Miałem czterdzieści pięć wiosen i w moim kamienicy w Warszawie nie przyjmuję już żadnych gości.
W snach widzę ludzi, którzy przybywając do kogoś, zapominają, że są gośćmi. Krzyczą rozkazy, nie pośpieją do własnych drzwi, a ich nieuprzejmość przykleja się do ścian jak starą tapetę.
Kiedyś, przed laty, byłem Janem Kowalskim gościnnym jak staropolska karczma. Po przekroczeniu czterdziestu lat zakazałem sobie zapraszania kogokolwiek. Po co? Zdarza się, że goście przybywają z kieszeniami pustymi, zostawiają jedynie kopertę z drobnym groszem, a potem rozciągają się na kanapie aż po świt, zostawiając po sobie góry naczyń i kurz. Chcę spokojnie oddychać, nie wspinać się po stercie talerzy.
Ostatnie urodziny spędziłem w “Pod Złotym Smakiem” restauracji przy Krakowskim Przedmieściu. Smakowało to jakby cały świat rozlał się na talerzu. Od tej pory zamierzam powtarzać ten rytuał. Dlaczego? Bo organizowanie domowego przyjęcia kosztuje fortunę. Na zwykłą kolację trzeba wydać kilkaset złotych, a na świąteczne przyjęcie nawet kilku tysięcy. Goście przynoszą skromne prezenty, bo czasy są ciężkie, a potem zostają do późna, a ja muszę sprzątać, myjąc garnki, które błyszczą jak lśniące sny.
Teraz czekam w swoim mieszkaniu na nikogo. Sprzątam i gotuję wtedy, kiedy ochota wzywa. Dawniej po świątecznych spotkaniach wracałem zmęczony i przygnębiony. Teraz po Bożym Narodzeniu mogę zanurzyć się w kąpieli i położyć się wcześnie do łóżka, pozwalając sobie na sen pełen lewitujących gwiazd.
Mam mnóstwo wolnego czasu i wykorzystuję go po swojemu. Przyjaciele, tacy jak Bogna czy Michał, mogą przyjść na herbatę, a ja nie martwię się, że nie mam ciasta. Teraz mogę wyrażać myśli swobodnie, a kiedy chcę odpocząć, po prostu wskazuję wyjście. Wygląd może nie być bajkowy, ale nie dręczy mnie to. Dobrostan jest najważniejszy.
Najdziwniejsze w tym śnie jest to, że ludzie, którzy lubią wchodzić do cudzych domów, nigdy nie zapraszają nikogo do własnego. Dla nich łatwiej jest obsługiwać innych, nie tracąc czasu na mycie naczyń i gotowanie.
Czy wciąż witasz gości? Czy możesz nazwać się gościnnym?



