Piotra poznałam dziesięć lat temu. Miałam wtedy dwadzieścia pięć lat i miałam już dziecko z pierwszego małżeństwa. Piotr nie wiedział wtedy, że mam córkę, a ja bałam się, jak zareaguje. Podobał mi się ten człowiek i nie chciałam go stracić.
Długo ukrywałam, że mam córkę Olę, która miała wtedy siedem lat. Urodziłam ją bardzo wcześnie, byłam wtedy naiwną siedemnastoletnią dziewczyną, która związała się z dorosłym mężczyzną, ale rozwiedliśmy się, gdy Ola miała pół roku. Od tamtego czasu nie byłam w związku, dopóki nie poznałam Piotra.
Piotr przedstawił mnie swojej mamie. Od razu ją polubiłam, była to miła, przyjazna i szczera kobieta. Piotr miał szczęście, mając matkę. Ja nie miałam matki, nigdy nie poznałam, czym jest miłość matki, a naprawdę tego chciałam. Dorastałam w domu dziecka i moim największym marzeniem było mieć rodzinę. Prawdopodobnie z tego powodu wyszłam za mąż tak wcześnie.
Pani Anna, matka Piotra była już na emeryturze. Piotrek był jej jedynym dzieckiem, ale syn nie był za nic wdzięczny mamie, widziałam, że ich relacje były chłodne. Wydawało mi się, że Piotr jest zły na matkę, ponieważ jego zdaniem wymaga dużo uwagi. Było mi jej żal, więc ciągle odwiedzałam ją i oferowałam pomoc, kiedy jej syn nie miał czasu.
Nasz związek trwał już blisko rok i zdałam sobie sprawę, że nie mogę już dłużej milczeć. Wiedziałam, że Piotr prędzej czy później pozna mój sekret, który tak starannie ukrywałam. Napisałam do niego, że powinniśmy poważnie porozmawiać. Mój ukochany zaraz przyszedł do mojego domu. Otworzyłam w milczeniu drzwi i zaprosiłam go do kuchni. Nie rozumiał, co się dzieje, ale posłuchał mojego polecenia. Kiedy Piotr usiadł już przy stole, poszłam do salonu, wzięłam córkę za rękę i przyprowadziłam ją do kuchni. Oczy Piotra były pełne zdumienia.
– Poznaj Piotra, a to jest moja córka Ola, ma siedem lat.
– Cześć — powiedziała córka.
Piotr był zszokowany. Długo milczał, a ja wyobrażałam sobie, co działo się wówczas w jego głowie.
– Miło cię poznać — odparł chłodno, wyszedł z kuchni i skierował się do wyjścia. Nie zatrzymywałam go. Wtedy żałowałam, że tak późno mu o wszystkim powiedziałam, ale nic nie mogłam już zmienić. Jeśli Piotr odszedł, dokonał wyboru.
Jedyne, czego bardzo żałowałam, to tego, że oszukałam tak dobrego człowieka, jakim była pani Anna. Wstydziłam się nawet do niej zadzwonić, nie wiedziałam, co powiedział jej o mnie syn. Któregoś dnia zadzwonił do mnie nieznany numer i usłyszałam znajomy kobiecy głos, to była pani Anna.
– Natalia, zaginęłaś? Nie odwiedzasz mnie? – spytała smutnym głosem kobieta.
Czy Piotr pani nic nie powiedział?
– Opowiedział. Z pewnością nie jest dobrze, że wcześniej o tym nie powiedziałaś, ale nie mam do ciebie pretensji, to twój związek- odpowiedziała Anna, a ja byłam zdumiona mądrością tej kobiety.
– Przykro mi, że z pani synem nam się nie udało.
– Przyjdź jutro do mnie, poznam twoją córkę. Nie widziałyśmy się tak długo.
Naprawdę? Nie widziałyśmy się długo, ale wiedziałam, że pani Anna była dla mnie jak matka, więc nie mogłam jej odmówić.
Następnego dnia wzięłam Olę i razem poszłyśmy odwiedzić kobietę, która była bardzo szczęśliwa, że mnie widziała. Upiekła pyszne ciasto i poczęstowała nas. Rozmawiałyśmy przez długi czas, ale temat naszego rozstania z Piotrem nie został poruszony. Ola również była zauroczona Anną, nigdy nie miała babci, więc teraz poczuła, jak to jest.
Minęły lata. Piotr poślubił młodą dziewczynę, a następnie doczekali się dzieci. Pani Anna powiedziała mi o tym, ponieważ nie rozmawiałam z Piotrem. Skarżyła się, że syn wyjechał za granicę i teraz widzi go tylko przez kamerę smartfona i praktycznie została sama. Uspokoiłam ją, mówiąc – dlaczego sama? Teraz masz mnie i Olę! Zajmiemy się tobą!.
Piotr wiedział, że kontaktuję się z jego matką, ale nie miał nic przeciwko temu. Zastanawiam się, czy jego żona wie o naszym związku? Zdaję sobie sprawę, że to wszystko wygląda bardzo dziwnie, ale moje intencje są zupełnie czyste.
Ja też wyszłam za mąż. Mój mąż miał czterdzieści pięć lat, był też kiedyś żonaty, miał dwie córki z pierwszego małżeństwa, starszą-rówieśniczkę Oli.
Teraz moje życie potoczyło się tak, jak chciałam. Marzyłam o dużej rodzinie, ale nie wierzyłam, że kiedyś będę miała nie tylko dzieci i męża, ale także matkę. Pani Anna stała się dla mnie prawdziwą rodziną.



