Mam prawo do miłości

**Mam prawo do miłości**

Nie rozumiem, dlaczego moja rodzina mnie nie rozumie ostatnio często myślałam, choć teraz czuję się naprawdę szczęśliwa. Zamiast się cieszyć, plotą za moimi plecami i opowiadają różne bzdury znajomym.

Mam pięćdziesiąt cztery lata, jestem sympatyczną kobietą, pracuję w dużym zespole, gdzie mnie szanują, bo pracuję tam od lat, pomagam młodym i jestem po prostu życzliwą osobą.

Moje życie nie było od początku łatwe. W pierwszym małżeństwie nie miałam szczęścia do męża. Matka odradzała mi ten związek:

Córko, posłuchaj mnie, nie wychodź za Darka. Nie będzie z niego porządnego męża. Spójrz na jego ojca całe życie nie zagrzewa miejsca w domu. Mieszkamy obok, wszystko widać. Może nie wrócić dwa dni, a nawet trzy. Czasem znikał na tydzień, a jego matka biegała po całym mieście, szukając go. A kiedy wracał, krzyczał na całe podwórko, że go kompromituje.

Mamo, to tylko plotki broniłam się. Nawet jeśli jest w tym trochę prawdy, Darek nie odpowiada za ojca. On jest inny. Jest nam razem dobrze.

Córko, ostrzegam cię. Nie spiesz się, jeszcze zdążysz.

Nie zdążę powiedziałam i odwróciłam się do okna.

Marysiu, czyżbyś była w ciąży? załamała ręce matka.

Tak, mamo. Dlatego wychodzę za mąż.

Boże, już myślałam, że jesz te ogórki kiszone z powodu wiosennego przesilenia A tu takie rzeczy. Dlaczego nie pomyślałaś? Jesteś jeszcze młoda, a już wiążesz sobie życie lamentowała.

Mamo, dość. Co się stało, to się stało. Szykuj się na ślub powiedziałam stanowczo.

A gdzie będziecie mieszkać?

U nas przecież sama mówisz, że ojciec Darka jest nieporadny.

Córko, nie mam nic przeciwko, pomogę, jak będę mogła Ale nie czuję do Darka zaufania.

Ślub był skromny obie rodziny żyły z pensji, bez oszczędności. Urodziłam syna, Krzysia, zostałam w domu. Darek od razu nie dogadał się z teściową, nawet nie próbował. Nienawidził, że kręci się po kuchni wczesnym rankiem.

Dlaczego twoja matka nie może pospać? narzekał mąż. To przecież weekend!

Ale kiedy wstajesz, od razu idziesz do kuchni. Ona tylko chce, żebyśmy byli najedzeni tłumaczyłam. Wstajesz, a śniadanie już gotowe. Żałuje mnie, bo Krzyś kiepsko śpi, nie mogę się wyspać.

Krzyś też marudzi W domu ojciec wrzeszczał po pijanemu, tu teściowa hałasuje od rana, syn nie daje spać. Co to za życie?

A jak sobie wyobrażałeś?

Chciałem spokoju odpowiedział.

Takie rozmowy zdarzały się często. Później zaczęłam zauważać, że Darek wraca coraz później.

Gdzie się włóczysz? pytałam.

W pracy, gdzie indziej? Czasem z chłopakami po roboty…

Po trzech latach małżeństwa odkryłam, że ma inną kobietę starszą od niego o dziewięć lat, z pracy. Rozwiodłam się bez wahania.

Długo nie mogłam dojść do siebie po zdradzie.

Tylko trzy lata, a już mnie oszukiwał. Co by było dalej?

A nie mówiłam? mówiła matka. Aleś się uparła. Teraz sama się przekonasz…

Mamo, dość. Bez twoich kazań jest mi ciężko. Już wszystko wiem.

Matka pomagała z Krzysiem odbierała z przedszkola, prowadzała do szkoły. Ja pracowałam. Po rozwodzie minęło dziesięć lat, ale nie spotykałam się z nikim. Straciłam zaufanie do mężczyzn.

Aż pewnego dnia koleżanka Kasia zaprosiła mnie na urodziny. W kawiarni było wesoło, tłoczno. Podszedł do mnie mężczyzna i przedstawił się:

Janusz. Ukłonił się lekko i podał rękę, zapraszając do tańca.

Domysł, że pani też pracuje z Kasią? Wśród jej rodziny pani nie widziałem.

Tak, znamy się z pracy, przyjaźnimy.

Cały wieczór spędziliśmy razem. Janusz był starszy ode mnie o dwanaście lat, nigdy nie był żonaty spokojny, życzliwy, oczytany. Potem odprowadził mnie do domu.

Zaczęliśmy się spotykać. Miałam wtedy trzydzieści cztery lata. Pewnego dnia powiedział:

Marysiu, chodźmy do urzędu. Wiem, że nie mam doświadczenia, ale trzeba kiedyś zacząć. Podał mi bukiet róż.

Zgodziłam się, ale wcześniej przedstawiłam go matce i Krzysiowi.

No, mamo? spytałam, gdy wyszedł.

Co mam powiedzieć? Uprzejmy, kulturalny, poważny. Starszy, ale to nawet lepiej. Podoba mi się. Ma swoje mieszkanie, samochód stanął na nogi.

Pobraliśmy się. Zrozumiałam różnicę. Zapomniałam już o pierwszym małżeństwie, choć Krzyś przypominał o Darku. Kochaliśmy się. Wracałam do domu, jak na skrzydłach. Janusz pracował w firmie budowlanej.

W trzydziestym ósmym roku życia odkryłam, że znów jestem w ciąży.

Janku, co robić? Krzyś już duży, a ja

No cóż, rodzimy. Uśmiechnął się. Muszę przecież zostawić po sobie ślad.

Urodził się Wojtek. Janusz był najszczęśliwszym ojcem. Kąpał go, karmił, usypiał, w nocy wstawał, żeby mnie oszczędzić.

Czas płynął. Wojtek rósł, Krzyś skończył szkołę. Mimo różnicy wieku, bracia się kochali. Janusz pomógł Krzysiowi wybrać studia ten sam kierunek, który on skończył.

Po studiach Krzyś się ożenił, urodził się wnuk. Jego żona, Agnieszka, trzymała się ode mnie z daleka. Nie mogłam jej do siebie przekonać.

Nie przejmuj się pocieszał mąż. Ważne, że Krzyś jest szczęśliwy. Mają swoje życie.

Słuchałam, ale bolało. Pewnego dnia, na wakacjach nad morzem, Janusz zemdlał. Ocknął się szybko, mówił, że to od słońca.

Ale w pracy znowu stracił przytomność. Trafił do szpitala.

Muszę zostać na badaniach powiedział smutno.

Lekarz wezwał mnie na rozmowę:

To guz. Nie da się operować. Decyzja, czy mu powiedzieć, należy do pani.

Zawalił mi się świat.

Dlaczego to spotyka dobrych ludzi?

Stan Janusza się pogarszał. W końcu musiałam mu powiedzieć. Przez ostatnie miesiące było ciężko. W końcu go pochowałam. Z czasA teraz, spacerując po parku z Olegiem, wiem, że miłość nie zna wieku, a szczęście można odnaleźć nawet pośród burz życia.

Rate article
Fajna Tajna
Mam prawo do miłości