Katarzyna i Bartek: Gorzki wybór między miłością a przyjaźnią – Czy dla nowego życia porzucisz najwi…

Dziś rano siedziałam przed lustrem i malowałam usta tą samą pomadką Wiśniowa konfitura. Kiedyś Piotr powiedział, że ten kolor naprawdę mi pasuje.
W moim wieku nie czeka się już na cuda. A jednak spotkałam. Na przystanku autobusowym, wyobraź sobie! Ustąpił mi miejsca, podziękowałam, zaczęliśmy rozmawiać.
To było trzy miesiące temu. Wydaje się, jakby minęło całe życie.

Felku, i jak wyglądam? odwróciłam się do kota, który leżał na parapecie i podglądał wróble. Ładna jestem?
Kot zamiauczał. Tak po swojemu, gospodarsko, z aprobatą.

Felek jest ze mną już pięć lat. Od dnia, kiedy pochowałam męża. Wtedy wzięłam do domu tego kociaka i powiedziałam: Będziemy razem się smucić. A wyszło razem dalej żyć.
Mądry on. Wszystko rozumie. Gdy mi źle przychodzi, mruczy. Gdy dobrze bawi się razem ze mną, biega po mieszkaniu. A rano zawsze mnie budzi delikatnie łapką po policzku.

Zadzwonił telefon.
Krysiu, już jadę! głos Piotra był radosny. Dzisiaj wszystko rozstrzygniemy do końca.
Dobrze, zaśmiałam się. Czekam.

Dziś miał przywieźć klucze od swojego mieszkania. Ustaliliśmy: zamieszkamy razem! W jego dwupokojowym nad morzem. Więcej tam przestrzeni, jaśniej, powietrze lepsze.
Już widziałam to oczyma wyobraźni: śniadanie na balkonie, widok na zatokę, Piotr z gazetą.

Felusiu, rzuciłam do kota, przeprowadzamy się! Spodoba ci się. Okna duże, ptaków jeszcze więcej obejrzysz.
Felek przeciągnął się, zeskoczył z parapetu i podszedł, ocierając się o moje nogi.
Oczywiście, ciebie biorę. Jakże mogłabym bez ciebie?

Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Piotr stał z bukietem i szerokim uśmiechem. Elegancki, wypielęgnowany. W dobrym garniturze prawdziwy przedsiębiorca, nie byle kto.

Moja piękna! pocałował mnie w policzek. Gotowa na nowy rozdział?
Gotowa! rozpromieniłam się. Wchodź, nastawię czajnik.

Usiedliśmy w kuchni. Piotr wyjął pęk kluczy i uroczyście położył je na stole.
Proszę. Klucze do naszego gniazdka.

Felek pojawił się na progu. Zobaczył gościa, podszedł, powąchał.
I znowu ten zwierz. Piotr skrzywił się nieco. Krysia, muszę z tobą porozmawiać.

O czym? zesztywniałam. W jego głosie pojawił się chłód.

Widzisz, mam nowe mieszkanie. Świeżo po remoncie. A koty wiadomo, sierść wszędzie, zapachy I, szczerze mówiąc, mam na nie alergię.

Zamarłam z filiżanką w dłoni.
Czyli?
Czyli nie zamierzam mieszkać z kotem. powiedział to spokojnie, jakby chodziło o starą kanapę. Sama decyduj, co z nim zrobisz.

Te słowa spadły na mnie jak kubeł zimnej wody.
Felek siedział przy moich nogach, patrzył żółtymi oczami. Najpierw na mnie, potem na Piotra.
Patrzył ze zrozumieniem.

Po chwili Piotr wyszedł, zostawiając klucze na stole. Siedziałam nadal z niedopitą herbatą, wpatrując się w te przeklęte klucze.

Felek wskoczył mi na kolana i zaczął mruczeć cicho, kojąco.
I co ja mam zrobić, Felusiu? wyszeptałam, głaszcząc go po miękkim futerku. Co mam zrobić?
W głowie krążyły słowa Piotra: Decyduj sama.

