Kolejny kłopot…

Jeszcze jeden problem…

– Julka, no chodź, proszę – błagała Zosia.

– Nie chcę. Nikogo tam nie znam. Idź sama albo zaproś Anię, Kasię – odpowiedziała Julka. – Egzamin już niedługo, trzeba się uczyć.

– Kasia wkuwa, Ania bez swojego Marka nie pójdzie, a sama jakoś nieswojo, jakbym biegała za Patrykiem.

– A nie biegasz? – spytała Julka.

– Julka, no proszę… – Zosia złożyła ręce w błagalnym geście.

– Dobrze. Ale jak mnie tam zostawisz sama, to koniec – ostrzegła Julka, podnosząc się z kanapy.

Rodzice jednego ze starszych studentów wyjechali do pracy w Afryce na rok, więc mieszkanie stało puste. W soboty urządzali tam imprezy. Zbierali się starsi studenci, przychodzili też młodsi, a nawet ci, którzy niedawno skończyli uczelnię, dzielili się doświadczeniami, patrząc z góry na studentów pierwszych lat.

Zosia trafiła tam przypadkiem. Spotykała się ze starszym kolegą, to on wprowadził ją do tej paczki. Wkrótce się rozstali, ale Zosia zwróciła uwagę na Patryka. Dlatego teraz prosiła Julkę, żeby z nią poszła, licząc, że znów go spotka. Sesja w pełni, na uczelni się nie zobaczą.

Julka włożyła dżinsy i białą, luźną koszulę. Zapięła ją z jednej strony, co na jej szczupłej, wysokiej sylwetce wyglądało stylowo. Podkreśliła oczy, rozpuściła włosy i odwróciła się od lustra do Zosi, która niecierpliwie czekała.

– No to co, siedzimy, na kogo czekamy? – spytała Julka.

– Słuchaj, a podkreślanie oczu ci pasuje. Wyglądasz jak jakaś tajemnicza Wschodniarka.

– Tylko umówmy się – jeśli Patryka tam nie będzie, wychodzimy – postawiła warunek Julka.

– Dobrze – łatwo zgodziła się Zosia.

Drzwi otworzyła młoda kobieta w dżinsach i męskiej koszuli, z papierosem w ustach i burzą niesfornych kręconych włosów. Zmrużyła oczy od dymu, przyglądając się dziewczynom. Bez słowa skinęła głową w stronę pokoju, zapraszając je do środka. Z mieszkania dobiegała cicha muzyka i głosy.

– Nie rozbieraj się, tu tak nie robią – szepnęła Julce do ucha Zosia, gdy ta chciała zdjąć buty. Zachowywała się, jakby była tu stałym gościem, choć widać było, że stresuje się nie mniej niż Julka. Na środku stał stół z resztkami przekąsek na talerzach, niedopite butelki wódki i taniego wina. Na kanapie siedział chłopak w towarzystwie dwóch dziewczyn, dwóch innych kłóciło się przy stole. Para tańczyła pod oknem. A raczej dreptała w miejscu, bo miejsca było mało. Na nowe twarze nikt nie zwracał uwagi. A jeśli już ktoś rzucił okiem, to szybko tracił zainteresowanie.

Dziewczyny usiadły na wolną kanapę pod ścianą. Rozległ się dzwonek i wkrótce weszła ta sama kobieta w męskiej koszuli, a za nią dwóch chłopaków. Zostali przywitKiedy kilka lat później Julka przypadkiem spotkała Patryka na ulicy, uśmiechnęła się do niego z życzliwością, ale nie zatrzymała się, idąc dalej ramię w ramię z Krzysztofem, który trzymał za rękę ich córeczkę.

Rate article
Fajna Tajna
Kolejny kłopot…