Kto powinien płacić za remont mieszkania córki? Przyszły zięć nie chce inwestować w “cudzą” nieruchomość – rodzinny konflikt grozi odwołaniem ślubu!

Już sam nie wiem, czy wesele mojej córki w ogóle dojdzie do skutku. Wszystko się posypało kłótnie jedna po drugiej. A przyszły zięć zachowuje się, jakby stracił rozum. Zostały dwa tygodnie do uroczystości, a on stawia wszystko na głowie. Szkoda mi mojej córki opowiada Barbara.

O co właściwie te kłótnie?

Nawet nie uwierzysz, o to nieszczęsne mieszkanie. Chcieliśmy zrobić młodym niespodziankę: zebraliśmy wszystkie oszczędności, sprzedaliśmy nawet działkę nad Rospudą i garaż na Żoliborzu, żeby wystarczyło i kupiliśmy im mieszkanie w Warszawie na prezent ślubny. W akcie własności wpisałam tylko córkę Zofię. Przecież skoro będą małżeństwem, to nie ma większego znaczenia, do kogo formalnie należy.

Niby racja

Mąż też tak twierdzi. Niestety, mieszkanie jakie jest, każdy widzi puste ściany, bez mebli, remont niezbędny. Oszczędności nam się skończyły. Mąż zaproponował przyszłemu zięciowi, żebyśmy razem zrobili remont, nawet jeśli skromnie, byle tylko młodzi mieli gdzie mieszkać. A ten uparcie nie chce ruszyć palcem.

Z jakiego powodu?

Bo uważa, że to nie jego. W żywą mowę powiedział, że nie zamierza inwestować w cudzą własność. Co najwyżej kupić parę drobiazgów, ale większych nakładów nie przewiduje z własnej kieszeni.

Może niech zostaną w takim stanie? Przynajmniej się wprowadzą.

To chyba niemożliwe. Instalacje do wymiany, elektryka stara, podłogi krzywe, ściany z grzybem. Okna aż strach otwierać, aby nie wypadły. Goła rudera, nawet najprostszych warunków brakuje tłumaczy Barbara.

Jestem osobą niezbyt wymagającą, ale w takich warunkach mieszkać się po prostu nie da. A już młoda para na start? Przecież to wstyd. Przyszły zięć pracuje w jednym z warszawskich banków, zarabia dobre pieniądze, ale żal mu wydać choćby złotówkę na remont nie swojego. Mówi, że woli odkładać na własne mieszkanie, żeby się zabezpieczyć.

Wygląda na to, że chce żyć na nasz rachunek. Żąda, żebyśmy sami ten remont sfinansowali. W końcu powiedziałam mu wprost: skoro to mieszkanie dla ciebie obce i nie chcesz w nie inwestować, to niech płaci nam czynsz, jak za wynajem. Roześmiał się i przystał na propozycję westchnęła Barbara.

A jak córka na to patrzy?

Jest zupełnie załamana, płacze każdego dnia. Kocha go bardzo, ale my nie możemy dopisać go do własności mieszkania. Teraz twierdzi, że jej nic nie trzeba ani tego mieszkania, ani remontu. Tylko że ja nie wyobrażam sobie mężczyzny, który nawet przed ślubem nie chce włożyć grosza w rodzinne gniazdo. Co będzie dalej? Jeszcze się nie pobrali, a już zakładają możliwość rozwodu i podziału majątku mówi Barbara.

Czy według ciebie przyszły zięć powinien dorzucić się do mieszkania? Ma zamiar w nim mieszkać, założyć rodzinę, wychowywać dzieci. Czy to istotne, czyje nazwisko widnieje na akcie notarialnym? A może to on ma rację i jego podejście jest rozsądne? Co ty byś zrobił na jego miejscu?

Rate article
Fajna Tajna
Kto powinien płacić za remont mieszkania córki? Przyszły zięć nie chce inwestować w “cudzą” nieruchomość – rodzinny konflikt grozi odwołaniem ślubu!