Kto spał w moim łóżku i pogniotł pościel… Opowieść Kochanka męża była trochę starsza od córki – pul…

Kto leżał na moim łóżku i zgniótł je… Opowieść.

Kochanka mojego męża była tylko odrobinę starsza od naszej córki pulchne, dziecięce policzki, naiwne spojrzenie, kolczyk w nosie (gdy córka, Weronika, marzyła o takim, Michał zrobił awanturę i stanowczo zakazał). Nie było na co się złościć Janina patrzyła na jej sine, nagie nogi, krótką kurtkę i miała ochotę powiedzieć kąśliwie: Jeśli zamierzasz rodzić dzieci temu bałwanowi, kup sobie porządny płaszcz i rajstopy miej pod dżinsami. Ale oczywiście nie powiedziała nic. Po prostu wręczyła Klarze klucze, chwyciła dwie torby z resztkami swoich rzeczy i poszła na przystanek.

Pani Janino, a co to za skrzynka pod blatem w kuchni? zawołała za nią dziewczyna. Tam trzyma się talerze?

Janina nie powstrzymała się i rzuciła na odchodnym:

Zwykle tam chowałam ciała kochanek Michała, ale ty możesz tam myć talerze.

Nie czekając na odpowiedź, nawet nie spojrzawszy na przerażoną twarz Klary, Janina, zadowolona z siebie, zeszła po schodach. No i koniec, dwadzieścia lat życia przepadło.

Pierwsza o romansie Michała dowiedziała się Weronika. Wagarowała w liceum, wróciła do domu, sądząc, że nikogo nie ma, i zastała młodziutką nimfę, która piła kakao z jej ulubionego kubka. Zważywszy, że dziewczyna była w samej bieliźnie, a z łazienki pluskał ojciec, Weronika od razu pojęła sytuację, zadzwoniła do Janiny i wykrzyczała:
Mamo, tata chyba ma kochankę i ona ma na sobie moje kapcie! I pije z mojego kubka!

Tyle z bajki ironicznie pomyślała Janina, pamiętając, jak Weronika była wzburzona, ale najbardziej z powodu naruszenia jej rzeczy, nie przez zdradę ojca. Kto leżał na moim łóżku i zgniótł je

Janina zniosła to dużo spokojniej niż córka. Oczywiście, jej duma została zraniona dziewczyna była młoda i atrakcyjna, a ona sama miała zbędne kilogramy, cellulit i inne kłopoty czterdziestolatki. Ale czuła też ulgę ile lat wytrzymywała nocne telefony, nienormalny tryb pracy, rachunki z kawiarni, do których Michał nigdy z nią nie chodził… Nigdy nie udało jej się go złapać na gorącym uczynku, a Michał był tak przebiegły, że to ona wychodziła na winną, gdy go podejrzewała.

To pierwsza, bezczelnie kłamał Michał. Nie wiem, jakaś zaćma, jakby kometa spadła mi na głowę.

Kometa okazała się recepcjonistką z hotelu, gdzie Michał nocował na wyjeździe służbowym. Miała dwadzieścia lat, poza sympatyczną buzią niczego szczególnego nie prezentując. Głową również, bo przyjechała za Michałem do Warszawy, wynajęła fleję na zaoszczędzone złotówki. Więc spotykali się u Michała w mieszkaniu tam też mogła się umyć i zrobić pranie. Janina tylko się dziwiła, czemu pralka wciąż chodzi na szybkim trybie, zamiast normalnego “mieszane tkaniny”!

Mieszkanie należało do Michała, odziedziczył je po ojcu przed ślubem, a gdy Janina zdecydowała się na rozwód, musiała z Weroniką przeprowadzić się do swojego M-3 na Pradze, zostawionego przez babcię. Córka była oburzona jak ona do szkoły teraz będzie dojeżdżać!

To zamieszkaj z nami zaproponował Michał, zgarniając kolejną porcję wyzwisk od Weroniki. Przynajmniej córka potrafiła mu powiedzieć, co o nim myśli.

Na początku było ciężko nowe trasy, nowe sklepy, do pracy i szkoły dojeżdżały godzinę. Ale potem się przyzwyczaiły, weszły w rytm Janina znalazła nową pracę, Weronika dostała się do technikum, blisko domu. Nie było czasu na smutki obowiązki domowe, egzaminy nie pozwalały się rozczulać, a kiedy trudności minęły, smucić się już nie było po co.

