Kochanka męża była olśniewająca – sama wybrałabym taką, gdybym była facetem. Znacie takie kobiety: pewne siebie, chodzą z podniesioną głową, patrzą prosto w oczy i słuchają uważnie. Nie muszą obnosić dekoltów i pleców, ich spokój jest królewski, nie ujarzmia ich żadna panika. Też bym ją wybrała – była moim przeciwieństwem. Ja ciągle zabiegana, popędzam dzieci i męża, wszystko leci mi z rąk, szef w pracy niezadowolony, wiecznie chodzę w spodniach i swetrach, bo kto ma czas prasować sukienki czy bluzki? Dobrze, że suszarka do ubrań nowej generacji choć trochę ratuje sytuację. A kochanka… Figura, postura, nogi, włosy, oczy, twarz – aż zapiera dech! Od kiedy się dowiedziałam, a właściwie zobaczyłam ich razem, nie mogę normalnie oddychać. Trafiłam wtedy przypadkiem do kawiarni w innej dzielnicy, gdzie on trzymał ją za dłonie i całował palce… Od tamtej pory szukam w sobie odpowiedzi – co robi polska żona, która nakryje męża z kochanką? Google nie daje rad, w sumie życie płynie dalej jak zwykle: mąż punktualny, dzieci hałaśliwe, niedzielne kino, seks dwa-trzy razy w tygodniu. Może mi się wydawało? Ale nie – widziałam ich znów, razem wyszli z kawiarni, wsiedli do auta… Wiedza o kochance wszystko zmienia. Rozwód? A może żyć dalej jak do tej pory? Przypomniałam sobie podobną historię u znajomych, wtedy mój mąż mówił: „Nie kłam – miej odwagę się przyznać albo odejdź, ale rodzinę zabezpiecz”. Łatwo się radzi z boku. Kiedy usiadłam przy ich stoliku i spojrzałam kochance w oczy, poczułam spokój. – Wiecie, nic w tej sytuacji nie jest zaskakujące. Teraz przemyślcie – dzieci, mieszkanie, starsi rodzice… Poradzicie sobie. Wstałam i wyszłam, bardziej pewna siebie w dawno zapomnianej, gładkiej sukience – szkoda, że tak rzadko ją nosiłam.

Dziennik, poniedziałek

Kochanka mojego męża była naprawdę piękna. Gdybym była mężczyzną, sama bym taką wybrała. Są takie kobiety, które mają w sobie tę pewność i spokój. Idą przez świat z podniesioną głową, rozmawiają patrząc w oczy, słuchają, nie przerywając. Niczego nie muszą udowadniać, nie wdzięczą się, nie rozchylają dekoltu i nie pokazują pleców. Mają w sobie królewską równowagę i nigdy nie widać w nich paniki.

Ta kobieta była właśnie taka. Totalne przeciwieństwo mnie.

Bo ja jaka jestem? Wiecznie w biegu, pokrzykuję na dzieci, na Marka, wszystko leci mi z rąk, ciągle coś rozlewam, nie nadążam z niczym, w pracy zawalone, szefowa wiecznie niezadowolona. Chodzę w starych dżinsach i rozciągniętych swetrach, bo żeby wyprasować sukienkę, to przecież cała akcja. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio prasowałam wszystkie te falbanki. Na szczęście nowa suszarka do ubrań Bosch jako tako wszystko wygładza i nie trzeba aż tak często sięgać po żelazko.

A ona po prostu zachwycająca. Sylwetka, postawa, nogi, włosy, spojrzenie. Patrzyłam na nią i zabrakło mi tchu.

Od tamtego dnia nie łapię powietrza. A było to zupełnie przypadkowe spotkanie sprawy służbowe zapędziły mnie na koniec Warszawy. Zgłodniałam, weszłam do pierwszej lepszej kawiarni. Praca odhaczona, głód nie zna litości. W zatłoczonej sali znalazłam jedno wolne miejsce w kącie, zamówiłam kawę i podniosłam wzrok.

