Julia Pawłowska odwróciła się, wpatrując w młodą kobietę, której nie rozpoznawała. Tamta zachwiała się na oblodzonym chodniku. Julia podbiegła, podtrzymując ją.
– Angelika? Angelika Mironow? Nie wierzę! Skąd się tu wzięłaś?
– Szłam koło szkoły, myślałam, że cię widzę… Jak się masz? Gdzie pracujesz? Wyjechałaś taka ambitna, a potem ślad po tobie zaginął.
– Dzwoniłam, ale numer był nieaktywny…
– Straciłam telefon, potem… życie zakręciło. Ale mów już o sobie!
– Chodź do nas! Jutro mamy małe spotkanie, przyjdź! Mieszkamy w trzypokojowym – kupiliśmy niedawno.
– W hotelu mi firma płaci, ale… może wpadnę.
– Musisz! Przyjaźniłyśmy się od przedszkola! A twój mąż? Nadal z… Borysem?
– Naturalnie! Pobraliśmy się z Borysem Abramowiczem. Pamiętasz? Woził nas na rowerze – ciebie na bagażniku, mnie na ramie.
– Ach, ten Borys!
Wieczorem Julia, w domu zwana po prostu Jula, opowiedziała mężowi o spotkaniu.
– Pamiętasz? Narzekałyśmy, że tylko ja jeżdżę na ramie. Myślałam nawet, że Angelika cię lubiła…
– Po co w ogóle o tym mówisz?
– Zaprosiłam ją jutro. To twoja dawna znajoma!
Borys zmarszczył brwi.
Julia pracowała jako nauczycielka w podstawówce, kochała swoją pracę. Tego dnia jednak coś ją gryzło.
Goście przyszli o siódmej. Trzyletni Kacper, syn przyjaciół, bawił wszystkich żartami. Pięcioletni Michał schronił się przed młodszymi w swoim pokoju.
Gdy zadzwonił dzwonek, Julia drgnęła.
– To twoja Angelika – mruknął Borys.
W drzwiach stała olśniewająca kobieta z fryzurą przyprószoną brokatem.
– Przedstawiam: Angelika – powiedziała Julia, zauważając, jak Borys zbladł, a ich przyjaciel Olek wyprostował plecy.
Angelika przez cały wieczór błyszczała dowcipem, przytaczając zabawne historie z przeszłości, które jednak uwypuklały niezdarność Julii. Gdy tamta wyszła na balkon, Julia usłyszała:
– No tak, trzy pokoje… A ja w kawalerce? Płacisz za dzieci, ale na moje potrzeby brak?
Julia wróciła do salonu z kamienną twarzą.
– Co się stało? – spytała przyjaciółka.
– Nic… Zmęczenie.
Gdy goście wyszli, Julia usiadła naprzeciw Borysa i Angeliki.
– Kiedy zamierzaliście mi powiedzieć? Zabierz go, Angeliko. Mieszkanie i tak jest w kredycie.
– Na co mi ten nieudacznik? – zaśmiała się tamta. – Ma płacić alimenty.
Okazało się, że Angelika przez lata wysyłała Borysowi zdjęcia rzekomego syna, żądając pieniędzy. Gdy Julia sprawdziła folder „AAAA”, odkryła, że to fotos aktora z PRL-owskich filmów.
– Sądziłbyś, że ciążę wykrywa się po tygodniu? – Julia wzruszyła ramionami.
Angelika wyszła, grożąc pozwem.
– Czemu milczałeś?
– Bałem się stracić cię – szepnął Borys.
– Głuptasie.
Resztę nocy spędzili na tłumaczeniach, ale Julia wiedziała jedno: żadnych tajemnic.
A tym, którym nie w smak opowieści o zwykłym życiu – drzwi tam. U mnie rządzi rock, miniówki i zero kompromisów. Hejterzy – won. Tu jest mój bazar, moje zasady. Nie lubisz? Szczęśliwej drogi!



