Katarzyna stąpała powoli po idealnie przystrzyżonym trawniku, jakby wkraczała na scenę. Każdy jej ruch był precyzyjny i zimno wyrachowany. Wiedziała: to nie był zwykły powrót. To była jej zemsta.

**Dziennik osobisty**

Zofia powoli weszła na idealnie przystrzyżony trawnik, jakby wkraczała na scenę. Jej ruchy były precyzyjne, zimno wyrachowane. Wiedziała: to nie był zwykły powrót. To była jej zemsta.

Wzrok starego Bogusława niemal ją przepalał. Zacisnął dłoń na lasce tak mocno, że palce zbiegły się do bieli. W jego spojrzeniu było wszystko gniew, pogarda, ale i ten dawny, drapieżny błysk, którym przez dekady miażdżył każdego, kto stanął mu na drodze.

Kupić? zapytał z szyderstwem. Dziewczyno, te domy należą do mojej rodziny. Do mojego rodu. Dopóki ja żyję, pozostaną tu.

Zofia podeszła bliżej.

Właśnie dlatego odparła cicho. Bo nie będziesz żył już długo.

Mężczyźnie zadrgała warga. Chciał się roześmiać, ale wybuchnął kaszlem. Lata, alkohol i ciężar władzy zrobiły swoje.

Za płotami sąsiednich posesji pojawiły się twarze. Wszyscy widzieli tę scenę, nikt nie śmiał się wtrącić, ale ciekawość okazała się silniejsza od strachu.

Oszalałaś, Zośka warknął starzec. Nikt ci tu nic nie sprzeda.

Zofia wyciągnęła z torebki teczkę.

To umowy. Już wykupiłam pół ulicy. Ciotka Wanda miała długi, jej syn uton

Rate article
Fajna Tajna
Katarzyna stąpała powoli po idealnie przystrzyżonym trawniku, jakby wkraczała na scenę. Każdy jej ruch był precyzyjny i zimno wyrachowany. Wiedziała: to nie był zwykły powrót. To była jej zemsta.