Po tym, co się stało, starałem się nie przywoływać tego w pamięci. Małgorzata też nie rozmawiała: Wiesz, że wiem, że ty wiesz.
Ujrzała mnie zagubionego i tego jej wystarczyło człowiek z poczuciem winy łatwiej się manipulować. Była bardzo mądra moja Małgorzata.
Miała niekończące się zielone oczy, jakich nigdy wcześniej nie spotkałem. Spojrzałem i zniknąłem w tej otchłani!
Zakochałem się w Bogna od pierwszego wejrzenia: raz zobaczyłem ją i już nie mogłem od niej odejść.
Dziewczyna spóźniła się na wykład i weszła do sali, kiedy już trwał. Potem okazało się, że byliśmy w tej samej grupie.
Takiego przeżycia nigdy wcześniej nie miałem świat przestał istnieć, wszystko co było, odsunęło się na bok. A Bogna nie zwracała na mnie żadnej uwagi!
Gdyby choćby przelotny zainteresowany wzrok padł w moją stronę! Pytanie lub nijaka żartobliwa uwaga. Może jakieś kocie spojrzenie ale nic takiego nie było. Bogna Fomięc, naprawdę, nie interesował mnie Nikodem Stępniak.
Choć byłem całkiem przystojny i wpisywałem się w nowoczesne standardy męskiej atrakcyjności.
To był dla mnie pierwszy poważny rozczarowanie: w szkole byłem pierwszym chłopakiem w wiosce i nie brakowało mi dziewczyn.
Jednak wszystko to brzmiało niepoważnie. Uczucie, które mnie opanowało, okazało się nagłe, nowe i silne chyba właśnie tak wygląda prawdziwa miłość.
Małe pocieszenie dawało to, że dziewczyna w ogóle nie interesowała się żadnym facetem z naszej grupy.
Jeśli to się stanie nie wiem, co z nim zrobię myślałem często.
Bogna odgrzewała się w trzecim roku: wobec mnie nic się nie zmieniło wciąż ją kochałem.
Wtedy jakby nadeszła wiosna i stopiła lód: dziewczyna zaczęła reagować na żarty kolegi z grupy, a ja poczułem przypływ nadziei.
Gdy pojechaliśmy razem do domu po prostu metrem w Warszawie w mojej wyobraźni wyrysowałem scenariusz szczęśliwego wspólnego życia.
Zaproponowałem jej randkę i niespodziewanie zgodziła się. Bogna zrozumiała, że zaczyna lubić przystojnego Nikodema, którego fryzura przypominała kreskówkowego jeża.
Zaproponowałem jej filiżankę pobudzającej kawy wtedy ta piosenka była w modzie i leciała z każdego radia. Spędziliśmy wspaniale czas, potem zaczęliśmy się całować: mój sen się spełniał.
Pod koniec trzeciego roku już byliśmy parą. Na początku nowego roku akademickiego Bogna była w ciąży.
Tak bywa! Dziewczyna urodziła się w dniu swojego urodzin 9 czerwca, kiedy jej rodzice byli na wsi. W przypływie namiętności nie skorzystaliśmy z antykoncepcji, myśląc, że przejdzie.
Ale nie przeszło. Wkrótce Bogna zrozumiała, że dostała prawdziwy królewski prezent
Spędziliśmy wakacje z rodzicami, każdy po swojemu. Telefony komórkowe nie były wtedy powszechne, więc młody ojciec dowiedział się o nowinie dopiero po powrocie z południa.
To było pod koniec sierpnia. Spotkaliśmy się; Bogna była bardzo zdenerwowana było już dwa i pół, prawie trzy, miesiące ciąży i trzeba było podjąć decyzje.
Okazało się, że i ja byłem w pewnym zamieszaniu. Nie wiedziałem dokładnie, co robić.
Leżąc w łóżku, wszystko wydawało się romantyczne. W rzeczywistości wyłoniła się twarda prawda życia: bieda ma zielone oczy
Ślub wydawał się za wcześnie byłem jeszcze młody! Rodzice nie byli zachwyceni. Co więc? Aborcja? Bogna nie chciała rodzić bez męża! I ja też byłbym za wcześnie!
