Lekcja dla żony
Mam już dość! Wiktor z hukiem odłożył łyżkę, patrząc z irytacją na żonę. To się nie nadaje do jedzenia! Makaron rozgotowany na breję, a do tego parę niedosmażonych kotletów! Co ty robiłaś cały dzień? Znowu przyklejona do telefonu?
Jak możesz tak mówić? zapłakała teatralnie Patrycja, kryjąc ukradkiem smartfon. Przecież cały dzień opiekowałam się Stasiem! On jest tak niegrzeczny, zupełnie jak ty dodała złośliwie, obserwując, jak Wiktora coraz bardziej ponoszą nerwy. Jest mi ciężko, rozumiesz? Wszystko wypada mi z rąk! Bardzo ciężko zniosłam urodzenie dziecka
Stanisław ma już dwa i pół roku zaczął spokojnie mężczyzna, hamując emocje. Dawno powinnaś go zapisać do przedszkola, a sama wrócić do pracy. Od razu poczujesz się lepiej!
Dlaczego mam oddawać syna do tego siedliska zarazków? oburzyła się Patrycja. Chcesz, żebyśmy ciągle byli chorzy?
Trzeba z dzieckiem pracować, rozwijać je, jeśli nie wiedziałaś!
Pracujemy! Staś jak na swój wiek rozwija się świetnie, neurolog to potwierdził! upierała się dziewczyna. Ten temat przewijał się regularnie i za każdym razem coraz bardziej bała się, że Wiktor naprawdę zapisze syna do przedszkola. Powrót do pracy absolutnie jej nie odpowiadał! W trakcie urlopu macierzyńskiego przyzwyczaiła się już do spędzania pół dnia w internecie i wcale nie zamierzała z tego rezygnować!
I komu za to podziękować? Wiktor nie wytrzymał i uderzył pięścią w stół, aż talerz podskoczył. Mojej mamie! To właśnie ona przychodzi i zajmuje się Stasiem! Ty w tym czasie albo śpisz, albo grasz w telefonie! Mogłabyś chociaż posprzątać dom albo ugotować dobry obiad! Dlaczego po całym dniu pracy mam wracać do czegoś TAKIEGO? Wiktor spojrzał z niesmakiem na kulinarne dzieło.
Nie jestem twoją kucharką! Ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! A ty powinieneś zapewnić mi wygodne życie!
Patrycja naprawdę wierzyła w to, co mówiła. Po setkach obejrzanych programów śniadaniowych i godzinach spędzonych na kobiecych forach zupełnie inaczej zaczęła postrzegać rolę żony. Kiedyś naiwna sądziła, że powinna otaczać męża troską, wzorcowo zajmować się domem i wychowywać dzieci. Teraz uważała, że to obowiązki dla służby, a nie żony siebie ceniła zbyt wysoko, żeby stać na równi z panią do sprzątania.
Czyli wszystko jasne syknął mężczyzna, słuchając jej napuszonej mowy. Ja haruję całymi dniami na rodzinę, a ty tylko byczysz się na kanapie? O to chodzi?
Zamierzam się rozwijać! odpowiedziała wyniośle Patrycja. Niedługo sam będziesz się mną chwalił przed kolegami jaka to twoja żona mądra, wszędzie się dogada!
Tak? A jaką ostatnią książkę przeczytałaś? Co nowego się nauczyłaś? Wiktor wstał i zrobił krok w jej stronę. Milczysz, bo nie masz nic do powiedzenia! Portale społecznościowe nie liczą się jako wartościowe treści. A te twoje głupie programy, w których wszyscy się przekrzykują i wyzywają, niczego cię nie nauczą. Powiedz mi szczerze zamierzasz w końcu zająć się domem i dzieckiem tak, jak powinna żona?
Nie! Już mówiłam, nie jestem służącą!