Od razu poznałam Marka nawet od tyłu. A zaraz potem ją tę kobietę.

Trzymał jej ręce w swoich i całował palce. O Jezu, ale szmira, pomyślałam. Twoje dłonie pachną mirrą, cha!. Ale przyznałam w duchu ona była ładna. Po prostu.

Czułam się jak po oparzeniu. Patrzysz na zaczerwienioną skórę i wiesz, że zaraz zaboli, choć przez chwilę jeszcze nie czujesz bólu. Żeby nie bolało mocniej, zaczynasz dmuchać na ranę z całych sił.

Powinno boleć, ale tam we mnie pustka. Nic.

Marek wrócił jak zawsze, z uśmiechem, spokojny. On zawsze taki był zrównoważony, pogodny, z poczuciem humoru, zawsze wszystko pod kontrolą. A ja tylko się nakręcam, pędzę przed siebie, po drodze wszystkich poganiam.

Dziś przydałby mi się jego humor. Mój nie nadaje się do sytuacji.

Cały wieczór kusiło mnie, żeby rzucić znienacka przez ramię: No, jak twoja kochanka? Widziałam was niedawno w Cafe Zorza, piękna, naprawdę Rozumiem, sama bym się nie oparła. I patrzyłabym, jak zasycha mu gardło i zalewa go pot, jak robi się czerwony i próbuje panować nad sytuacją.

A potem dopytałabym: To teraz dzieciom przedstawisz nową mamę? A mnie gdzie umieścisz? Ona ma własne mieszkanie, czy zabierzesz ją tutaj?

Ale nic takiego nie powiedziałam. Położyliśmy się spać, tradycyjnie przytulił mnie w łóżku, objął i zasnął w sekundę.

Może jeszcze między nimi nie było seksu pomyślałam, zsuwając się na swoją połowę łóżka. Uśmiechnęłam się bezgłośnie. Teraz myślę jak typowa zdradzona baba, choć zachowuję się, jakby nic się nie stało.

Może naprawdę na razie są na etapie sympatia, spojrzenia, myśli w jednym rytmie. A Marek dobry, ani słowa, ani drgnięcia twarzy!

Przewracałam się niespokojnie, spałam urywkami. Śniły mi się wielkie kolorowe kwiaty i nie moje kochanki ubrane w czerwone sukienki.

Obudziłam się ociężała wszystko robiłam powoli, dzieci zebrałam spokojniej niż zwykle.

I przez cały czas myślałam: Co ja mam zrobić? Co robią Polki, które przyłapią męża z kochanką? Przeszukać internet? Pogooglować?

Google nie pomógł. Sama w sobie nie miałam odpowiedzi. Chyba trzeba żyć dalej?

Ale czy trzeba próbować przecież właśnie tak żyję. Wszystko jest po staremu: mąż wraca jak zawsze do domu, dzieci latają jak dzikie, żadnych szminki na kołnierzyku, żadnego obcego perfumu, raz w tygodniu kino. Seks dwa razy na tydzień, czasem trzy, jak się postaram.

Może pomyliłam się wtedy w tamtej kawiarni?

Nie, nie pomyliłam się.

Zadzwoniłam do Marka w pracy nie odebrał. Wzięłam taksówkę, pojechałam w to samo miejsce. Kierowcy skłamałam, że czekam na ważną przesyłkę do firmy. Samochód Marka stał naprzeciwko. On i ona wyszli razem, wsiedli do jego samochodu i odjechali.

Zbladłam, poprosiłam kierowcę o wodę, udawałam rozmowę przez telefon. Krzyknęłam na niby do słuchawki: A róbta, co chceta z tą paczką, nie będę tu dłużej czekała, jadę do pracy!

Jakby mi jeszcze zależało, co o mnie pomyśli obcy taksówkarz.

Wiedza o istnieniu kochanki zmienia świat. Rozwód? Chyba tak. Ale jak inaczej żyć? Cierpieć? Po co?

