ludzi, ale przecież przyjechała do własnej córki i to u mnie powinna nocować.

Wiesz, co zrobiłam? Zebrałam swoje rzeczy, spakowałam torbę i razem z mamą pojechałyśmy na wieś. Ani przez chwilę tego nie żałowałam w końcu przestałam dawać sobą pomiatać.

Naprawdę, nie pakuj się w związek z facetem, który nie odciął pępowiny. Szkoda życia!

Rate article
Fajna Tajna
Mamo, Twój synek już dawno dorósł! Jak powiedziałam to mojej teściowej, bo ponownie dopytywała o bieliznę swojego trzydziestoletniego syna, a on dalej pozwala jej decydować o wszystkim – od wyboru pracy, przez garnitur na wesele, aż po projektowanie naszego mieszkania, które formalnie do niej należy. Dość kontrolowania naszego życia! Po tym, jak kazała wyrzucić moją mamę z domu, spakowałam się i wyjechałam z nią – bo z maminsynkiem szczęścia nie zaznasz!