Mam cię dosyć od pierwszej nocy poślubnej! Odpychasz mnie! Zostaw mnie w spokoju! rzucił mężczyzna prosto w twarz żonie, stojąc na środku sali, w dniu ich drugiej rocznicy ślubu.
Kamila długo wybierała restaurację na tę szczególną okazję. Chciała czegoś wyjątkowego nie tylko pięknego wnętrza i dobrego jedzenia, lecz miejsca, w którym każdy szczegół tworzyłby magię wieczoru. Wybór padł na Złotą Kurę nową lokalizację w zabytkowej kamienicy z witrażowymi oknami i kryształowymi żyrandolami.
Marcin krzywił się, gdy pokazywała mu zdjęcia wystroju.
Po co ta pompa? Mogliśmy po prostu zjeść kolację we dwoje. Kto potrzebuje takiej tandety?
Ale Kamila postawiła na swoim. Zaprosiła sześćdziesięciu gości, zamówiła zespół i konferansjera. Po tym, jak pół roku temu ledwo uszła z życiem z wypadku samochodowego, pragnęła prawdziwego święta pełnego światła, emocji, czegoś, co zostanie w pamięci.
Przygotowania zajęły tygodnie. Sprawdzała wszystko po kilka razy: dekoracje, menu, program wieczoru, prezenty dla gości. Chciała, by było idealnie. Może dlatego, że to pierwsze duże przyjęcie od czasu, gdy wyszła ze szpitala. A może po prostu dlatego, że ta rocznica miała być wyjątkowa pod każdym względem. Nawet w detalach.
Poprawiła fałdy granatowej sukni i spojrzała na zegarek. Goście mieli lada chwila przybyć. Marcin stał przy oknie, wpatrzony w ulicę. W odbiciu szkła widziała jego napiętą twarz.
O czym myślisz? zapytała, podchodząc bliżej.
O niczym wzruszył ramionami. Po prostu nie znoszę takich imprez. Tyle zamieszania dla pokazówki!
Kamila milczała. W ciągu dwóch lat małżeństwa nauczyła się ignorować jego jadowite uwagi. Zwłaszcza dziś. W dniu, który planowała miesiącami.
***
Pierwsi przyjechali rodzice. Ojciec, jak zawsze, wyglądał elegancko i dystyngowanie. Matka założyła nową sukienkę w kolorze bladego różu, która podkreślała jej urodę. Od progu rzuciła się w ramiona córki.
Cieszę się, że jesteś z nami, córeczko. Po tym wypadku myślałam, że oszaleję
Mamo, nie teraz Kamila uciszyła ją delikatnie. Dziś tylko dobre emocje. Umówiłyśmy się, prawda?
Wkrótce zjawiły się reszta gości: koledzy z pracy, przyjaciele, krewni. Kamila witała każdego z uśmiechem, ale kątem oka obserwowała męża. Trzymał się na uboczu, od czasu do czasu sięgając po kieliszek whisky. To było dziwne zwykle nawet na dużych imprezach nie pił.
Pani Jadwiga, główna księgowa, podeszła, by złożyć życzenia. Kamila zauważyła, jak kobieta blednie, gdy się do niej odwróciła. Pewnie przypomniała sobie ich ostatnie spotkanie w szpitalu, gdy Kamila leżała podłączona do maszyn, a lekarze nie dawali gwarancji
Kamila, wyglądasz cudownie powiedziała z wymuszonym uśmiechem. Szczególnie jak na kogoś, kto niedawno był o krok od śmierci!
Dziękuję. Pani również świetnie wygląda!
Coś w jej spojrzeniu wydało się Kamili dziwne, ale zignorowała to. Nie było sensu się teraz tym zajmować.
Rozpoczęła się zabawa.
Toast za toastem, muzyka, tańce. Z boku mogłoby się wydawać, że wszystko idzie zgodnie z planem. Ale Kamila czuła narastające napięcie.
Marcin unikał towarzystwa, tylko od czasu do czasu wdając się w rozmowy z kolegami z biura. Raz po raz rzucał znaczące spojrzenia w stronę pani Jadwigi, a ta udawała, że ich nie widzi.
Kamila podeszła do męża.
Zatańczymy? To w końcu nasza rocznica.
Nie teraz odparł szorstko. Głowa mnie boli.
Dziś jesteś jakiś inny
Po prostu jestem zmęczony. Nie lubię tłumów, wiesz o tym. Przestań się czepiać!
***
Wieczór się rozkręcał. Konferansjer młody mężczyzna w modnym garniturze świetnie prowadził imprezę.
Kamila obserwowała wszystko, starając się nie okazać wewnętrznego niepokoju. Tylko ona wiedziała, jak szczególny będzie ten wieczór. Wystarczyło jeszcze chwilę poczekać.
Marcin wciąż trzymał się z dala, tylko od czasu do czasu rzucając sztuczny uśmiech w stronę znajomych. Kamila widziała jego krótkie wymiany spojrzeń z panią Jadwigą, ale udawała, że jest pochłonięta przyjęciem. Za każdym razem coś ściskało ją w gardle, ale uśmiechała się dalej, przyjmując życzenia.
Kamila, jak cieszymy się, że wyzdrowiałaś! szczebiotała żona zastępcy jej ojca. To było straszne, gdy dowiedzieliśmy się o wypadku.
Tak, ciężki czas przytaknęła jej przyjaciółka. Ale teraz najgorsze za nami!
Kamila kiwała głową, dziękowała, ale myślami wracała do tych dni w szpitalu. Mgliste wspomnienia, urywki rozmów, kroki w pustej sali
Wszystko wygląda wspaniale! matka przytuliła ją mocno. Jesteś taka piękna dziś!
Dzięki, mamo.
Tylko kobieta zawahała się. Marcin jakoś taki spięty. Wszystko w porządku?
Pewnie Kamila lekko się uśmiechnęła. Po prostu nie lubi tłumów.
W tym momencie ojciec objął matkę ramieniem.
O czym tak tajemniczo?
Och, tylko kobiece gadanie odparła Kamila.
Córeczko, jestem z ciebie dumny. Wiesz, jak sobie poradziłaś Jesteś wojowniczką!
Przytuliła ojca, ukrywając twarz na jego ramieniu. On nie wiedział nawet połowy tego, przez co przeszła. I oby nigdy się nie dowiedział.
Zabrzmiała wolna melodia ta sama, przy której tańczyli dwa lata temu, w dniu ślubu.
Kamila szybko podeszła do męża.
Zatańczymy? Jak wtedy?
Marcin drgnął.
Kamila, mówiłem, że nie chcę tańczyć. Robisz to specjalnie?
Dlaczego? spojrzała mu prosto w oczy. Co się dzieje?
Nic się nie dzieje! Daj mi spokój!
Jego brutalność zamroziła ją na miejscu.
Po chwili zauważyła, jak pani Jadwiga szybko opuszcza salę, a za nią podąża Marcin. Czekając chwilę, Kamila wyszła za