Przypomniała mi się historia znajomych kilka lat temu mąż jednej przyjaciółki znalazł sobie młodszą. Krył się, oszukiwał. Ona wyczuła, odkryła sms-y, a on wmawiał wszystkim, że to zemsta konkurencji i że go zhakowano.

Marek wtedy mówił dobitnie: Ja nigdy bym nie kłamał. Jeśli już, to bym się przyznał, rozwiązał to jasno. Jeśli kochasz rodzinę kończysz romans. Jeśli nie odchodzisz, ale rodzinę zabezpieczasz.

Byłam wtedy z niego dumna. Odpowiedzialny mężczyzna. Łatwo rozstrzygać cudze sprawy, szczególnie z boku, szczególnie, gdy nie musisz decydować.

Kiedy jesteś w samym środku, całe twoje męstwo ulatuje.

Weszłam wtedy do ich stolika, usiadłam obok. Kochanka spojrzała zaskoczona, Marek znieruchomiał. Milczeli. Patrzyłam na nich z jakąś dziwną satysfakcją. Ona od razu zrozumiała. Może wiedziała już wcześniej.

Marek chciał coś powiedzieć. Powstrzymałam go ruchem ręki: To nie to, co myślę, prawda? Wiecie co, to nic wyjątkowego. Tak bywa. Ale teraz to wy musicie jakoś temu zaradzić mamy dzieci, wspólne mieszkanie, rodziców w wieku. Dacie sobie radę, w końcu nie jesteście głupi.

I spokojnie wyszłam. W wyprasowanej sukience, która lepiej na mnie leżała, niż pamiętałam. Szkoda, że tak rzadko ją zakładałam.

Rate article
Fajna Tajna
Kochanka męża była olśniewająca – sama wybrałabym taką, gdybym była facetem. Znacie takie kobiety: pewne siebie, chodzą z podniesioną głową, patrzą prosto w oczy i słuchają uważnie. Nie muszą obnosić dekoltów i pleców, ich spokój jest królewski, nie ujarzmia ich żadna panika. Też bym ją wybrała – była moim przeciwieństwem. Ja ciągle zabiegana, popędzam dzieci i męża, wszystko leci mi z rąk, szef w pracy niezadowolony, wiecznie chodzę w spodniach i swetrach, bo kto ma czas prasować sukienki czy bluzki? Dobrze, że suszarka do ubrań nowej generacji choć trochę ratuje sytuację. A kochanka… Figura, postura, nogi, włosy, oczy, twarz – aż zapiera dech! Od kiedy się dowiedziałam, a właściwie zobaczyłam ich razem, nie mogę normalnie oddychać. Trafiłam wtedy przypadkiem do kawiarni w innej dzielnicy, gdzie on trzymał ją za dłonie i całował palce… Od tamtej pory szukam w sobie odpowiedzi – co robi polska żona, która nakryje męża z kochanką? Google nie daje rad, w sumie życie płynie dalej jak zwykle: mąż punktualny, dzieci hałaśliwe, niedzielne kino, seks dwa-trzy razy w tygodniu. Może mi się wydawało? Ale nie – widziałam ich znów, razem wyszli z kawiarni, wsiedli do auta… Wiedza o kochance wszystko zmienia. Rozwód? A może żyć dalej jak do tej pory? Przypomniałam sobie podobną historię u znajomych, wtedy mój mąż mówił: „Nie kłam – miej odwagę się przyznać albo odejdź, ale rodzinę zabezpiecz”. Łatwo się radzi z boku. Kiedy usiadłam przy ich stoliku i spojrzałam kochance w oczy, poczułam spokój. – Wiecie, nic w tej sytuacji nie jest zaskakujące. Teraz przemyślcie – dzieci, mieszkanie, starsi rodzice… Poradzicie sobie. Wstałam i wyszłam, bardziej pewna siebie w dawno zapomnianej, gładkiej sukience – szkoda, że tak rzadko ją nosiłam.