Jak to decyduj sama? Przez pięć lat był moją rodziną, pocieszeniem, sensem. Gdy zmarł Wiktor, ten kociak uratował mnie przed rozpaczą.
Pamiętam, jak przyniosłam go do domu tyci, piszczący. Karmiłam z pipetki, leczyłam, doglądałam. A on pierwszy raz zamruczał właśnie na moich rękach.
A potem te wszystkie lata Śniadania razem, wieczory przy telewizorze. Kiedy chorowałam nie odstępował mnie na krok. Kiedy było mi smutno przynosił swoją myszkę, jakby mówił: Proszę, pobaw się.
Felek podniósł głowę i spojrzał mi w oczy. W tym spojrzeniu było coś ludzkiego.

Chodziłam po kuchni, chciałam zadzwonić do Krysi, ale zrezygnowałam. Co ona powie? Kryśka, dla faceta można kotka oddać Ale czy można?
Podeszłam do okna. Z podwórka ścielił się pierwszy śnieg. Grudzień. Zaraz Nowy Rok. Tak się marzyło, żeby go spędzić nie w samotności.

Dobrze postanowiłam. Pójdę do weterynarza, może kogoś znajdzie. Najlepszych opiekunów poszukam.
Ale nawet mówiąc te słowa, czułam opór. Coś we mnie protestuje.

Następnego dnia poszłam do sąsiadki, pani Gieni zawsze dokarmiała koty z podwórka.
Pani Gieniu, nie wie pani, kto by przygarnął kota? Dobrego, mądrego?
Felka? zdziwiła się. Co się stało?
Bo przeprowadzam się, a tam nie można zwierząt.
Pani Gienia popatrzyła przenikliwie:
Krysiu, przecież ten kot dla ciebie jak rodzina! Pamiętam, jak go odchowywałaś.
Życie westchnęłam.
A co może być ważniejsze niż wierny przyjaciel? pokręciła głową. Nie znam nikogo i znać nie chcę. To zdrada, Krysia.
Słowo zdrada zabolało. Z żalem pożegnałam się i wyszłam.
W domu Felek jak zawsze powitał mnie w drzwiach, otarł się o nogi, zamruczał. I nagle poczułam, że on wie. Zwierzęta czują lepiej niż ludzie.
Wybacz mi wyszeptałam, biorąc go na ręce. Przepraszam.

Wieczorem zadzwonił Piotr:
No i jak, ogarnęłaś kota?
Jeszcze nie. Szukam.
Krysia jego głos stwardniał. Bez sentymentów. Chcesz być ze mną, czy nie? Jestem poważnym mężczyzną, szukam poważnej kobiety. Nie takiej, co przez kota rezygnuje ze szczęścia.
Jeszcze chwilę
Nie mamy czasu. Chcę, żebyś na Nowy Rok była już ze mną.

Po rozmowie długo siedziałam w ciszy. Felek leżał obok, co jakiś czas zerkał na mnie.
Ma rację powiedziałam. Jesteś tylko zwierzęciem. A Piotr to człowiek. Gdzie znajdę drugiego takiego?
Ale te słowa były fałszywe. Nawet dla mnie.

Trzeciego dnia zadzwoniła Krysia:
Krycha, taka jakaś przybita jesteś. Co się dzieje?
Opowiedziałam jej wszystko. O ultimatum, poszukiwaniach, wątpliwościach.
Czekaj przerwała. On ci tak wprost: Wybieraj ja albo kot?
No, tak wyszło.
Wiesz, co dalej będzie?
Co?
Powie: Nie cierpię, jak chodzisz w dżinsach. Potem: Twoja przyjaciółka mi nie odpowiada, przestań się z nią spotykać. Krysia, jeśli facet na dzień dobry stawia warunki
Ale ja zostanę kompletnie sama! niemal krzyknęłam.
A Felek to co? Ozdoba?!
Zamilkłam.

Po tej rozmowie usiadłam na kanapie. Felek oczywiście obok.
Powiedz szczerze. Jak oddam cię komuś będziesz tęsknił?
Kot zamruczał pod nosem.
A ja? Będę szczęśliwa, że cię zdradziłam?
Felek podniósł łebek, spojrzał prosto w oczy. W tym spojrzeniu tyle ufności, tyle miłości.
Boże wyszeptałam. Co ja wyprawiam?