Patrycja, coraz głośniej narzekając, wylała na męża potok pretensji. Że za mało zarabia, że jest domowym tyranem, że wiecznie go nie ma w domu Wiktor wysłuchał wszystkiego w milczeniu i powiedział krótko:
Rozwód.
Co?! Patrycja oniemiała, łapiąc oddech do kolejnej porcji żalów.
Rozwód powtórzył chłodno Wiktor. Znajdę kobietę, która będzie dobrą żoną i matką dla Stasia. Ty spędzasz z synem najwyżej dwie godziny dziennie, resztę czasu zajmują się nim babcie. Nie jesteś matką, nie zasługujesz na to miano. I na miano żony również nie.
Patrycja najpierw się zdenerwowała, potem tylko wzruszyła ramionami. Pewnie chce mnie tylko postraszyć pomyślała. Przecież sąd na pewno zostawi syna matce, sam nie da sobie rady.
Wiktor się zmienił. Żony jakby nie widział, przechodził obok, nawet się nie witał. Staś pojechał z babcią na dwa tygodnie nad Bałtyk Patrycja ochoczo się zgodziła, przecież przynajmniej nikt jej nie przeszkadza w przeglądaniu internetu. Już po kilku dniach zaczęła tęsknić za synem i coraz częściej dzwoniła do teściowej.
Dwa tygodnie po kłótni Patrycja odebrała wezwanie do sądu. Wiktor naprawdę złożył pozew o rozwód. Na rozprawie czekała ją jeszcze większa niespodzianka własna matka stanęła zdecydowanie po stronie zięcia.
Jestem pewna, że Staś powinien zostać przy ojcu powiedziała stanowczo pani Irena, rzucając córce niechętne spojrzenie. Niestety, Patrycję instynkt macierzyński ominął. Zupełnie się nie zajmowała synem, wszystko było na mojej głowie i na pani Marii, mamie Wiktora. Sam Wiktor, choć pracuje bardzo dużo, zawsze znajduje czas dla dziecka.
Sędzia kiwała głową i przelotnie uśmiechała się, spoglądając na roztrzęsioną Patrycję. Patrycja naprawdę nie miała nic ani mieszkania, ani pracy, ani prawdziwej, ciepłej więzi z synem. To ojciec miał wszelkie atuty w ręku.
Proszę dać nam jeszcze szansę! Nie rozwodźcie nas! Obiecuję się zmienić! Patrycja płakała. Wiktorze, przysięgam, że się poprawię! Wyrzucę z głowy te głupoty o gosposiach, stanę się najlepszą żoną! Po prostu mi zaufaj!
Dobrze
***********************
Miesiąc wcześniej.
Moja córka zupełnie się rozpuściła, wstyd mi za nią pokręciła głową pani Irena. Wiktorze, rozumiem cię, takiej żony po co komu? Całe dnie w domu, a nawet nie potrafi utrzymać porządku. Z synem się nie bawi Szczerze, jeśli chcesz się rozwieść, nie będę ci mieć za złe. Tylko pozwól mi widywać Stasia, o nic więcej nie proszę.
Kocham Patrycję, mimo wszystko westchnął ciężko mężczyzna. Ale sytuacja jest trudna Chcę dać jej szansę na poprawę.
I dobrze! Wiesz co, mam nawet pomysł, jak to zrobić. Złóż pozew o rozwód. Patrycja na pewno nie będzie chciała rozwodu, a wtedy sąd da wam trzy miesiące na peacemaking. To jej na pewno otworzy oczy.
***********************
Patrycja naprawdę wyciągnęła wnioski. W mieszkaniu znów było czysto, w powietrzu unosiły się apetyczne zapachy, a sama żona przestała bujać w obłokach i stała się miła i obecna. Wreszcie poświęciła więcej uwagi dziecku, z czego Staś cieszył się najbardziej. Bardzo kochał swoją szaloną mamę
Bo czasem dopiero na krawędzi można docenić to, co naprawdę w życiu ważne rodzinę, miłość i wzajemny szacunek.



