Krok do nowego początku

Jeszcze jeden krok do rozwodu

Klaudia stała przy oknie, patrząc, jak Bogdan krąży po podwórku swoją nową błyszczącą toyotą. Sąsiadka Maria Janowa już po raz trzeci wyglądała z klatki schodowej – pewnie hałas silnika przeszkadzał jej w oglądaniu ukochanego serialu. A Bogdan wciąż jeździł w kółko jak rozbawione dziecko z wymarzoną zabawką.

— Tato, mogę się przejechać? — zapytała czternastoletnia Zosia, zaglądając przez ramię matki.

— Zapytaj go sama — odparła Klaudia sucho, odchodząc od okna.

Zosia zmarszczyła brwi.

— Mamo, co z tobą znowu? Przecież kupił to auto dla rodziny!

— Dla rodziny… — Klaudia uśmiechnęła się gorzko. — Wiesz, ile to „piękno” kosztuje? Na domek letniskowy brakuje, na twój obóz też zbieramy złotówka do złotówki.

— Ale samochód jest nam potrzebny! — Zosia usiadła na kanapie, podkurczając nogi. — Pamiętasz, jak jeździłyśmy do babci autobusami? Trzy przesiadki, duszno…

Klaudia oparła się o ścianę i zamknęła oczy. Tak, pamiętała. Ale pamiętała też, jak przez pół roku kłócili się z Bogdanem o kupno. Ona proponowała coś prostszego, używany wóz. On upierał się: „Albo porządne auto, albo żadne”. Rezultat? Kredyt na pięć lat, przez który teraz muszą oszczędzać na wszystkim.

Drzwi wejściowe zatrzasnęły się, rozległy się radosne kroki.

— Moje dziewczynki! — Bogdan wpadł do pokoju, promieniejąc. — Zosiu, jedziemy? A ty, Klusiu?

— Nie jestem Klusią — odcięła się żona.

Bogdan zatrzymał się, jego uśmiech przygasł.

— Co znowu jest nie tak?

— Wszystko! — Klaudia odwróciła się do niego. — Kupiłeś auto, nie pytając mnie! Wziąłeś kredyt, który będziemy spłacać do emerytury!

— Przecież rozmawialiśmy…

— Rozmawialiśmy o samochodzie, nie o tej puszce za trzysta tysięcy złotych!

Zosia wzdrygnęła się i cicho wymknęła z pokoju. Przywykła już do rodzicielskich kłótni, ale wciąż miała nadzieję, że tym razem jakoś się ułoży.

— Puszka? — Bogdan zaczerwienił się. — To japońska stal, niezawodna i bezpieczna! Dla mojej rodziny wybieram tylko najlepsze!

— A zapytać rodziny to już trudno? — Klaudia opadła na fotel, czując narastające zmęczenie. — Bogdan, umawialiśmy się przecież na wspólny budżet…

— Umawialiśmy się! — Przeszedł się po pokoju, wymachując rękami. — I co? Na targ pojedziemy autobusem, ziemniaki w torbach taszczyć? Zapomniałaś, jak bolał cię kręgosłup?

Klaudia przypomniała sobie tamten dzień. Rzeczywiście przywieźli sporo warzyw od jej rodziców, a ona musiała dźwigać ciężkie torby od przystanku. Plecy bolały ją trzy dni. Ale teraz to wydawało się drobiazgiem wobec tego, co ich czeka.

— Wiesz co — podniosła się — pogadamy jutro. Jak się uspokoisz.

— Ja się nie uspokoję! — Bogdan krzyknął za nią. — Bo mam rację! A ty… ty jesteś wiecznie niezadowolona!

Drzwi sypialni zatrzasnęły się. Bogdan został sam w salonie, wpatrując się w kluczyki do nowego auta.

Rano Klaudia obudziła się wcześniej niż zwykle. Bogdan wciąż spał, rozwalony na kanapie – widocznie noc spędził w salonie. Wyszła do kuchni, postawiła czajnik. Za oknem mżył deszcz, szare niebo wisiało nisko, jak jej nastrój.

— Mamo — do kuchni zajrzała Zosia — mogę dziś nie iść do szkoły?

— Dlaczego?

— Boli mnie głowa.

Klaudia przyjrzała się córce uważnie. Zosia faktycznie wyglądała blado, pod oczami miała cienie.

— Przez nas z tatą?

Dziewczynka skinęła, nie podnosząc wzroku.

— Zosieńko — Klaudia objęła ją — my tylko… czasem się sprzeczamy. To nie znaczy, że cię nie kochamy.

— A nie myślicie o rozwodzie?

Pytanie zabrzmiało tak prosto, po dziecięcemu, że Klaudii zaparło dech.

— Skąd ci to przyszło do głowy?

— Rodzice Leny Kowalskiej się rozwiedli. Też ciągle się kłócili o pieniądze.

Klaudia puściła córkę i odwróciła się do okna. Rozwód. Sama o tym myślała, zwłaszcza ostatnio. Gdy Bogdan podejmował decyzje, nie pytając jej o zdanie. Gdy wydawało się, że żyją obok siebie pod jednym dachem.

— Mamo?

— Ubieraj się do szkoły. Głowa przejdzie.

Zosia westchnęła i wyszła. A Klaudia stała przy oknie, trA gdy deszcz za oknem przycichł, kluczyki do samochodu leżały cicho na stole, a oni trzymali się za ręce, niepewni przyszłości, ale gotowi spróbować jeszcze raz.

Rate article
Fajna Tajna
Krok do nowego początku