Zadzwonił telefon. Piotr.
Krysia, jutro sobota. Przyjadę po ciebie. Mam nadzieję, że kot już załatwiony?
Patrzyłam na Felka skulonego, mruczącego, jakby nigdy nic.
Piotrze, muszę jeszcze pomyśleć.
O czym?! zirytował się. Przez kota chcesz zaprzepaścić swoje życie? Zastanów się do jutra. Ostatni raz.

Odłożyłam słuchawkę. Cisza w mieszkaniu, tylko mruczenie Felka.
Tak to ostatni raz. Ładnie.

I nagle dotarło do mnie, że się boję. Nie samotności, nie tylko tego, że byłam gotowa zdradzić najwierniejszego przyjaciela dla kogoś, kto groził warunkami.

Sobota przyszła szara i wilgotna. W nocy spałam źle, śnił mi się długi korytarz: na jego końcu stoi Piotr i Felek. Muszę wybrać, do kogo podejść. Obudziłam się ze ściśniętym sercem.

Felek spał u stóp. Gdy się obudziłam, przeciągnął się, wskoczył na poduszkę.
Dzień dobry, mój kochany wtuliłam się w jego miękkie futerko.

Wstałam, zagotowałam wodę, nasypałam karmy, wymieniłam wodę. Jak zwykle. Tylko ręce drżały.
I co ja mam zrobić, Felku? Co?

Kot podniósł głowę i patrzył tak, jakby wszystko rozumiał.
Może on ma rację? Może naprawdę nie umiem stworzyć poważnego związku? Czemu tak się kurczowo trzymam przeszłości?
Ale czułam, że te myśli nie są moje. One narzucone.

O jedenastej zadzwoniła Krysia:
I jak? Postanowiłaś coś?
Nie wiem. Serce mówi jedno, rozum drugie.
A serce?
Spojrzałam na Felka, który mył łapkę na parapecie.
Serce mówi, że nie mogę go zdradzić.
No właśnie! zawołała. Przejrzyj na oczy! Facet, który każe wybierać między sobą a wiernym przyjacielem, to żaden facet!

Po tej rozmowie usiadłam w fotelu, wzięłam Felka na kolana.
Masz rację. Nie jestem sama. Jestem z tobą i jest mi dobrze. Naprawdę dobrze.
Felek zamruczał, ułożył się wygodniej.
A może ten Piotr to nie mój człowiek? Może prawdziwy mnie pokocha i ciebie, i mnie?

O czternastej zadzwonił dzwonek. Serce waliło jak szalone.
Piotr stanął w drzwiach z walizką. Twarz sztywna, poważna.
Gotowa? Spakowana?
Piotrze, chodź, musimy porozmawiać.
O czym? wszedł do przedpokoju, rozglądnął się. Kot już oddany, mam nadzieję?
W tej chwili z kuchni wyszedł Felek. Zatrzymał się, usiadł. Patrzył.

No pięknie, skrzywił się Piotr. Prosiłem, żebyś to rozwiązała!
Już rozwiązałam powiedziałam cicho.
I?
I nie mogę go zostawić.
Stanął jak wryty, powoli się odwrócił.
Jak to nie możesz?
Bo jest moim przyjacielem. Pięć lat razem.

A ja? Kim jestem?
Spojrzałam na niego i po raz pierwszy zobaczyłam nie tego faceta, w którym się zakochałam. Zobaczyłam kogoś przyzwyczajonego, że wszystko jest tak, jak on chce. Dla niego moje uczucia były zawadą.

Jesteś mi bliski powiedziałam ale Felek nigdy mnie nie stawiał pod ścianą.
Co?! Porównujesz mnie do kota?!
Nie porównuję. Po prostu on mnie kocha tak po prostu, bez warunków.

Krysiu Piotr zbliżył się o krok rozumiesz, co robisz? Dla zwierzęcia przekreślasz nasze życie?
Nie przekreślam. Po prostu wybieram to, co jest dla mnie ważne.

Felek podszedł do mnie, otarł się o nogi. Wzięłam go na ręce.
Słuchaj w głosie Piotra zagrała stal pomyśl jeszcze raz. Mam firmę, pozycję społeczną. Dałbym ci dobre życie. A ty, przez jakieś byle co
To nie byle co przerwałam. To Felek. Mój Felek.