Klara kilka razy dzwoniła do Janiny pytała, na jakim ustawieniu piec ciastka i gdzie wsadzić tabletkę do zmywarki. Raz nawet podjechała przyniosła zapomniane zdjęcia, pilnie potrzebne do dyplomu. Michał sam nie mógł (albo się bał), Janina leżała z grypą, a Weronika odmawiała jechania do dawnego mieszkania, twierdząc, że nie chce ryzykować swojej kondycji psychicznej przed egzaminem z informatyki.

Ładnie tu u was nieśmiało rzuciła Klara, rozglądając się po wyblakłych tapetach i staromodnych żyrandolach.

Janina tylko się uśmiechnęła no tak, ładnie, cicho i swojsko. Tam było nowocześnie, dwadzieścia lat pracy, ale co z tego niech korzystają.

Ten przypadek przyniósł niespodziewane efekty rok po pamiętnym dniu, wieczorem, zamyka się drzwi mieszkania.

To do ciebie Weronika? spytała Janina córkę.

Ta tylko rozszerzyła oczy.

W drzwiach stała Klara zapłakana, strugi tuszu i błyszczącego cienia na policzkach. W rękach torba sportowa.

Coś się stało z Michałem? przestraszyła się Janina.

Stało się! chlipnęła dziewczyna. Przyłapałam go z sekretarką! Chciałam zrobić niespodziankę, bo miał być do późna w pracy i…

Rozpłakała się znowu, dziecięco szlochając i chowając twarz w dłoniach.

Czego ode mnie chcesz? spytała Janina, już domyślając się, do czego zmierza wypchana torba.

Mogę u was przenocować? Nie mam ani grosza. Jutro jadę pociągiem do mamy.

Ale jak, skoro nie masz pieniędzy?

Myślałam, że mi pani pożyczy.

Janina nie wiedziała, co zrobić płakać czy się śmiać.

Za nią podjęła decyzję Weronika.

Wynoś się stąd! warknęła na Klarę i dorzuciła kilka mocnych słów, których Janina nigdy przy niej nie słyszała.

Janina spojrzała na córkę karcąco.

Wejdź, Klaro powiedziała. Jest noc, nie wyganiam cię na ulicę.

Potem było tylko gorzej.

Weronika była tak wściekła, że oświadczyła albo ja, albo ona. Janina rozłożyła ręce decyzja należy do ciebie, jesteś dorosła. Chcesz, jedź do ojca.

Nie chcę twojego ojca! Jadę do Natalii!

Trzeba było zamówić Weronice taksówkę, by nocowała u koleżanki. A potem Janina parzyła herbatę i podawała krople uspokajające zrozpaczonej kochance, która przez rok życia w Warszawie nie zdobyła ani pracy, ani przyjaciół, tylko kolejny kolczyk w języku. Pieniędzy Janina jej oczywiście pożyczyła nie zostawi jej na ulicy. Nawet odstawiła ją na Dworzec Centralny, żeby się nie zgubiła.

Klara długo dziękowała, przepraszała i obiecywała poprawę pójść na studia, nie wiązać się z żonatymi facetami.

Mama zawsze mówiła, że jestem niezguła. Miała rację, jak widać.

Na pociąg już jej nie odprowadzała, to byłoby za dużo. Z córką pogodziły się szybko, ale Weronika nadal nie rozumiała jak matka mogła wpuścić tę rozbijaczkę do domu. Janina głaskała ją po puszystych włosach, uśmiechała się i mówiła:

Dorośniesz, zrozumiesz.

Michał zadzwonił tydzień później. Powiedział, że wszystko zrozumiał, rzucił Klarę i jest gotów wrócić do szczęśliwego życia rodzinnego.

Skończyły się czyste koszule? zapytała Janina z przekąsem.

No właśnie westchnął były mąż. Ona nie umie prać, chodzę w brudnych od roku.

Oczywiście, Janina nie wróciła do niego. Nie triumfowała też. Ale nie mogła zaprzeczyć coś w niej się zmieniło, poczuła ulgę i lekkość, częściej się uśmiechała. Kupiła psa, wychodziła z nim na spacery wieczorami. Poznała miłego sąsiada i co z tego, że starszy o dziesięć lat, przecież nie jest już nastolatką. Życie toczyło się dalej.

Rate article
Fajna Tajna
Kto spał w moim łóżku i pogniotł pościel… Opowieść Kochanka męża była trochę starsza od córki – pul…