Wiesz, jak patrzę dzisiaj na całe swoje życie, to widzę, jak mocno brak taty mnie ukształtował. Im starsza byłam, tym bardziej chciałam go znaleźć i dostać odpowiedzi na wszystkie te pytania, które ciągle dźwięczały mi w głowie. Mama była ze mną w ciąży, kiedy on odszedł po prostu zostawił ją samą ze wszystkim, co wiązało się z wychowywaniem dziecka. Ukrywała wtedy ciążę, bała się wstydu i tego, jak zareagują nasi sąsiedzi czy rodzina. Tata jednak wybrał najłatwiejszą drogę: uciekł od odpowiedzialności, zamiast przyjąć na siebie rolę ojca.
Pielęgnuję w sobie wspomnienia o mojej dzielnej mamie. Harowała od rana do nocy, a mimo to zawsze starała się sprawić, by niczego mi nie brakowało czy to były świeże bułki z piekarni na śniadanie, czy jej czułe buziaki na dobranoc, prosto w czoło. Kiedy byłam nastolatką, coraz mocniej zastanawiałam się nad tym, kim jest mój ojciec, ale nie miałam odwagi poruszyć tego tematu z mamą. Nie chciałam jej ranić.
Po latach postanowiłam jednak zacząć go szukać. Grzebiąc w starych rzeczach mamy, znalazłam dokumenty, a wśród nich jego imię, nazwisko oraz adres. Nie bardzo wiedziałam, co dalej zrobić. Próbowałam czegoś się dowiedzieć przez internet, ale wyszło klops. Przypadkiem przez internet poznałam wtedy Zuzię, dziewczynę w moim wieku, która akurat mieszkała w tym samym mieście Krakowie co mój ojciec. Zuzia zaoferowała mi swoją pomoc i jak tylko sobie to wszystko poukładałam, ruszyłam pod wskazany adres.
Niestety nie natrafiłam na ojca akurat wtedy wyjechał z nową rodziną na wakacje. Zuzia była jednak uparta, zapytała sąsiadów, a w końcu dowiedziała się, gdzie teraz mieszkają. Po powrocie z urlopu podjęła kolejną próbę skontaktowania się z nim.
Wiesz co? Straszny był ten moment, gdy otrzymałam odpowiedź. Tata nie chciał się ze mną spotkać. Napisał, że zaczął nowe życie z inną rodziną i nie chce tego wszystkiego komplikować przez obcą osobę, nawet jeśli tą osobą jest jego własne dziecko. Dosłownie mnie to zmiotło. Dopiero wtedy zrozumiałam mamę i jej słowa.
Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, chyba wybrałam najgorszy sposób, bo nie przewidziałam, ile mnie to będzie kosztować. Jego odmowa utwierdziła mnie w tym pustym uczuciu, które nosiłam w sobie od dziecka. Chyba czas zrobić krok do tyłu, przestać żyć iluzjami i docenić to, co mam. A przecież mam cudowną mamę, która nigdy mnie nie zostawiła i zawsze była moją opoką. To na niej powinnam się skupić i w tym szukać ukojenia.