Co w nim takiego, poza tym, że to zwierzę?! wybuchł Piotr.
I wtedy poczułam to ostatecznie.
Masz rację, Piotrze. Nie ma w nim nic szczególnego. Poza jednym nigdy nie kazał mi wybierać między nim a kimś innym.

Piotr stał chwilę nieruchomo. Na twarzy mieszały się zdumienie i złość.
No to co wybierasz kota?
Stał jeszcze chwilę, po czym raptownie się odwrócił:
Głupia jesteś, Krysia. Głupia. Drugiego takiego jak ja nie znajdziesz.
Może tak zgodziłam się. Ale drugiego takiego jak on też nie znajdę.
Piotr zatrzasnął drzwi.

Zostałam sama. Cisza w mieszkaniu.
Poszłam do kuchni, usiadłam przy stole. Felek wtulił się w moje kolana.
No i znowu tylko my powiedziałam do niego.

Kot podniósł głowę, spojrzał mi w oczy i potarł pyszczkiem o rękę.
I nagle poczułam ulgę. Taką prawdziwą ulgę jakby ktoś zdjął ze mnie ciężar.
Wiesz co, Felusiu? uśmiechnęłam się przez łzy. Zrobiliśmy dobrze.
Zrobiło się lekko na duszy. Pierwszy raz od wielu dni.

Marzec. Za oknem z dachów kapie, na chodniku pierwsze przebiśniegi, wróble ćwierkają, ile sił. Podlewam fiołki na parapecie przez zimę zrobiła się prawdziwa dżungla.
Felek, zobacz jaki piękny! pokazałam mu nowy rozkwitły kwiat.
Felek podszedł, powąchał doniczkę, zamiauczał z uznaniem.

Minęły trzy miesiące. Początki były trudne. Nie przez samotność, tylko przez myśli: Może się pomyliłam? Może to była ostatnia szansa?.
Ale coś się zmieniło. Dom ożył.

Zaczęłam znów uczyć wzięłam dwójkę uczniów. Małą Zosię i nastolatka Bartka. Wróciła muzyka. I nie tylko muzyka: śmiech, głosy, życie.

Pani Krysiu, a co to za kotek? zapytała Zosia, gdy pierwszy raz przyszła na lekcję.
To Felek. Mój przyjaciel.
Mogę go pogłaskać?
Oczywiście.
Felek łaskawie pozwolił się pogłaskać. A nawet zamruczał, pokazując, że nowa uczennica mu się podoba.

Niedawno wydarzyło się coś ciekawego spotkałam na podwórku pana Antoniego z piątego piętra. Emerytowany nauczyciel, wdowiec. Rozmawialiśmy długo.
Ma pani pięknego kota zauważył, widząc Felka w oknie.
Dziękuję. A pan lubi zwierzęta?
Bardzo. Kiedyś miałem owczarka, Dinę. Umarła ze starości dwa lata temu. Myślę czasem, żeby znowu mieć jakiegoś przyjaciela, bo samemu ciężko

Rozmowa się przeciągnęła na następny raz, potem znowu i jeszcze. Pan Antoni to człowiek oczytany, mądry i co najważniejsze, dobry.
A Felek gości nie boi się? zapytał z uśmiechem.
Felek dobrze wyczuwa ludzi. Tych, co nie mają dobrego serca, nie znosi.
Zaśmiał się:
Ciekawe, czy mnie polubi.
Polubił od razu.

Teraz patrzę, jak Felek grzeje się na słońcu, a uśmiech sam się pojawia. Życie wraca do normy. Nie takiej, jak planowałam, ale dobrej.

Zaparzyłam herbatę, usiadłam w fotelu. Felek natychmiast wskoczył na kolana.
Dziękuję ci wyszeptałam, głaszcząc miękkie futerko. Dzięki tobie zrozumiałam prawdziwa miłość nie wymaga zdrady.
Felek zamruczał, cicho i spokojnie, jak w domu.

I już nie boję się samotności. Bo z tymi, którzy kochają cię po prostu tak, jak jesteś, nigdy nie jesteś naprawdę sam.

Rate article
Fajna Tajna
Katarzyna i Bartek: Gorzki wybór między miłością a przyjaźnią – Czy dla nowego życia porzucisz najwi…