Starsza kobieta podlewa kwiaty w doniczkach stojących przy oknie. Drzwi trzaskają, a do pokoju wpada jej córka, trzydziestoletnia Kasia.
Mamo, jesteś sama? pyta z nerwowym drżeniem.
Czy nie chciałabyś najpierw przywitać się i zapytać, jak się czuję? odpowiada matka, wyrywając się ze stresu. Och, kochanie, jak się czujesz? Ja jestem trochę przygnębiona, a ojca nie ma?
Czuję się, jak mówią w dowodzie osobistym mówi Zofia, spoglądając surowo. Dla mnie dokument to prawo. Czy potrzebny jest ojciec do ustawienia? Tatę nie ma, odszedł wierzyć w Boga.
Gdzie on poszedł? dopytuje Kasia, marszcząc brwi.
Zastanów się, gdzie mężczyzna chodzi w soboty mruga matka. No do kościoła.
Mam nadzieję, że do kościoła, a nie by rozmawiał z jakąś kobietą o Bogu roześmiała się, po czym dodała: Co cię tak doprowadziło, że znowu nie dziękujesz Bogu?
Mamo, już nie mogę szlochając, wyznaje Kasia. Z Jarkiem się rozwodzę!
A twój Janek, szczere mówiąc, nie jest najgorszym mężem na świecie! Myślisz, że za tobą będzie stała kolej? wykrzykuje Zofia, podnosząc głos. Prawda! Nie daj się rozdzierać!
Dlaczego tak go uwielbiasz? Czy naprawdę cię kocha?
Czy to naprawdę kwaśne jak barszcz, że nie kocha? Znam swoją córkę odpowiada matka, zaciężnie. Za taką żonę i złotą teściową można się nawet wściekłość doprowadzić!
Mamo, jak mówią: Jabłko nie spadło daleko od jabłoni uśmiecha się sarkastycznie Kasia.
A jeszcze: W rodzinie nie ma już brzydal jęczy, wystawiając język i mrugając. Przestań rozrywać moje chore serce i powiedz wreszcie!
Mamo, posłuchaj: dziś idziemy na urodziny, chcę dać pięćset złotych, a on mówi: Wow! błaga córka.
A co w tym jest złego? Po co rozświetlać ludziom oczy, że jesteście bogaci! Weź skromnie sześć kryształowych kieliszków i idź.
Rozumiem! Kto teraz potrzebuje twoich kieliszków? Każdy ma już swoje!
Nie jestem sędzią, co chcesz wiedzieć, a jedynie pracownikiem kultury! Nie pamiętam już, ile lat sprzedaję bilety do cyrku! I świetnie! Jeśli nie potrzebują kieliszków, podarują je innym, a zleci się nam mnóstwo roboty!
Kasia patrzy na matkę z oburzeniem. Do pokoju wchodzi mężczyzna, około czterdziestoletni.
Dlaczego otwarte są drzwi? Dzień dobry, mamo!
O, kto to? Janek, cieszę się, że przyjdziesz! Masz ochotę coś zjeść? Mam taką cudowną rybę, że paluszki znikną, przygotowałam specjalnie dla ciebie. Gdybyś nie przyszedł, posłałabym tatę z przysmakiem!
A ja? Kasia patrzy na matkę z urażeniem. Nie zaproponowałaś mi nic!
Córeczko, przepraszam, po prostu tak się cieszyłam, że zobaczyłam Jarka! Opowiadam sąsiadom, jaki mam złoty zięć! Lepszy niż syn! mówi Zofia. Janek, chodź tutaj: chcę, żebyś wiedział, że stoję po twojej stronie. Twoja żona zadręcza mnie szaleństwem, a ja mówię, że masz rację! Czy chcesz zjeść w kuchni, czy przywiozę ci wszystko?
Dziękuję, mamo, właśnie jedliśmy śniadanie, nie jestem głodny, i dzięki za wsparcie, bo mojej żonie nic nie udowodnisz, trzymaj się swojego i niech ci się wiedzie! odpowiada Janek.
Wiesz, Janek, ona nie jest taką złą żoną. Opowiadała mi o tobie, jakim jesteś, i było mi tak przyjemnie słuchać, jak dobrym synem jesteś. Kocham cię jak własnego syna, rozumiesz?
Kasia wypija wodę i krztusi się przy tych słowach. Jarek podchodzi i przytula żonę.
Naprawdę? Myślałem, że będzie narzekać
Nie, ona poszła po radę, nie chciała mówić. Dobrze, powiem ci sekret: Daria chce ci coś pysznego przygotować, ale nie zdradzę, co to jest. Dyskutowaliśmy, jak dwie gospodynie! A przy prezencie przypadkowo wspomniała, że jeszcze nie zdecydowaliście, więc zgodziłem się, że masz rację.
Cały monolog matki rozbrzmiewa w uszach Kasi, jej oczy rozszerzają się ze zdumienia, po czym uśmiecha się.
Mamo, dziękuję, zapamiętam wszystko, co mnie mówiłaś. Jeśli coś zapomnę, zadzwonię. Musimy już iść.
Nie pójdziecie, dopóki nie weźmiesz dla Jarka tej ryby, nie wypuszczę was!
Tylko dla Jarka? Znowu o mnie zapomniałaś?
Och, moja głupia głowa, przecież wiesz, że on jest dla mnie na pierwszym miejscu, a potem ty mówi Zofia, uśmiechając się i wzruszając ramionami.
Zięć stoi z zadowolonym uśmiechem. Teściowa przynosi owiniętą w pasiasty ręcznik rybę, wkłada ją do wodoodpornej torebki i podaje jej Janowi.
Proszę, jedz na zdrowie, niech już mi się posmakują, bo inaczej się obrażę!
Dziękuję, mamo, jesteś prawdziwą przyjaciółką. Ależ mam szczęście z taką teściową! chwyta żonę za rękę. Idziemy, Daria?
Idźcie, nadrobię, pożegnam się z mamą.
Mężczyzna wychodzi, a Kasia podchodzi do matki i szeptem:
Mamo, jesteś wielką aktorką! Wielki Teatr łka na twój widok! A jak zostawiłaś tatę bez grosza?
Wiesz, córeczko, nie chcę, żebyś później płakała w oczy, więc tata i ja zjemy rybę następnym razem. Idź już i zapamiętaj: żeby w domu było porządek, trzeba trochę grać w aktorkę!



