Mam prawo do miłości
Dlaczego bliscy mnie nie rozumieją? ostatnio często myślała Jolanta, choć teraz czuła się naprawdę szczęśliwa. Zamiast się cieszyć, plotkują za moimi plecami i opowiadają bzdury naszym wspólnym znajomym.
Jolanta ma pięćdziesiąt cztery lata, jest sympatyczną kobietą, pracuje w dużym zespole, gdzie jest szanowana, bo pracuje tam od lat, pomaga młodszym i jest po prostu życzliwa.
Jej życie nie było od samego początku usłane różami. W pierwszym małżeństwie nie trafiła na dobrego męża. Matka odradzała jej ten związek:
Córeczko, posłuchaj mojej rady, nie wychodź za Darka. Nie będzie z niego porządnego męża. Spójrz na jego ojca całe życie niemal nie pojawia się w domu. Mieszkamy obok, wszyscy widzą. Czasem znika na dwa, trzy dni. Bywało, że nawet tydzień go nie było, a wtedy matka Darka biegała po całym Wrocławiu, szukając go. A gdy wracał, urządzał awantury, krzyczał na całe podwórko, że go kompromituje.
Mamo, to tylko plotki broniła się Jolanta. Nawet jeśli coś w tym jest, Darek nie odpowiada za ojca. On jest inny. Razem jest nam dobrze.
Córeczko, ostrzegam cię, nie spiesz się z małżeństwem, zdążysz.
Nie zdążę odparła córka, odwracając się do okna.
Jolu, czyżbyś była w ciąży? załamała ręce matka.
Tak, mamo. Dlatego wychodzę za mąż.
Jezu jęknęła matka. Widziałam, jak jesz ogórki kiszone, myślałam, że to wiosna, może brak witamin Ale dlaczego nie pomyślałaś? Jesteś młoda, a już wiążesz się na całe życie
Mamo, dość tych lamentów. Co się stało, to się stało. Przygotuj się do wesela powiedziała stanowczo Jolanta.
A gdzie będziecie mieszkać?
Tutaj, z nami. Sam przecież mówisz, że ojciec Darka to nieporządny człowiek.
Córeczko, nie żałuję wam miejsca, pomogę, jak mogę, ale nie podoba mi się Darek westchnęła matka. Widać było, że nie chce, by młodzi tu mieszkali.
Ślub był skromny obie rodziny żyły z pensji, a oszczędności nie było. Jolanta urodziła syna Kacpra i została w domu. Darek od razu nie dogadywał się z teściową i nawet nie próbował. Nie znosił jej, uważał, że kręci się pod nogami, hałasuje w kuchni od rana.
Dlaczego twoja matka nie może pospać? narzekał mąż. Przecież to niedziela.
A ty jak wstaniesz, od razu lecisz do kuchni, bo jesteś głodny. Ona stara się, żebyśmy nie chodzili głodni. Wstajesz, a śniadanie już gotowe odpowiadała żona. Żałuje mnie, bo Kacper źle śpi, nie daje mi odpocząć.
Kacper też ciągle płacze. W domu ojciec krzyczy, tu teściowa hałasuje od świtu Co to za życie?
A jakie niby miało być?
Chcę spokoju warknął mąż.
Takie rozmowy powtarzały się często. Potem Jolanta zauważyła, że mąż wraca późno z pracy.
Gdzie ty bywasz do nocy? pytała.
W pracy, a gdzie? Czasem z kolegami po robocie
Po trzech latach małżeństwa Jolanta dowiedziała się, że Darek ma inną kobietę starszą od niego o dziewięć lat. Razem pracowali, było cicho i spokojnie. Otworzyła jej oczy na jego zdrady. Jolanta nie zastanawiała się długo wyrzuciła męża i rozwiodła się.
Długo nie mogła dojść do siebie po zdradzie.
Trzy lata razem, a on już zdradza. Co by było dalej?
A nie mówiłam? westchnęła matka. Ale ciebie nagliło Następnym razem pomyślisz.
Mamo, dość tych kazań. Już wszystko rozumiem odparła zirytowana Jolanta.
Matka pomagała z Kacprem odbierała go z przedszkola, potem odprowadzała do szkoły. Jolanta pracowała. Od rozwodu z Darkiem minęło dziesięć lat, ale nie spotykała się z nikim. Straciła zaufanie do mężczyzn.
Pewnego dnia koleżanka z pracy, Kinga, zaprosiła ją na urodziny. W kawiarni było głośno i wesoło. Do Jolanty podszedł mężczyzna:
Mariusz przedstawił się, lekko się kłaniając, i podał jej rękę, zapraszając do tańca.
Wnioskuję, że pani jest koleżanką Kingi, bo wśród naszej rodziny pani nie widziałem uśmiechnął się.
Tak, pracujemy razem i się przyjaźnimy.
Cały wieczór nie odstępował jej. Mariusz był starszy od Jolanty o dwanaście lat. I co najważniejsze nigdy nie był żonaty. Skromny, życzliwy, oczytany, świetny rozmówca. Po imprezie odprowadził ją do domu.
Od tamtej pory się spotykali. Miał wtedy czterdzieści sześć lat, a ona trzydzieści cztery. Spotykali się długo, aż w końcu wyznał:
Jolanto, ożeńmy się. Nie mam wprawy w małżeństwie, ale kiedyś trzeba zacząć uśmiechnął się, wręczając jej bu Ślubujemy sobie wierność i wspólną drogę odparła wzruszona Jolanta, czując, że życie znów jej uśmiechnęło się po latach samotności.