Na aborcję potrzebne były pieniądze, a także zgoda dziewczyny
Jednak jakby przygnieciona workiem kurzu, Bogna zgodziła się na każdy wariant: tak, na każdy! Jak w filmie: wola czy nie i tak trzeba coś zrobić, Nikodemie!
Obiecałem coś zrobić, a potem zrobiłem. Co najbardziej zaskoczyło wszystkich a właściwie mnie samego to fakt, że nie przyszedłem pierwszego września na studia.
Jak tak? Po prostu wycofałem się z odwagi
Gdyby ktoś mi powiedział, że tak może się stać, nie uwierzyłbym! Okazało się, że wziąłem dokumenty i zniknąłem gdzieś w inną uczelnię. Bogna została sama z problemem.
Koleżanki z grupy też byli zdziwieni: Nikodema nie było! Nie dzwonił, a rodzice twierdzili, że przeprowadził się do wynajmowanego mieszkania bez telefonu.
W skrócie, Bogna została wymazana z życia strach przed utratą wolności był większy niż czysta, wysoka miłość
Minęło wiele lat. Nikodem Tymofiej już dawno i szczęśliwie żonaty; niedawno nasz syn skończył dwadzieścia dwa lata.
Moja była ukochana już nie interesowała mnie: umarła tak po prostu. Przez cały ten czas nie dowiedziałem się, co stało się z jej losem.
Z biegiem lat coraz częściej gnębiła mnie sumienie: może nie powinienem był tak radykalnie działać? Przecież kochałem Bognę! A dziecko w jej brzuchu kochałbym też!
I żonę kochałem, ale to była inna miłość, nie tak ognista jak z Bogną: trochę jak fajerwerki, skok w śnieg po kąpieli.
Teraz wszystko było spokojne i uporządkowane: połączyliśmy się rok po rozstaniu z Bogną. Lena (tak, Lena) też studiowała ze mną w tej samej grupie w innej uczelni, do której się przeniosłem.
Żonie nigdy nie opowiedziałem o tej kompromitującej sprawie: czy mężczyzna może przyznać się, że uciekał z pola bitwy? Mieliśmy wtedy coś podobnego.
Jednak nie wiedziałem, że Małgorzata już dawno była w temacie: znajomi wyjawnili całą tę niechcianą prawdę. Zawsze w otoczeniu znajdą się dobrzy ludzie!
Małgorzata była kobietą mądrą i nie powiedziała mi: Wszystko wiem, oh, ty hańbiący!. Rozumiała, że człowiek ma mieć swoje tajemnice, zwłaszcza te, które są nieprzyjemne i nie chce się o nich przypominać.
Wystarczyło, że dała mi do zrozumienia, że jest w temacie, co mogłoby zachwiać wizerunkiem przykładowego męża i prawdziwego mężczyzny, który rozwiązuje rodzinne problemy od razu. To nie sprzyjałoby naszemu małżeństwu, zwłaszcza że wszystko to działo się przed Małgorzatą.
W sobotę Szczepan (tak, Szczepan) powiedział, że przedstawi dziewczynę: Ja i Zosia wchodzimy w związek!.
Choć małżeństwo dla syna było jeszcze za wcześnie, rodzice nie mieli nic przeciwko był już samodzielny, mieszkał w jednopokojowym mieszkaniu podarowanym przez babcię i nie zależał od nich finansowo.
Kiedy otworzyłem synowi w sobotę drzwi, zobaczyłem na progu Bognę! Tak, tę samą Bognę, jakby nie minęły te długie lata. Właściwie nie Bognę, a jej dokładną kopię klona, jakby tak zwano dziś.
Zostawiłem ją właśnie w tamten sierpniowy wieczór. Teraz wróciła, by przypomnieć, że bumerang zawsze wraca!
Zrozumiałem, że to nie była moja była kochanka, a jej córka. A po dodaniu dwa i dwa, pomyślałem, że może to nie tylko jej córka, ale i moja czyli córka Szczepana z ojca. Czyżby się poślubił z siostrą?
Dorosły mężczyzna był zdruzgotany to było gorsze niż sama ciąża
W gardle miał sucho, serce biło ponad sto razy na minutę, przeszył go zimny dreszcz: oto karę boską!
Miał zachować się naturalnie: uśmiechnąć się i podtrzymywać rozmowę.
Starałem się nie patrzeć w oczy dziewczyny, bo bałem się zobaczyć w nich cichy reproch córki. Co, jeśli przybyła po to, by siać niezgodę w naszej rodzinie?
Tak, usłyszała od mamy historię o opuszczonym ojcu i przyjechała pomścić.
Zakochała się w naszym chłopcu, a teraz ma zamiar twierdzić, że jest jego siostrą? To
Zaczynało mnie dopadać źle. Otoczenie to zauważyło.
Może się położysz? zapytała żona. Daj, zmierzę ci ciśnienie!.
Zgodziłem się pretekst, by wstać od stołu.
Tato, nie podoba ci się Zosia? zapytał pożegnany syn. Zauważyłem, że nawet nie patrzyłeś na nią! Czy to przez ciśnienie?.
Ciśnienie wtedy poszybowało w górę musiałem wziąć tabletkę.
Nie poślądziesz z nią! nagle krzyknął ojciec.
Dlaczego? zdziwił się Szczepan. Wyjaśnij, choćby dlaczego!.
Co można odpowiedzieć? Czy ta dziewczyna to twoja siostra? Czy zostawiłem jej matkę w ciąży dwadzieścia lat temu?
Przyznać się do tego było ponad moje siły. Nic innego nie przychodziło mi do głowy.
Mimo wszystko poślądzę z nią! odrzekł Szczepan i odszedł.
I tak, co cię gryzie? zapytała Małgorzata. Dobra dziewczyna widać od razu! Lubi Szczepana! Co cię tak wciągnęło, tato?.
Ty też tak miałbyś, Nikodemie. Co teraz zrobić?.
Rzeczywiście, co?
Dwa dni minęły w nieludzkich cierpieniach: musiałem w pracy powiedzieć, że jestem chory, wziąć zwolnienie z powodu kryzysu nadciśnieniowego.
Uspokój się, to nie ona! powiedziała wieczorem przy obiedzie żona.
Nie ona? zapytałem. Co masz na myśli, nie ona? Czy więc.
No tak: wiem! To nie jest córka Bogny, jeśli o to chodzi po prostu bardzo podobna, ten sam typ.
Małgorzata wiedziała, co mówi: w swoim czasie ci dobrzy ludzie pokazali wspólne zdjęcie, nieostrożnie zrobione przeze mnie w okresie wielkiej miłości do Bogny
Czy to może być?
A czy nie? Przecież istnieją konkursy sobowtórów! A jej matka ma na imię tak samo jak ja Małgorzata! Tak, w sobotę jedziemy do nich! No i co, teraz pozwolisz synowi wziąć ślub?.
Małgorzato? Naprawdę Małgorzato? Więc Zosia nie jest jego córką?.
Nikodemie westchnąłem z ulgą: teraz na pewno pozwoli na ślub! Jak Małgorzata wszystko dowiedziała?
Jedno spojrzenie, jedno oblicze!
Lecz później, przyglądając się dokładniej, zrozumiałem, że się myliłem
Skąd mi się wydawało, że Zosia przypomina Bognę? Włosy innego koloru! Oczy. Naprawdę, to cud w sitku.
Co go wtedy poruszyło? Czy to znów sumienie się obudziło?
Po wydarzeniach starałem się nie wspominać. Małgorzata też nie rozmawiała: wiesz, że wiem, że ty wiesz.
Widziała mnie zagubionego i tego jej wystarczyło: człowiek z poczuciem winy łatwiej manipulować.
I tak, Małgorzata była bardzo mądra moja żona.
Ja się zmieniłem: straciłem część pewności i aplombu, które kiedyś miałem w nadmiarze. Okazało się, że nie jestem już takim maćarem, jakim byłem. Ale o tym nic nie mówiliśmy wciąż wszystko wydawało się w porządku.



